Niesprawiedliwość – Mamo – powtórzyła Alina – dlaczego dostałam nie milion, a tylko trzysta trzydzi…

newskey24.com 3 tygodni temu

Dziennik Alicji, 22 stycznia

Mamo powtórzyłam zdziwiona dlaczego dostałam nie milion, tylko trzysta trzydzieści tysięcy złotych? Co to za dziwna kwota

W tle słyszałam odgłos suszarki do włosów. Mama, Weronika, właśnie ją wyłączyła i odpowiedziała spokojnie:

Wszystko się zgadza. Trzysta trzydzieści ogłosiła, jakby zarządzała nie swoimi pieniędzmi, tylko jakimś domowym budżetem.

Ale ja miałam dostać przecież o wiele więcej.

Trzysta trzydzieści? Mamo, a gdzie pozostałe sześćset siedemdziesiąt tysięcy? Miało być prawie równy milion. Te pieniądze należały do mojego ojca, miałaś mi je przelać po sprzedaży mieszkania!

Alicjo, nie zaczynaj tej swojej buchalterii odparła z lekkim zniecierpliwieniem Przecież wiesz, iż wszystko załatwiłam uczciwie.

Jakiej, proszę, uczciwości? parkiet pod nogami zaskrzypiał, jakby także protestował Dałam ci pełnomocnictwo do sprzedaży mieszkania po moim ojcu. Prosiłam o przelew całej kwoty. Gdzie ona się rozmyła?

Poczułam, iż nie czas jeszcze na ulgę.

Wszystko przelałam jej suszarka znowu zaczęła szumieć Ale postąpiłam jak matka. Dobra matka. Podzieliłam pieniądze na wszystkie dzieci. Po równo. Twoja prawowita jedna trzecia już u ciebie.

Moja prawowita całość powinna być jednak moją całością.

Podzieliłaś spadek po moim ojcu na trójkę? Na mnie i nich? chodziło mi o przyrodnich braci Mamo, to są tylko moje pieniądze! Mój ojciec! Każde z nas ma innego ojca, jeżeli ci to umknęło.

A co za różnica, kto ojciec? skończyła układać włosy Pieniądze są wspólne, a oni są twoimi braćmi. Ja jestem twoją matką. Uważasz, iż powinnam patrzeć, jak sama dysponujesz takim majątkiem, a bracia ci zazdroszczą? Niesprawiedliwe! Musiałam wyrównać szanse. Wszystkim po równo.

Chciałabym móc cofnąć czas do dnia podpisania pełnomocnictwa i dać sobie wtedy w głowę.

Po równo? Czyli podzieliłaś mój milion na trzy części! Trzysta trzydzieści tysięcy. Gdzie reszta, mamo? A mieszkanie było warte jeszcze trochę więcej.

Rzeczywiście, po wszystkich potrąceniach i podatkach było nieco ponad milion rzuciła obojętnie Weronika Zaokrągliłam. A resztę zachowałam za fatygę. Myślisz, iż sama byś się z tym wszystkim bawiła? Nie! To ja załatwiłam, podczas gdy ty pracowałaś.

Nie przemęczyłaś się za bardzo?

Nie waż się tak ze mną rozmawiać! warknęła. Twój ojciec był twoim ojcem, ale ja jestem twoją matką i to ja decyduję. Poza tym, jesteś dorosła i najstarsza, mniej ci potrzeba niż chłopakom. Im niedługo trzeba będzie tworzyć własne rodziny, a ty ty jesteś dziewczyną. Od dziewczyn się aż tyle nie wymaga.

Czyli co, ja rodziny nie założę? Albo mam prowadzić życie na styk, bo jestem dziewczyną? zapytałam kwaśno. Przelej mi resztę, mamo. Zaraz.

Nie.

Krótko. Kropka.

Wiedziała, iż nic nie zrobię. Podać matkę do sądu za pieniądze? Rzadko kto to rozumie. Zresztą, matka to matka, kontakt mimo wszystko trzymamy.

Kilka tygodni później, gdy już opadły emocje i uporządkowałam swoje finanse, na portalach zobaczyłam zdjęcia: Antek błyszczał nowiutkim niebieskim Polo, Damian pochwalił się podpisem: Nowa laska!

Chłopcy kupili tanie samochody. A ja odłożyłam swoje 330 tysięcy i powiedziałam sobie: poczekam. Babcia mawiała: cierpliwość to złoto.

Minął ponad rok. Pracowałam, oszczędzałam, planowałam. Przestałam tym żyć, ale nie zapomniałam. Mama dzwoniła jak gdyby nigdy nic, rozgadywała o codzienności.

Dziś jednak zadzwoniła z tonem wywołującym ciarki.

Zaniepokoiłam się.

Co się stało, mamo?

Babcia Weronika zawahała się Babcia Antka i Damiana dziś rano zmarła.

Poczułam, jakbym oglądała film. Ta babcia miała dla mnie zerowe znaczenie nigdy nie pełniła roli w moim życiu, była mamą męża mamy albo babcią dla braci. Po ludzku przykro, ale nic więcej.

Współczuję powiedziałam mimo wszystko.

Trzeba zorganizować pogrzeb, papiery, a ja ze wszystkim sama Chłopaki nie mają pojęcia, co robić w takich sytuacjach. Przyjedziesz? Pomożesz?

Nie złośliwie, po prostu nie mogę. Nie dostanę urlopu w pracy.

Mamo, pracuję. Fizycznie nie dam rady rzucić wszystkiego i lecieć na pogrzeb osoby, którą ledwo znałam odpowiedziałam.

Nawet raz nie byłam u tej babci w odwiedzinach.

Proszę cię! mama błagała Naprawdę potrzebuję pomocy!

Nie przyjadę, ale mogę pomóc finansowo. Ile potrzeba? Podaj kwotę, od razu przeleję.

Chciała najpierw odmówić, ale trwało to chwilkę pieniądze się przydadzą.

To nie to samo, no ale dobrze. Może dasz dwadzieścia tysięcy?

Zrobione. I jeszcze coś dorzucę na codzienne wydatki. Uznałam, iż to taka forma szacunku wobec ich babci.

Dziękuję, Alicjo. Zawsze ratujesz sytuację.

Odstawiłam telefon, czując obrzydliwą satysfakcję. Kupiłam sobie spokój nie pojechałam, ale pomogłam. Teraz nikt mi nic nie zarzuci.

Pół roku minęło. Pogrzeb już tylko wspomnieniem. Damian i Antek mają jakby nowe zabawki, może motocykle, może telefony.

We wtorek, w ciszy biurowej stołówki, zdecydowałam się, iż czas na rozmowę. Zadzwoniłam do mamy.

Cześć, mamo! Jak tam?

Alicjo, jakoś leci. Damian dorwał lepszą pracę, Antek też sobie radzi i dziewczynę poznał.

Cieszę się. Miałam zapytać o jedną sprawę

O jaką sprawę? od razu poczułam jej czujność.

Minęło już chyba pół roku od śmierci babci. Rozumiem, iż sprawy spadku załatwione?

Rozmowa zrobiła się o wiele cięższa niż ta o 330 tysiącach.

Alicjo, do czego pijesz? Oczywiście, wszystko załatwione.

W takim razie Gdzie moja część tego spadku?

Jakiego spadku? udawała niewiniątko, ale od razu wyczułam fałsz. Matkę poznaje się po intonacji.

Po babci.

Ale to przecież nie twoja babcia

A co to za różnica? prowadziłam ją jej logiką. Jestem twoją córką, mówiłaś, iż nikogo nie można skrzywdzić. Mój milion podzieliłaś na nas troje. Wszystkim po równo. Tak mówiłaś.

To co innego! Weronika przeszła do ataku To zupełnie inna sytuacja!

Niby czym się różni? Sama mówiłaś, iż spadek jest wspólny, bo jesteś matką i trzeba wszystkich dzieci wspierać.

Nie porównuj tego

Ależ wygodnie się to układa! rzuciłam z przekąsem Kiedy miałaś podzielić mój milion, spadek po moim ojcu stał się wspólną własnością. A gdy mowa o ich babci nagle wszystko zależy od linii pokrewieństwa?

Nie czepiaj się słówek! oburzyła się Chcesz powiedzieć, iż liczysz na spadek po mojej teściowej? Co miałabym chłopakom powiedzieć?

Chcę tylko użyć tej samej logiki, którą zastosowałaś wobec mnie tłumaczyłam spokojnie Sprzedałaś ich mieszkanie, tak?

Te pieniądze już dawno wydane.

Na co? Samochody? Remonty? Ja też bym to spożytkowała. Gdzie są moje pieniądze, mamo? Mówiłaś mi, iż mam się zadowolić mniejszym, bo jestem dziewczyną. Nie akceptuję tego.

Tak w naszej rodzinie było zawsze. Ojczym był dla chłopców ojcem, im należało się wszystko, co najlepsze, a tamta babcia mnie nie trawiła nigdy nie byłam dla niej wnuczką. Mama nie stanęła wtedy za mną.

Alicja, co ty wyprawiasz? zabrakło jej argumentów Po co ci te pieniądze? Pracujesz, jesteś młoda, zdrowa. Dziewczynie wiele nie trzeba. A Damian i Antek muszą myśleć o mieszkaniach, o przyszłości. Oni są mężczyznami, im ciężej!

Czyli spadek po ojcu to wspólne, bo rodzeństwo. A po ich babci wyłącznie ich, bo oni są mężczyznami, a ja dziewczyną, której kilka trzeba?

Nie bądź niegrzeczna rzuciła. Skąd w tobie tyle łapczywości?

Nigdy nie przyzna, iż nie miała racji. Według niej byłam sknerą, bo upomniałam się o sprawiedliwość.

Możliwe, iż nie jesteś świadoma, ale na podstawie tamtego pełnomocnictwa powinnaś była przelać mi całość sumy za mieszkanie. I czas na dochodzenie jeszcze się nie skończył. Niczego nie sugeruję, ale

Alicja! Grozisz mi?! wyszeptała przejęta.

Nie, mamo. Ale wciąż mogę upomnieć się o swoje pieniądze. Zastanów się nad tym.

Miesiąc później przelano mi całą należność, a z kontaktów zniknęłam jakby mnie nie było.

Idź do oryginalnego materiału