Pracowała w sklepie z ubraniami. Zdradziła, co robili sprzedawcy. "To obrzydliwe"

kobieta.gazeta.pl 3 godzin temu
To, co dzieje się z ubraniami zanim trafią do naszych szaf, nie zawsze jest oczywiste. TikTokerka opowiedziała o doświadczeniach z pracy w sieciówce i wywołała burzę w sieci. Jej relacja pokazuje, iż "nowe" nie zawsze znaczy "nienoszone".
Dana, która publikuje na TikToku treści pod nazwą @octagonglasses wyznała, iż sama była kiedyś pracownicą sieciówki odzieżowej. Na początku podzieliła się niecodzienną praktyką, którą stosowano w miejscu jej zatrudnienia. Dziewczyna nie mogła przychodzić do pracy w ubraniach innych marek. - A menedżerowi wyjątkowo podobało się, kiedy miałaś na sobie coś z najnowszej kolekcji. Żeby, jak sądzę, po prostu to reklamować - powiedziała.

REKLAMA







Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska"



Ale - jak się okazuje - większość pracowników nie kupowała ubrań w tym sklepie, lub też po prostu często nie zdążyła kupić niczego z nowej kolekcji. Jak sobie wtedy radzili? Najczęściej po przyjściu na swoją zmianę, brali przypadkowe rzeczy wystawione na sprzedaż i nosili je przez cały dzień, aż do końca zmiany. Ubrania lądowały z powrotem na wieszaku, a później przymierzali je inni klienci.
Pracujesz cały dzień. Pocisz się... i na koniec zmiany zdejmujesz te ubrania i odkładasz je z powrotem na sklep. Zawsze uważałam, iż to jest naprawdę obrzydliwe
- skomentowała tiktokerka. Dodała, iż nie wie, czy w innych sklepach również panowała taka "praktyka", niemniej zwróciła się do swoich obserwujących z apelem:
Proszę, pierzcie swoje ubrania zaraz po kupieniu. Bo nie są tak czyste, jak wam się wydaje.


Pracowała w sklepie z ubraniami. Wyznała, co robili pracownicy
To bardzo istotny punkt. Każde ubrania bezpośrednio po zakupie należy wyprać. A dlaczego? Sprzedawana w sieciówkach odzież zabezpieczana jest różnymi chemikaliami zapobiegającymi wilgoci, pleśni lub innymi środkami konserwującymi. Preparaty te w zetknięciu z naszą skórą mogą wywołać reakcję alergiczną, wysypki i swędzenie. Ponadto należy pamiętać o tym, iż wiele osób mogło przymierzać dane ubranie przed nami. Część garderoby mogła być również przekładana w różne miejsca, co sprzyja namnażaniu się bakterii.






Wskazówka tiktokerki bardzo spodobała się internautom i jednocześnie ich zaskoczyła. Wiele osób pod filmem zaczęło dzielić się swoimi własnymi doświadczeniami.



W sklepie, w którym pracowałam, używano parownicy do ubrań, zanim z powrotem je odwieszono. Co było miłe. Raz powiedziałam to klientowi, a nie powinna była..
- napisała jedna z użytkowniczek TikToka.
U mnie to samo. Mieliśmy coś w rodzaju sprayu, którym spryskiwało się ubranie przed powieszeniem go z powrotem po zmianie
Zawsze je piorę, bo wiele ludzi przede mną je przymierzało
Pracowałem w sprzedaży przez 20 lat i w żadnym sklepie, w którym pracowałem, nie pozwalano nam nosić ubrań, których nie kupiliśmy
- czytamy w pozostałych komentarzach pod nagraniem Dany.
Idź do oryginalnego materiału