Polska szkoła oceniania kobiet po wyglądzie. Czyli jak społeczeństwo tworzy sobie fanfiction na twój temat

seksdylematy.blog 1 godzina temu

Istnieje w Polsce pewna fascynująca umiejętność społeczna. Niektórzy ludzie potrafią spojrzeć na kobietę przez dokładnie siedem sekund… i już wiedzą wszystko:

  • jaki ma charakter,
  • jakie ma poglądy,
  • czy chce dzieci,
  • ile miała partnerów,
  • czy „nadaje się na żonę”,
  • i oczywiście czy „jest porządna”.

Sherlock Holmes przy tym wysiada.


Kobieta numer jeden: „materiał na mamuśkę”

Mam znajomą. Średni wzrost. Porządna budowa. Rudawo-blond włosy, niebieskie oczy, duży biust, raczej skromny ubiór.

Czyli według części polskich mężczyzn:
„idealna kandydatka na matkę trójki dzieci, najlepiej z domkiem pod Radomiem”.

Bo przecież jeżeli kobieta:

  • nie wrzuca półnagich zdjęć,
  • nie mówi co drugiego słowa „k***a”,
  • ma kobiecą sylwetkę,
  • i wygląda „ciepło”…

…to automatycznie musi marzyć o pieczeniu szarlotki i kupowaniu mini vana.

Plot twist?

Ona nie chce mieć dzieci.

Nigdy nie chciała.

Za to fascynuje ją średniowiecze. Jest naukowcem. Potrafi godzinami analizować politykę feudalną, konflikty dynastyczne i XIII-wieczne kroniki.

I ma tak sarkastyczne poczucie humoru, iż po jednej jej riposcie niektórzy potrzebują emocjonalnego L4.

To nie jest kobieta, która wzdycha do katalogów IKEA dla rodzin.
To jest kobieta, która potrafi powiedzieć:
„Mężczyźni często chcą tradycyjnej kobiety… dopóki tradycyjna kobieta nie zacznie mieć własnych poglądów.”

I wtedy nagle robi się cicho.


Kobieta numer dwa: „na pewno lubi przygody”

Druga znajoma? Jasna blondynka, zielone oczy, wygląda dużo młodziej niż wskazuje metryka. Bardzo pogodna, otwarta, interesująca świata. Interesuje się wieloma kulturami, łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi, ma dobre serce i naturalną energię.

Czyli według części polskich mężczyzn:
„ooo, ta to musi być szalona”.
„na pewno imprezowiczka”.
„pewnie otwarta na wszystko”.

Bo przecież jeżeli kobieta jest uśmiechnięta i towarzyska, to według niektórych automatycznie oznacza:
„dostępna emocjonalnie i seksualnie dla wszystkich obecnych”.

Tymczasem rzeczywistość jest dużo mniej ekscytująca dla wyobraźni stereotypowego Janusza relacji.

Ona wcale nie szuka „przygód”.
Ona po prostu chciałaby spotkać prawdziwego partnera. Kogoś inteligentnego emocjonalnie. Kogoś z duszą. Kogoś, kto nie pomyli kobiecej energii i życzliwości z zaproszeniem do przekraczania granic.


Kobieta według społeczeństwa: projekt, nie człowiek

Najbardziej absurdalne jest to, iż wiele kobiet praktycznie przez całe życie funkcjonuje jako ekran projekcyjny dla cudzych wyobrażeń.

Wyglądasz delikatnie?
— „na pewno marzy o rodzinie”.

Masz duży biust?
— „na pewno lubi uwagę”.

Jesteś miła?
— „na pewno flirtuje”.

Jesteś atrakcyjna i inteligentna?
— „niemożliwe, coś musi być nie tak”.

Społeczeństwo uwielbia redukować kobiety do prostych archetypów, bo wtedy świat wydaje się łatwiejszy do zrozumienia. Problem polega na tym, iż prawdziwe kobiety rzadko mieszczą się w tych szufladkach.


Największy szok? Kobiety mają własne wnętrze

To chyba najbardziej szokująca informacja dla części społeczeństwa:
kobieta może wyglądać bardzo kobieco… i jednocześnie:

  • nie chcieć dzieci,
  • nie być seksualnie „otwarta”,
  • mieć cięty intelekt,
  • interesować się historią średniowiecza,
  • szukać głębokiej relacji zamiast chaosu,
  • być ciepła i jednocześnie bardzo asertywna.

Niesamowite. Prawie jakby kobiety były pełnoprawnymi ludźmi, a nie postaciami napisanymi pod cudze oczekiwania.


Polska i kult „czytelnej kobiety”

W Polsce przez cały czas istnieje silna potrzeba, żeby kobieta była „czytelna”.
Społeczeństwo lubi wiedzieć:

  • która jest „na żonę”,
  • która „za trudna”,
  • która „za ładna”,
  • która „za ambitna”,
  • która „za miła”.

Bo kiedy kobieta nie pasuje do stereotypu, część ludzi zaczyna się gubić.

I wtedy pojawia się klasyczne:
„Nie rozumiem jej.”

A może problem polega na tym, iż nigdy nie próbowali jej naprawdę poznać?

Wilczyca

Idź do oryginalnego materiału