Po 4 miesiącach pisania zgodziłam się spotkać z 52-letnim dżentelmenem — rozmowę zaczął od 5 pretensji

newsempire24.com 13 godzin temu

Po czterech miesiącach wymiany wiadomości zgodziłem się spotkać z 52-letnim adoratorem rozpoczął rozmowę od pięciu zastrzeżeń

Mówi się, iż oczekiwanie na święto potrafi być słodsze niż samo wydarzenie. W przypadku Katarzyny to oczekiwanie przeciągnęło się do czterech miesięcy, zamieniając się w swoisty internetowy serial z codziennymi odcinkami.

W tym czasie poznała upodobania Pawła w najdrobniejszych szczegółach, zapamiętała imiona jego kolegów z podstawówki i już przestała się dziwić jego nawykowi stawiania trzech kropek po każdym dzień dobry.

Katarzyna miała czterdzieści pięć lat to ten wiek, kiedy na randkę idzie się już nie z drżącymi kolanami, a z ironiczną ciekawością odkrywcy. Zobaczymy, jaki okaz trafi się tym razem uśmiechała się w duchu, szykując się do wyjścia.

Należała do tych kobiet, które potrafią nosić zwykły kaszmirowy sweter z taką gracją, jakby to była szlachetna suknia, i posiadają dystans do siebie łagodzący każdą niezręczność.

Paweł, który niedawno skończył pięćdziesiąt dwa lata, w korespondencji sprawiał wrażenie człowieka poważnego, rozsądnego, z lekkim poczuciem humoru i co szczególnie urzekało godnego zaufania.

W naszym wieku, Katarzyno pisał późnymi wieczorami ludzie nie szukają już fajerwerków, tylko ciepła. Chcemy mieć przy sobie kogoś, kto zrozumie bez słów.

Bez słów to bez słów myślała Katarzyna, podkreślając rzęsy. Najważniejsze, żeby te słowa, które jednak padną, nie sprawiały, iż ma się ochotę uciec.

Umówili się w niewielkiej kawiarni w centrum Warszawy, gdzie unosił się zapach cynamonu i panowało przytulne światło. Katarzyna przyszła punktualnie przygotowana, pewna siebie i otwarta na udany wieczór. Wyglądała nienagannie.

Paweł pojawił się z pięć minut później. Okazał się niższy niż na swoich zdjęciach, a spojrzenie miał jak księgowy, który właśnie odkrył poważny błąd w budżecie.

Usiadł naprzeciwko, skinął głową i rzucił krótkie dobry wieczór.

Nie padł żaden komplement, ciepłe cieszę się, iż cię widzę również się nie pojawiło.

Paweł dokładnie przyjrzał się Katarzynie, jakby przeprowadzał inspekcję. Potem zaproponował kawę i deser na tyle udało im się zgodzić.

Katarzyno zaczął tonem wicedyrektora szkoły przed posiedzeniem rady pedagogicznej przemyślałem naszą znajomość. Prawie cztery miesiące. I teraz, gdy cię widzę osobiście, muszę jasno zaznaczyć pewne istotne kwestie. Mam do ciebie pięć zastrzeżeń.

W środku coś cicho w niej zadźwięczało dokładnie taki dźwięk wydaje dobry nastrój, kiedy się rozpada. Katarzyna oparła podbródek na dłoni i kiwnęła głową.

Pięć zastrzeżeń? Zaintrygowałeś mnie. Słucham uważnie.

Paweł nie wychwycił ironii i wyprostował pierwszy palec.

Zastrzeżenie pierwsze: zdjęcia

Na jednym ze zdjęć, tym w niebieskiej sukience, twoja sylwetka wygląda inaczej. Teraz widzę, iż jesteś bardziej krągła. To może zmylić mężczyznę. W naszym wieku kobieta powinna być bardziej szczera.

Katarzyna w duchu się uśmiechnęła. Bardziej krągła i tak lepiej niż masywna, dziękuję.

Zastrzeżenie drugie: tempo odpisywania
Czasami odpisujesz za wolno. Na przykład trzy tygodnie temu napisałem ci o 14:15, a odpisałaś dopiero o 16:40. Mężczyźni nie lubią czekać. To jest oznaka braku szacunku.

Wydaje mi się, iż byłam wtedy na spotkaniu zaczęła, ale Paweł już wyciągał kolejny palec.

Zastrzeżenie trzecie: wybór miejsca
Dlaczego tu? To miejsce jest zbyt ekskluzywne. Proponowałem coś skromniejszego. Taki wybór wskazuje na twoją skłonność do ostentacyjnej konsumpcji.

Katarzyna spojrzała na swoje latte i przez moment miała ochotę wylać je Pawłowi na głowę. Jednak ciekawość zwyciężyła.

Zastrzeżenie czwarte: wygląd

Czemu ta sukienka? Przyszliśmy tylko na kawę. Jest zbyt wyzywająca jak na środek dnia. Biżuteria też jest zbędna. Kobieta powinna przyciągać wnętrzem, a nie błyskiem. W moim wieku cenię treść, nie witrynę sklepową.

Zastrzeżenie piąte: samodzielność
Sama wybrałaś lokal, często powtarzasz sama. Nie pozwalasz mężczyźnie czuć się mężczyzną. Potrzebuję kobiety, która pyta o radę, a nie podkreśla swoją niezależność. jeżeli mielibyśmy być razem, musiałabyś nad tym popracować.

Skończył, skrzyżował ręce na piersi i wyglądał jakby oczekiwał skruchy albo wdzięczności za tę szczerość.

Katarzyna patrzyła na niego i nagle zrozumiała: cztery miesiące pisania były tylko wygodną maską dla drobiazgowego manipulatora. Wcale nie szukał ciepła potrzebował obiektu do zasilania własnego ego.

Wiesz co, Pawle powiedziała łagodnie, niemal pieszczotliwie ja też miałam czas na analizę. I mi wystarczyło pięć minut, żeby coś ocenić.

A co oceniasz? zmrużył oczy.

Jesteś naprawdę unikalnym przypadkiem. Przejechałeś przez całą Warszawę, by wystawić rachunek kobiecie, którą widzisz pierwszy raz, za jej gust, wygląd i prawo do bycia sobą. To wyjątkowy poziom pewności siebie.

Paweł spochmurniał:

Ja tylko jestem szczery.

Nie, pokręciła głową Katarzyna. Ty nie jesteś szczery. Po prostu jesteś nieszczęśliwy i mierzysz świat krzywą linijką. Moje zdjęcia ci nie pasują? Idź do muzeum tam eksponaty się nie zmieniają. Odpisuję za długo? Kup sobie tamagotchi. Nie odpowiada ci moja sukienka? Założyłam ją dla siebie, nie dla ciebie.

Wstała, poprawiła torebkę i spojrzała mu spokojnie w oczy:

I na koniec: jeżeli twoje ego sypie się od słowa sama, to potrzebujesz nie romansu, tylko terapii. Mam czterdzieści pięć lat i zbyt cenię swój czas, by tracić go na kogoś, kto zaczyna znajomość od rewizji moich niedoskonałości.

Dokąd idziesz? A kawa? bąknął Paweł.

Kawa zostaje dla ciebie. Oszczędzisz kilka złotych. I rada na odchodne: jeżeli chcesz, żeby ktoś zaglądał ci w usta zapisz się do dentysty.

W domu Katarzyna najpierw zablokowała Pawła wszędzie, gdzie się dało. W jej wieku komfort to nie tylko koc i cisza, ale i telefon wolny od prób wciśnięcia jej w czyjeś ciasne ramki.

A jak sądzisz: to była pechowa randka czy perfekcyjnie odegrany teaterek? Czy warto kontynuować znajomość, jeżeli już w pierwszych minutach ktoś wylicza ci rachunek za to, kim jesteś?

Idź do oryginalnego materiału