Pisanie książek, to już nie tylko… pisanie

powiat.poznan.pl 1 godzina temu

– Książka ma sprawiać czytelnikowi radość. Ma być takim kocykiem, którym mogą się przykryć – mówi Julia Ratajczyk, bardziej znana czytelnikom jako Julia Popiel. Pisarka z Buku otrzymała nagrodę powiatu poznańskiego w dziedzinie kultury.

Odbierając to wyróżnienie wydawała się Pani być mocno zaskoczona?
– Bo tak właśnie było… Z drugiej strony cieszę się, iż to moje pisanie książek zostało dostrzeżone i doceniane.

Kiedy Pani postanowiła, iż to pisanie – jak Pani mówi – stanie się sposobem na życie?

– W moim przypadku to nie było wcale takie oczywiste. Nie byłam dzieckiem, które w wolnych chwilach pisało pamiętniki czy też jakieś opowiadania. Idąc jeszcze na studia wybrałam kierunek związany z ochroną środowiska. Z tym też związana była moja pierwsza praca. Zawsze dużo jednak czytałam. Na tyle dużo, iż pewnego razu mój ówczesny narzeczony, a w tej chwili mąż stwierdził, iż może sama powinnam coś napisać…

I tak też Pani zrobiła?
– Najpierw do szuflady, ale potem zdobyłam się na odwagę i swoją książkę wysłałam do wydawnictwa. A tam – ku mojemu zaskoczeniu – postanowiło ją wydrukować. Tak to się zaczęło. Przez dwa pierwsze lata starałam się łączyć pracę zawodową z pisaniem. Można powiedzieć, iż miałam dwa etaty. W pewnym momencie stało się to jednak zbyt trudne do pogodzenia. Obowiązków było coraz więcej, aż w końcu zdecydowałam się w stu procentach skupić na pisaniu i kontynuowaniu ścieżki autorskiej.

Do kogo są skierowane Pani książki?
– Po literaturę obyczajową i romans, którymi się zajmuję, najczęściej sięgają kobiety, zwłaszcza młode dziewczyny. Choć nie tylko. Są też panie w średnim, i w nieco starszym wieku.

Z tego co widziałem, na Pani spotkaniach autorskich zdecydowaną większość stanowią nastolatki.
– To prawda. Tym bardziej, iż moja nowa seria jest przeznaczona dla czytelników od 16 roku życia. Nie można jednak sugerować się średnią wieku na tego typu spotkaniach. Wiele pań, zwłaszcza w średnim wieku, ma wiele obowiązków na głowie i nie zawsze mogą w takich wydarzeniach uczestniczyć. One chętniej zaglądają do social mediów.

No właśnie, na nich Pani jest bardzo aktywna.
– W dzisiejszych czasach pisanie książek, to już nie tylko… pisanie. Zwłaszcza w takiej literaturze, którą ja się zajmuję. Tutaj równie istotne jest promowanie się w sieci. w tej chwili spoczywa to już nie tylko na barkach wydawnictwa, ale także na samym autorze. On również jest odpowiedzialny za to, by dotrzeć do jak najszerszego grona czytelników, w moim przypadku bardziej czytelniczek. Tym bardziej, iż wiele z nich, traktuje mnie nie tylko jako autorkę, ale przede wszystkim jako koleżankę, do której mogą codziennie zajrzeć i sprawdzić co słychać.

Dba Pani również o tak zwany merch, czyli wszystko co związane z książką. To także oznaka czasów?
– Czytelników traktuję jak fanów. Nie swojej osoby, ale bohaterów moich książek. To zupełnie normalne, iż czytelnicy przywiązują się do konkretnych postaci, zwłaszcza jeżeli jest to dłuższa seria, i chcą mieć coś, co tych bohaterów przypomina. To może być koszulka, bluza czy kubek. Ja sama czytam mnóstwo książek z tego gatunku i jak tylko mogę, to staram się kupować coś z nimi związanego. Czasami to odzież, a czasami ekskluzywne wydanie książki, by móc postawić je na półce.

No właśnie, co Pani czyta?
– Głównie wspomniane romanse. To od nich wzięła się moja miłość do książek. Ostatnio sięgnęłam też po fantastykę, przy której świetnie się relaksuję. Nie zamierzam jednak tworzyć w tym gatunku.

A jakby miała Pani wziąć trzy książki na bezludną wyspę, to byłyby to?
– Jedna z części „Dworów” Sarah J. Maas, najnowszą powieść Heated Rivalry, która niedługo będzie miała swoją polską premierę, no i jedną ze swoich książek. Tak żeby mieć ją przy sobie. Co bym wybrała? Pewnie „Red Shirt”.

Proszę w uproszczeniu opisać, o czym są Pani książki
– Każda z nich jest osobną opowieścią. Staram się przy tym zachować swój styl pisania. W przypadku książek dla młodzieży, powyżej 16 roku życia, próbuję przekazać pewne uniwersalne wartości. Nie zapominam jednak o tym, iż po literaturę sięga się przede wszystkim dla przyjemności. Ona ma być rozrywką i sprawiać czytelnikowi radość. Dla mnie ważne jest to, aby czytelnicy wracali do moich książek, kiedy mają kiepski humor. By były dla nich takim kocykiem, którym mogą się przykryć.

A może planuje Pani książkę, której fabuła będzie się rozgrywać w rodzinnym Buku?
– O, to ciekawe… Odnoszę jednak wrażenie, iż moi czytelnicy sięgają po książki także dlatego, aby oderwać się od codzienności, by chociaż na moment przenieść się, w inne miejsce. Ale może kiedyś…

Rozmawiał Tomasz Sikorski

Idź do oryginalnego materiału