14 marca 2022
Dzisiaj miałem okazję obserwować moją mamę i poczułem potrzebę spisania tych myśli, bo serce mi aż ścisnęło. Moja mama przyjechała dziś pociągiem z małej wsi pod Krakowem prosto na dworzec główny. Miała ze sobą dwa wielkie, ciężkie worki każdy pewnie ważył z dziesięć kilo. Od dawna nie odwiedzała rodziny, ale wydała ostatnie złotówki ze swojej emerytury, żeby przywieźć prezenty dla wnuczek i dla mnie. Zawsze starała się nie pokazywać z pustymi rękami, tym razem jednak przesadziła. Wiem, ile zdrowia kosztowała ją ta podróż, ale wybrała się w drogę, mając w głowie moją zapewnioną obecność na peronie.
Kiedy tylko wysiadła na stacji i rozejrzała się za mną, mnie nie było. Nie miałem choćby odwagi spojrzeć później w lustro, gdy sobie to uświadomiłem. Usiadła na ławce, odstawiła torby i wybrała mój numer. Długo nie odbierałem, chyba dziesięć sygnałów minęło dopiero wtedy odebrałem.
Mamo, przepraszam, kompletnie zapomniałem, iż dziś przyjeżdżasz. Pojawił się nagle wyjazd do rodziców Pauliny do Wrocławia. Będziemy poza domem cały tydzień. Wiesz, wyszło to zupełnie niespodziewanie, zapomniałem Cię ostrzec i pojechaliśmy od razu. Bardzo mi przykro, możesz wrócić do domu… naprawę mi głupio.
W słuchawce słyszałem tylko krótkie Dobrze. Dopiero później tata opowiedział mi, jak zamglone miała oczy, ale nie zapłakała. Oddała bezdomnym na dworcu oba worki z prezentami miała za słabe ręce, żeby je ciągnąć z powrotem do pociągu do wioski koło Bochni. Zawiedziona, zmęczona, poszła na swój peron, nie wymawiając mi żalu. choćby nie próbowała dzwonić drugi raz, nigdy nie wspomniała o tym telefonie.
Dopiero miesiąc później, kiedy Paulina poprosiła mamę, by wzięła wnuczki na weekend, tłumacząc, iż musimy pojechać na wesele przyjaciółki w Gdańsku, mama odmówiła pierwszy raz w życiu. Powiedziała tylko, iż nie chce już być ważna tylko w chwili, gdy jesteśmy zapracowani albo czegoś potrzebujemy. Dało mi to mocno do myślenia.
Pańska łaska na pstrym koniu jeździ. Dziś nauczyłem się, żeby doceniać najbliższych, póki jeszcze są obok nas nie wtedy, gdy są potrzebni, ale wtedy, kiedy po prostu chcą być razem z nami. Czasu i wypowiedzianych słów już się nie cofnie.





