Marek zatrzymał samochód przed cmentarną bramą. Ile razy obiecywał sobie, iż przyjedzie. Zawsze brakowało czasu. Za życia matki go nie było, po jej śmierci też nie. Wspomnienie o tym budziło w nim wstyd. Wystarczyłoby, żeby ktoś nim potrząsnął wcześniej. Żeby zrozumiał, iż jego świat był złudzeniem. Był wdzięczny Ewie, byłej żonie, iż otworzyła mu oczy. […]