Przez pięć lat była przekonana, iż mieszka z mężem, aż odkryła, iż jest żoną własnej mamy

twojacena.pl 20 godzin temu

Dziennik, poniedziałek, 13 marca

Ola pochodziła z małego miasteczka na Kujawach. To tam dostała od losu strzałę miłości zakochała się w Piotrze, a Piotr w niej. Oboje postanowili uciec z rodzinnych stron do Warszawy. Rodzicom oznajmili, iż jadą do stolicy, żeby zarobić na wesele. I faktycznie, zarabiali ale gwałtownie zdecydowali, iż nie będą wydawać pieniędzy na kosztowną uroczystość.

Dość mieli warszawskich młodych, którzy przychodzą na własny ślub w adidasach i dżinsach, przyjmują wyłącznie koperty z gotówką, zamiast wesela urządzają bufet, a czasem choćby zadowalają się internetową wideokonferencją. W końcu większość podarowanej gotówki przeznaczają na ratę kredytu mieszkaniowego.

Tak osiągnęli swój cel i Ola z Piotrem też tak zrobili ale ich mamy, gdy wrócili do rodzinnych stron, urządziły im skromne przyjęcie. W Warszawie nie mieli ani znajomych, ani rodziny i w sumie nie o tym mowa, wspominam o tym, żebyście poznali charakter tych dwojga…

Pięć lat minęło od ślubu. Dzieci postanowili odłożyć na później, bo wspólnie spłacali kredyt hipoteczny. Mama Oli była energiczna, wychowała ją samotnie, i podczas każdej rozmowy telefonicznej przypominała, iż jest już absolutnie gotowa na wnuki. Ola jednak wiedziała, iż jeżeli zamieszkałaby z mamą, gwałtownie by się rozeszli. Nie było pośpiechu dzieci mogły poczekać.

Z czasem Ola zaczęła mieć pretensje do Piotra, pojawiały się zresztą już wcześniej, ale wtedy potrafiła je zignorować. Zadzwoniła do mnie:

Z innymi przez telefon gada godzinami, ze mną tylko cześć i pa…
Jak wróci z pracy, porozmawiacie sobie dłużej.
Po pracy chcę obejrzeć spokojny film o miłości, a on tylko patrzy na swoje horrory.
Ile macie telewizorów? Teraz przecież filmy na komputerze można oglądać w słuchawkach. Ale to nie jest życie rodzinne, jeżeli siedzimy obok siebie, a głowy mamy gdzie indziej
Dokładnie! Piotr mnie nie rozumie!
No, to oryginalny zarzut.
Czemu się śmiejesz?
Dobra, już przestaję.
Ola, kiedy macie razem dobry czas?
Na urlopie albo jak mamy gości wtedy jest taki troskliwy

Nasza rozmowa trwała prawie godzinę. Opowiadała mi, jak się poznali i jak inne dziewczyny jej zazdrościły. Zrozumiałem, iż problem tkwił w tym, iż Ola miała nieuświadomioną potrzebę chwalenia się przed innymi w Warszawie nie miała przed kim to robić. To pierwsza sprawa. Druga…

Ola, jak widzisz idealny związek małżeński?
Koniecznie z dziećmi.
O dzieciach zwykle się mówi, ale wiele małżeństw się po nich rozpada…
Mąż powinien się interesować moim nastrojem, pytać, jak mi w pracy, oceniać mój strój, chwalić moje gotowanie…
W ogóle nie ocenia?
Mówi, iż dobre, ale to dla mnie za mało.
Powiedz mi konkretnie wraca, karmisz go, i co? Na przykład zrobiłaś mu ziemniaki z kotletami, a on
Zaczyna się uśmiechać, pociera ręce.
To przecież też komplement! Chyba byłoby ci przykro, gdyby odsunął talerz i skrzywił się, mówiąc, iż nie jest głodny

Ola zamilkła; chyba nie do końca rozumiała istotę swojej skargi. Jednak odczuwała żal do Piotra. Wiedziałem już, z czego wynika. Żeby się upewnić, spytałem ją o relacje z mamą.

Dowiedziałem się, iż jej mama była bardzo emocjonalna, zawsze dociekała, zadawała mnóstwo pytań, wspierała Olę, gdy coś nie szło i zapewniała, iż wszystko się ułoży.

Często mówi się, iż wybieramy partnerów podobnych do rodziców lub takich, którzy mogą dać nam dużo miłości. Ola nie miała ojca w domu, więc nie zdawała sobie sprawy, iż nie każdy potrafi tak wyrażać uczucia.

Powiedziałem jej wtedy, iż od pięciu lat jest zamężna ze swoją mamą i oczekuje od męża, by postępował identycznie jak ona. Ola była zdziwiona, ale po chwili przyznała mi rację.

To jak mam się rozwieść z mamą?
Bardzo prosto. Gdy pojawi się żal, wyobrażaj sobie, iż to nie Piotr jest obok tylko twoja opiekuńcza mama, a on nie ma szans jej dorównać.
I tyle?
Tyle! Wtedy zobaczysz, iż żal zniknie sam!

Dziś, kończąc tę notatkę, wiem już, iż nasze oczekiwania potrafią zniekształcić obraz codzienności. Warto zrozumieć, skąd biorą się nasze uczucia czasem trzeba pogodzić się z tym, iż nikt nie zastąpi rodzinnego ciepła, ale za to możemy nauczyć się doceniać to, co mamy.

Idź do oryginalnego materiału