Polacy będą mieć ogromny problem. Większość tego nie zauważa

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Na rynku paliw dzieje się coś, co może mieć znaczenie również dla osób, które w ogóle nie posiadają samochodu z silnikiem Diesla. Olej napędowy wyraźnie podrożał, a różnica pomiędzy jego ceną i ceną benzyny stała się wyjątkowo duża. Problem nie kończy się przy dystrybutorze. Diesel jest podstawowym paliwem transportu, rolnictwa i wielu przedsiębiorstw, dlatego wzrost jego ceny może stopniowo przenosić się na inne wydatki.

Mężczyzna pokazuje pusty portfel. Fot. Shutterstock

Najbliższe tygodnie będą pod tym względem szczególnie ważne. o ile wysokie ceny oleju napędowego utrzymają się dłużej, firmy mogą zacząć mocniej odczuwać wzrost kosztów przewozu towarów. A kiedy drożeje transport, konsekwencje mogą pojawić się również na sklepowych paragonach.

Olej napędowy wystrzelił. Benzyna zachowuje się zupełnie inaczej

Z danych zawartych w najnowszym cenniku hurtowym Orlenu wynika, iż od 1 sierpnia cena oleju napędowego osiągnęła 6696 zł za metr sześcienny netto. Po przeliczeniu daje to około 8,24 zł brutto za litr w cenniku hurtowym.

To poziom niewidziany od kilku miesięcy. Według przedstawionych danych tak drogo nie było od 11 kwietnia 2026 roku.

Jeszcze ciekawiej sytuacja wygląda po zestawieniu diesla z benzyną.

W tym samym czasie hurtowa cena benzyny Pb95 wynosiła 5738 zł za metr sześcienny netto, co odpowiada około 7,06 zł brutto za litr.

Oznacza to bardzo dużą różnicę pomiędzy dwoma podstawowymi rodzajami paliwa. Diesel jest w tej chwili znacznie droższy od benzyny.

Nie masz diesla? Podwyżki i tak mogą dotknąć Twojego portfela

Wzrost cen benzyny kierowcy odczuwają przede wszystkim podczas tankowania. W przypadku oleju napędowego mechanizm jest znacznie szerszy.

Diesel pozostaje jednym z podstawowych paliw wykorzystywanych w transporcie ciężarowym. Ciężarówki każdego dnia przewożą żywność, napoje, ubrania, elektronikę, materiały budowlane oraz tysiące innych produktów.

Praktycznie każdy towar znajdujący się na sklepowej półce musiał wcześniej pokonać określoną drogę. Często robi to właśnie samochodem napędzanym olejem napędowym.

Jeżeli koszt przejechania tej trasy rośnie, przedsiębiorstwo transportowe musi pokryć dodatkowe wydatki. Część firm może próbować je absorbować, ale przy dłuższym utrzymywaniu się wysokich cen paliwa coraz trudniej będzie uniknąć podnoszenia stawek za przewozy.

Sklep może zapłacić więcej za dostawę. Ostatecznie zapłaci klient

Mechanizm jest prosty. Producent wysyła towar do centrum logistycznego, hurtowni albo bezpośrednio do sklepu. Każdy etap transportu generuje koszty.

Jeżeli przewoźnik podniesie cenę usługi, wyższy rachunek otrzyma jego kontrahent. Ten z kolei może uwzględnić dodatkowy koszt w cenie produktu.

Nie oznacza to, iż każda podwyżka diesla natychmiast przełoży się na identyczny wzrost cen w sklepach. Im dłużej jednak paliwo pozostaje drogie, tym większa jest presja na przedsiębiorstwa.

Dotyczy to nie tylko żywności. Transport jest częścią kosztów praktycznie wszystkich sektorów gospodarki.

Rolnicy potrzebują ogromnych ilości paliwa

Wysokie ceny pojawiły się w szczególnie niekorzystnym momencie dla gospodarstw rolnych.

Latem zużycie paliwa w wielu gospodarstwach jest bardzo duże. Kombajny, ciągniki i inne maszyny pracujące podczas żniw potrzebują oleju napędowego, a przy dużych areałach mówimy o setkach lub tysiącach litrów.

Według danych przedstawionych w materiale źródłowym rzeczywiste ceny dostaw paliwa do gospodarstw, po uwzględnieniu rabatów dystrybutorów, mogą w tej chwili wynosić około 7,95-8,10 zł za litr.

Przy takich wartościach choćby kilkadziesiąt groszy różnicy na litrze przekłada się na znaczące kwoty przy tankowaniu dużych maszyn.

Budownictwo i logistyka również mogą dostać wyższy rachunek

Rolnictwo nie jest jedyną branżą mocno uzależnioną od oleju napędowego.

Paliwa potrzebują firmy budowlane, transportowe, kurierskie i logistyczne. Diesla zużywają ciężarówki, samochody dostawcze oraz liczne maszyny wykorzystywane na placach budowy.

Wzrost kosztów może więc przechodzić przez kolejne ogniwa gospodarki.

Droższy może stać się przewóz materiałów budowlanych. Więcej może kosztować dostarczenie produktu do magazynu. Wyższe koszty mogą ponosić przedsiębiorstwa obsługujące sklepy i centra dystrybucyjne.

Nie wszystkie firmy podniosą ceny i nie wszystkie zrobią to od razu. Jednak przy utrzymaniu obecnych poziomów paliwa presja kosztowa będzie coraz większa.

Ropa podrożała, ale diesel znacznie bardziej

To jeden z najbardziej interesujących elementów obecnej sytuacji.

Gdyby za wzrostem cen oleju napędowego odpowiadała wyłącznie drożejąca ropa, skala zmian na obu rynkach powinna być bardziej zbliżona.

Tymczasem według danych przytoczonych w materiale źródłowym od końca lutego europejskie notowania oleju napędowego wzrosły o około 63 proc., podczas gdy ropa podrożała w tym czasie o około 25 proc.

Tak duża różnica wskazuje, iż problem znajduje się również na rynku gotowego paliwa.

Na rynku liczy się nie tylko cena baryłki

Cena na stacji jest wynikiem znacznie bardziej skomplikowanego mechanizmu niż samo notowanie ropy.

Znaczenie mają możliwości produkcyjne rafinerii, dostępność konkretnych paliw, poziom zapasów, koszty transportu, kursy walut oraz sytuacja na międzynarodowych rynkach.

Możliwa jest więc sytuacja, w której ropa drożeje stosunkowo umiarkowanie, a konkretny produkt rafineryjny notuje znacznie mocniejsze wzrosty.

I właśnie z takim zjawiskiem mamy w tej chwili do czynienia w przypadku diesla.

Geopolityka ponownie wpływa na ceny paliw

Do problemów rynkowych dochodzi sytuacja międzynarodowa. Szczególną uwagę inwestorów przyciągają napięcia dotyczące kluczowych szlaków transportowych oraz dostępności paliw na światowych rynkach.

Jednym z najważniejszych punktów na energetycznej mapie świata pozostaje Cieśnina Ormuz. Każde poważniejsze zagrożenie dla transportu w tym regionie może wywoływać reakcję na rynkach surowców.

Znaczenie mają również zakłócenia w międzynarodowych łańcuchach dostaw oraz ograniczenia dotyczące rosyjskiego sektora paliwowego.

Rynek reaguje nie tylko na faktyczny brak surowca. Ceny mogą rosnąć również wtedy, gdy uczestnicy rynku zaczynają obawiać się problemów z przyszłymi dostawami.

Warszawscy kierowcy zobaczą zmiany przy dystrybutorach?

Hurtowe ceny nie są tym samym co ceny widoczne na pylonach warszawskich stacji. Pomiędzy nimi znajdują się między innymi marże, podatki, koszty działalności stacji oraz polityka cenowa poszczególnych sieci.

Dlatego zmiana cennika hurtowego nie musi zostać przeniesiona na detal w identycznej wysokości i tego samego dnia.

Jednak długotrwałe utrzymywanie się wysokich cen hurtowych może z czasem ograniczać możliwości utrzymywania niższych cen na stacjach.

Kierowcy mogą częściowo zmniejszać wydatki poprzez promocje i programy lojalnościowe, ale nie zmienia to sytuacji całego rynku.

Najważniejsze będą kolejne tygodnie

Jednorazowy skok ceny paliwa nie musi oznaczać trwałej fali podwyżek w całej gospodarce. najważniejsze będzie to, jak długo obecna sytuacja się utrzyma.

Jeżeli diesel zacznie tanieć, część presji kosztowej może gwałtownie osłabnąć.

Inaczej będzie, o ile wysokie ceny pozostaną z nami przez wiele tygodni albo pojawią się kolejne wzrosty.

Wtedy przedsiębiorcy wykorzystujący duże ilości oleju napędowego będą musieli uwzględnić nowe realia w swoich kosztach. W części przypadków może to oznaczać zmianę cen usług i produktów.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeżeli jeździsz samochodem z silnikiem Diesla, pierwszą konsekwencję zobaczysz bezpośrednio podczas tankowania. Warto porównywać ceny na różnych stacjach, ponieważ przy pełnym baku choćby kilkanaście lub kilkadziesiąt groszy różnicy na litrze zaczyna mieć znaczenie.

Jeżeli nie masz samochodu albo korzystasz z benzyny, również warto obserwować sytuację. Olej napędowy jest jednym z paliw całej gospodarki, dlatego jego cena ma znacznie szersze znaczenie niż koszt podróży prywatnym autem.

Droższy diesel zwiększa koszty transportu produktów spożywczych, materiałów budowlanych, przesyłek i wielu innych towarów. Uderza również w rolnictwo właśnie w okresie intensywnych prac polowych.

Nie oznacza to automatycznie, iż za kilka dni wszystkie produkty w sklepach podrożeją. Przenoszenie kosztów na konsumentów wymaga czasu i zależy od sytuacji konkretnej branży.

Jeżeli jednak obecne ceny utrzymają się dłużej, drogi olej napędowy może stać się kolejnym źródłem presji na domowe budżety. Dlatego w najbliższych tygodniach warto patrzeć nie tylko na pylony stacji paliw. Znacznie ważniejsze będzie to, czy obecny skok cen okaże się chwilowy, czy pozostanie z nami na dłużej.

Idź do oryginalnego materiału