Podczas rozwodu zamożny mąż postanowił przekazać żonie opuszczoną farmę na odludziu. Rok później wydarzyło się coś, co kompletnie go zaskoczyło.

polregion.pl 1 dzień temu

Podczas rozwodu bogaty mąż postanowił przekazać swojej żonie opuszczoną farmę, położoną na odludziu. Rok później zdarzyło się coś, co całkowicie go zaskoczyło.

Wiesz, Wojciech, iż nie potrzebuję cię tutaj, prawda? powiedziała Katarzyna stanowczo. Sugeruję, żebyś wrócił do miasta.

O jakim mieście mówisz? odparł zmęczony. Zdradziła go osoba, której ufał najbardziej, i nie miał już siły na kłótnie. Zaczęli od zera, sprzedali mieszkanie i zainwestowali wszystko w swój biznes. Wojciech dorzucił tylko mały pokój w kawalerce, podczas gdy Katarzyna zapewniła sukces swoją inteligencją i oddaniem. Żyli skromnie, przenosząc się z wynajmowanego mieszkania do kolejnego, ale w końcu osiągnęli stabilność.

Z czasem Wojciech zaczął zachowywać się jak prawdziwy pan. Przeniósł wszystkie majątki na swoje nazwisko, zapewniając, iż Katarzyna nie dostanie nic po rozwodzie. Gdy wszystko było pod jego kontrolą, rozpoczął procedurę.

Uważasz to za sprawiedliwe, Wojciech? zapytała rozczarowana Katarzyna.

Wzruszył ramionami z obojętnością.
Nie zaczynaj znowu. Od dawna nic nie wnosisz. Ja robię wszystko, a ty nic.

Sam mi powiedziałeś, żebym zrobiła sobie przerwę i zadbała o siebie odparła spokojnie.

Wojciech westchnął zirytowany.
Mam dość tych bezsensownych rozmów. A propos, pamiętasz starą farmę, którą dostałem w spadku po moim dawnym szefie, panu Nowaku? Zmarł i zostawił mi ten kawałek ziemi bez wartości. Idealny dla ciebie. jeżeli go nie chcesz, nie dostaniesz nic.

Katarzyna uśmiechnęła się gorzko. Wiedziała, co knuje. Po dwunastu latach związku zrozumiała, iż żyła z obcym człowiekiem.

Dobrze, ale pod jednym warunkiem: farma musi być oficjalnie na moje nazwisko.

Żaden problem. Zaoszczędzę na podatkach odpowiedział Wojciech z ironicznym uśmiechem.

Katarzyna nie powiedziała już nic. Spakowała swoje rzeczy i wyniosła się do hotelu. Była zdecydowana zacząć od nowa, bez względu na to, co ją czeka zrujnowana farma czy pusty kawałek ziemi. Przekona się, gdy tam dotrze. jeżeli nie będzie warto, wróci do miasta lub poszuka innej szansy.

Zabrała tylko to, co niezbędne, zostawiając resztę Wojciechowi i jego nowej kobiecie. jeżeli myślał, iż wciąż może liczyć na jej doświadczenie i inteligencję, mylił się boleśnie. Jego nowa partnerka, którą Katarzyna widziała tylko kilka razy, wydawała się bardziej arogancka niż bystra.

Wojciech wręczył jej dokumenty z drwiącym uśmiechem.
Powodzenia.

Tobie też odpowiedziała Katarzyna spokojnie.

Nie zapomnij wysłać mi zdjęcia krów zaśmiał się.

Nie odpowiadając, zamknęła drzwi samochodu i odjechała. Gdy opuszczała miasto, po jej policzkach popłynęły łzy. Nie wiedziała, jak długo płakała, aż lekkie pukanie w szybę przywróciło ją do rzeczywistości.

Wszystko w porządku, moja droga? Ja i mój mąż widzieliśmy, jak siedzisz tu od jakiegoś czasu zapytała łagodnie starsza kobieta.

Katarzyna spojrzała na nią, potem w lusterko, gdzie dostrzegła przystanek autobusowy. Uśmiechnęła się lekko.

Wszystko dobrze, po prostu było ciężko.

Kobieta skinęła ze zrozumieniem.
Wracamy ze szpitala. Nasza sąsiadka leży tam sama, nikt jej nie odwiedza. Jedziesz może w stronę Zakopanego?

Katarzyna uniosła brwi.
Zakopanego? Tam, gdzie jest ta farma?

Tak, choć trudno teraz nazwać to farmą. Właściciel zmarł, i nikt się tym nie zajmuje. Tylko kilku ludzi z miłością dogląda zwierząt.

Katarzyna uśmiechnęła się lekko.
Jaki zbieg okoliczności, właśnie tam jadę. Wsiadajcie, podwiozę was.

Starsza kobieta usiadła na przednim siedzeniu, a jej mąż z tyłu.

Jestem Katarzyna przedstawiła się, prowadząc.

Ja to Zofia Kowalska, a to mój mąż, Jan odpowiedziała kobieta ciepło.

W drodze Katarzyna dowiedziała się wiele o farmie kto kradł, kto jeszcze dbał o zwierzęta i jak źle wyglądało to miejsce. Gdy tam dotarli, zobaczyła puste pola i rozpadającą się oborę, w której zostało tylko dwadzieścia krów. Mimo to postanowiła zostać i walczyć o nowy początek.

Rok później Katarzyna patrzyła z dumą, jak osiemdziesiąt krów pasie się spokojnie na jej zielonych polach. Przekształciła zrujnowaną farmę w prosperujący biznes. Nie było łatwo musiała sprzedać biżuterię, by kupić paszę, i wydać ostatnie oszczędności. Ale teraz sprzedaż rosła, a jej produkty były poszukiwane choćby w sąsiednich regionach.

Pewnego dnia młoda dziewczyna o imieniu Agnieszka przyniosła jej gazetę z ogłoszeniem o lodówkach samochodowych w dobrej cenie. Katarzyna rozpoznała numer telefonu należał do firmy Wojciecha. Z przebiegłym uśmiechem poprosiła Agnieszkę, by zadzwoniła i zaoferowała 5% więcej, pod warunkiem, iż nie pokażą pojazdów innym kupującym.

Gdy Katarzyna pojechała je obejrzeć, natknęła się na Wojciecha, który stał zaskoczony.

To ty je kupujesz? zapytał niedowierzająco.

Tak, dla farmy, którą mi dałeś. Stała się świetnym biznesem, rozszerzamy działalność odpowiedziała spokojnie.

Wojciech nie znalazł słów. Podczas gdy jego życie się rozpadało, Katarzyna zostawiła przeszłość za sobą.

W końcu Katarzyna znalazła prawdziwą miłość w Piotrze, mechaniku, który pomógł jej ulepszyć farmę. Razem świętowali chrzest ich córki, gdy Wojciech mógł tylko patrzeć z daleka, jak jego świat się rozpada.

**Lekcja:** Czasem największym błogosławieństwem jest to, co wydaje się przekleństwem. Wystarczy odwaga, by zacząć od nowa.

Idź do oryginalnego materiału