- Antylekarskość, która bije w niektórych sytuacjach powoduje, iż mamy coraz więcej osób, które przychodzą do gabinetu i plują nam na buty - powiedział w "Debacie Gozdyry" dr Michał Sutkowski. Według gościa programu, po wybuchu ostatnich afer w ochronie zdrowia lekarze nie powinni być adwokatami tych, którzy dopuszczali się nadużyć, ale równocześnie "nie powinni się tłumaczyć".
"Przychodzą do gabinetu i plują nam na buty". Dr Sutkowski o nastrojach pacjentów

Od wielu dni jednym z tematów szczególnie często podejmowanych w mediach jest kryzys zaufania do ochrony zdrowia, który rozpoczęła seria publikacji medialnych, głównie portalu Zero, dotycząca nadużyć. Największą burzę wywołały nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym. Dawid Kacprzyk, były już radny Koalicji Obywatelskiej, jako koordynator SOR-u miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł, według doniesień miał też przepracować w placówce 3976 godzin w ciągu roku.
Kryzys zaufania do lekarzy. "Nie chcemy się tłumaczyć"
To niejedyna afera związana z tą placówką - w kolejnych dniach pojawiły się też doniesienia o "saloniku VIP" w publicznym szpitalu, w którym bez kolejki miały być udzielane świadczenia medyczne politykom KO i ich bliskim. W sprawach związanych ze Szpitalem Południowym wszczęto śledztwa, w placówce realizowane są też kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał poprzednią radę nadzorczą, a w poniedziałek powołał jej nowych członków.
ZOBACZ: Dyżury w szpitalu choćby po 96 godzin. Miażdżące wyniki kontroli NIK
- Moim zdaniem te szczegóły, które są istotne z punktu widzenia prokuratury, nadzoru, mało interesują. Interesuje, kiedy się to wszystko zmieni, kiedy to się skończy i na tym powinna się też koncentrować nasza dyskusja, która przetacza się od tygodnia. Z jednej strony mamy odpowiedzialność zbiorową lekarzy, na co się absolutnie nie zgadzamy. Nie chcemy się tłumaczyć - stwierdził w "Debacie Gozdyry" dr Michał Sutkowski, prezes i rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
Według gościa "Debaty Gozdyry" lekarze "nie powinni być adwokatami" w sprawach związanych z ujawnionymi nieprawidłowościami, ale mimo to, jak powtórzył, nie powinni się tłumaczyć.
WIDEO: "Plują nam na buty". Lekarz o sytuacji w ochronie zdrowia

Lekarz o incydencie w gabinecie. "Plują nam na buty"
- Ta antylekarskość, która bije w niektórych sytuacjach powoduje, iż mamy coraz więcej osób, które przychodzą do gabinetu i plują nam na buty i będziemy mieli chorujących Polaków - powiedział.
Agnieszka Gozdyra spytała, czy lekarz ma na myśli konkretną sytuację, do której w ostatnim czasie doszło.
ZOBACZ: "Przyszłam grzecznie. I tyle". Posłanka Pępek reaguje na aferę z kolejką do szpitala
- Tak, dosłownie. To się stało dwa, czy trzy dni temu. Na fali tej historii. To była pani która powiedziała, iż tutaj więcej nie przyjdzie "bo pan pewnie też tyle zarabia". (...) Powiedziała, iż będzie teraz chodziła do znachorów - relacjonował.
- My powinniśmy mówić o zmianach systemowych, które leżą u podstaw. Nie umowy B2B, chociaż też tu potrzeba regulacji i nie jakie to są umowy, ale jakość tego wszystkiego i zwykła ludzka przyzwoitość. A od polityków ludzie wymagają uporządkowania systemu. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś na tej fali tego nie chciał zrobić - stwierdził.












