ON BĘDZIE ŻYŁ Z NAMI…

newsempire24.com 8 godzin temu

ON BĘDZIE Z NAMI MIESZKAŁ

Z niepokojącym stukotem zadzwonił telefon ktoś przybył. Maria zrzuciła fartuch, wytrzaśnęła ręce i ruszyła otwierać drzwi. Na progu stała jej córka z młodzieńcem. Kobieta wpuściła ich do mieszkania.

Cześć, mamo, przytuliła się Jadwiga i dała buziaka w policzek, poznaj, to Wiktor, będzie z nami mieszkał.
Dzień dobry, przywitał się chłopak.
A to moja ciocia Agnieszka, dodała Maria.
Ludmiła Władysławovna, poprawiła się kobieta, patrząc na córkę.

Mamusiu, co mamy na kolację?
Grochowy puree i kiełbaski.
Nie jem grochu, odparł Wiktor, odpiął buty i ruszył do pokoju.

Co ty, mamo, Wiktor nie je grochu, wykrzywiła wielkie oczy Jadwiga.

Wiktor rozłożył plecak na kanapie.
To w zasadzie mój pokój, zauważyła Ludmiła.
Wiktor, chodź, pokażę ci, gdzie będziemy mieszkać, zawołała Jadwiga.
A ja już się tu czuję, mruknął chłopak, wstając z kanapy.

Mamusiu, wymyśl coś dla Wiktora.
Nie wiem, zostało nam jeszcze pół opakowania kiełbasek, wzruszyła ramionami Maria.
Dobry, wystarczy podać je z musztardą, keczupem i chlebkiem, odparł Wiktor.

W porządku, odpowiedziała Maria, kierując się do kuchni. Wcześniej przygarniała kotki i szczeniaki, a teraz miał przyjść nowy lokator więc musiała go nakarmić. Nałożyła sobie porcję grochu, położyła dwie podsmażone kiełbaski, popchnęła talerz z sałatą i z zapałem zaczęła jeść.

Mamo, po co sama jesz? wkroczyła do kuchni Jadwiga.
Bo właśnie wróciłam z pracy i chcę coś zjeść, odparła Maria, przeżuwając kiełbaskę. Kto chce jeść, niech sobie nakłada albo gotuje. A przy okazji mam do ciebie pytanie dlaczego Wiktor ma u nas zamieszkać?
Bo to mój mąż.

Maria ledwo nie zadławiła się śmiechem.
Mąż?
Tak, po prostu. Twoja córka już dorosła i sama decyduje, czy wyjść za mąż. A ja mam już dziewiętnaście lat.
Nie zaprosiliście nas na ślub.
Nie było ślubu, po prostu wzięliśmy za mąż i to wszystko. Teraz jesteśmy małżeństwem, więc mieszkamy razem, odparła Jadwiga, patrząc na żującą matkę.

Gratuluję wam. Dlaczego bez wesela?
jeżeli macie pieniądze na wesele, możecie nam je dać, znajdziemy na co je wydać.

Jasne, kontynuowała Maria, połykała kolejny kawałek kiełbasy. Dlaczego właśnie u nas?
Bo ich kawalerka jest jednopokojowa, a w niej mieszka już czwórka ludzi.
Czy nie rozważaliście wynajmu?
Po co wynajmować, kiedy mam mój pokój, zdziwiła się Jadwiga.

Rozumiem.
Dacie nam coś do jedzenia?
Jadwiga, garnek z grochem na kuchence, kiełbaski na patelni. jeżeli mało, w lodówce są jeszcze pół opakowania. Bierzcie, nakładajcie i jedzcie.

Mamo, masz nowego zięcia, podkreśliła Jadwiga.
I co? Mam tu zatańczyć jak w jakimś rytuale? Jadwiga, przyszedłem z pracy, jestem zmęczona, nie ma potrzeby organizować jakieś obrzędy. Ręce i nogi macie, weźcie się w garść i samodzielnie się obsłużcie.
No właśnie dlatego nie jesteś zamężna! rzuciła Jadwiga i zamknęła drzwi swojego pokoju z hukiem.

Maria dokończyła obiad, umyła naczynia, wytrzesała stół i ruszyła do sypialni. Przebrała się, wzięła torbę z ubraniami i pojechała na siłownię. Zajmowała się sportem i pływaniem kilka wieczorów w tygodniu.

Blisko dziesiątej wróciła do domu. Na kuchni czekał totalny bałagan, jakby ktoś próbował tu gotować. Pokrywka od garnka z grochem zniknęła, więc jedzenie wyschło i popękało. Opakowanie kiełbasek leżało na stole, obok czerstwy chleb bez opakowania. Patelnia przypaliła się, a nieprzywierająca powłoka była rozłożona widelcem. W zlewie stały brudne naczynia, a na podłodze leżała kałuża słodkiego płynu. W mieszkaniu wyczuwalny był zapach papierosów.

O rety, coś nowego. Jadwiga nigdy nie dopuszczała się takiego. mruknęła Maria, otwierając drzwi do pokoju córki.

Młodzi ludzie pili wino i palili papierosy.

Jadwiga, posprzątaj kuchnię. Jutro kup nową patelnię, powiedziała matka i poszła do swojego pokoju, nie zamykając drzwi.

Jadwiga wyskoczyła ze swojego fotela i ruszyła za mamą.

Dlaczego musimy sprzątać? Skąd mam wziąć pieniądze na patelnię? Nie pracuję, uczę się. Czy naprawdę tak bardzo dbasz o naczynia?
No, Jadwigo, znasz zasady tego domu: po jedzeniu sprzątaj, jeżeli coś poplamiłeś sprzątaj, jeżeli zepsułeś kup nowe. Każdy sprząta po sobie. A patelnia nie jest za grosz, teraz jest beznadziejnie zepsuta.

Nie chcesz, żebyśmy tu mieszkali, wykrzyknęła córka.
Nie, spokojnie odparła Maria.

Teraz najmniej chciała się kłócić z córką, a wcześniej nie zauważyła takiego zachowania ze strony Jadwigi.

Ale mam swoją część, kontynuowała dziewczyna.
Nie, całe mieszkanie jest moje, zarobiłam na nie, kupiłam je. Ty jesteś tu tylko wpisana. Nie rozwiązuj moich problemów. jeżeli chcecie tu mieszkać, przestrzegajcie zasad, mówiła spokojnie Maria.

Całe życie żyję według twoich reguł. Wyszłam za mąż, a ty nie masz prawa mi mówić, co mam robić, wykrzyknęła Jadwiga. Poza tym jesteś już stara i powinnaś oddać nam mieszkanie.

Oddam wam cały korytarz w klatce i miejsce na ławkę. A więc, euforia moja, wyszłaś za mąż? Nie zapytałaś mnie. Szukasz noclegu tutaj sama, czy z mężem, ale w innym miejscu. On tu nie będzie mieszkał, odpowiedziała ostro Maria.

Daj sobie spokój z tą krechą. Wiktor, pakujemy się, zawołała Jadwiga i zaczęła zbierać rzeczy.

Po pięciu minutach do pokoju wpadł nowy zięć.

No więc, mamo, nie kombinuj i wszystko będzie ok, powiedział, kiwając się po kilku kieliszkach wódki, nie wyjeżdżamy dziś w nocy. Będziesz się zachowywać, a my choćby w nocy będziemy się kochać po cichu.

Co ja cię mam, mamo? gniewnie ripostowała Ludmiła, Twój tata i ja zostaliśmy w tym domu, więc idź sobie i nie zapomnij zabrać nowej żony.

Już idę, chłopak podniósł pięść i wbił ją w nos teściowej.
Aha, już, przyznał.

Ludmiła chwyciła pięść swoimi paznokciami, wciągając w to całą siłę.

Odp odłącz się od mnie, szalona, krzyknął Wiktor.

Mamo, co robisz? krzyczała Jadwiga, próbując wyrwać matkę z kochanka.

Ludmiła odrzuciła córkę, kopnęła Wiktora w pachwę, a potem przyłożyła łokieć do jego szyi.

Zgłoszę pobicie, jęknął mężczyzna, złożę na was pozew.
Poczekaj, zadzwonię po policję, żeby łatwiej to udokumentować, odparła Maria.

Młodzi wycofali się, opuszczając zadbane dwupokojowe mieszkanie.

Nie jesteś już moją mamą, krzyknęła ostatnio Jadwiga, i nigdy nie zobaczysz wnuków.

Co za smutek, ironicznie zauważyła Maria. Przynajmniej będę żyła po swojemu.

Spojrzała na swoje dłonie niektóre paznokcie były połamane.

Same straty od was, mruknęła Ludmiła.

Po ich wyjściu umyła kuchnię, wyrzuciła groch i fatalną patelnię, wymieniła zamki w drzwiach. Trzy miesiące później, wracając z pracy, spotkała swoją córkę. Dziewczyna była wychudzona, policzki opadły, wyglądała na nieszczęśliwą.

Mamo, co będzie na kolację? zapytała.
Nie wiem, jeszcze nie wymyśliłam. A ty czego chcesz?
Kurczaka z ryżem, przełknęła ślinę Jadwiga. I sałatkę jarzynową.
No to idźmy po kurczaka, odpowiedziała kobieta. Sałatkę przygotuj sama.

Dziewczyna nie pytała już nic więcej, a Wiktor już nigdy nie pojawił się w ich życiu.

Idź do oryginalnego materiału