Dziennik, 14 marca
Wczoraj wieczorem miałam spotkanie, które długo będę pamiętać. Damian zaprosił mnie do jednej z najbardziej ekskluzywnych restauracji w Warszawie. Wnętrze było wytworne półmrok, miękkie światła, kelnerzy poruszali się jak cienie, niemal niezauważalnie. On sam był uosobieniem tej atmosfery świetnie skrojony garnitur, elegancki zegarek i ten charakterystyczny uśmieszek człowieka przekonanego o swojej wyjątkowości.
Zamawiaj co chcesz rzucił lekko, choćby nie patrząc w menu. Nie znoszę, kiedy kobieta się ogranicza.
Brzmiało to efektownie, trochę jak fragment z bajki o hojnych książętach. Jednak poczułam lekki niepokój. Chyba wyczuwałam jego przenikliwy wzrok, potem już choćby przesadnie chętnie mówił o swoich byłych partnerkach, które jak twierdził widziały w nim tylko portfel.
Wybrałam sałatkę z kaczki i kieliszek rieslinga. Damian zaszalał: stek, tatar, cała butelka drogiego czerwonego wina. Rozwodził się o biznesie, narzekał na płytkość ludzi, pięknie prawił o wartościach i duchowej bliskości. Słuchałam i kiwałam głową, ale miałam dziwne wrażenie jakby to nie była randka, tylko egzamin, na którym lada chwila padnie podchwytliwe pytanie.
Teatr jednego aktora
Gdy kelner przyniósł rachunek w czarnej skórzanej okładce, Damian nie przerwał wykładu o upadku obyczajów. Sięgnął leniwie do wewnętrznej kieszeni marynarki, potem do drugiej, potem obmacywał spodnie. Wyraz twarzy mu się odmienił pewność siebie uległa teatralnemu zmieszaniu.
Cholera powiedział zerkając na mnie prosto w oczy. Chyba zostawiłem portfel w biurze albo w drugim aucie.
Rozłożył ręce, udając bezradność ale w jego oczach nie było śladu niepokoju. Nie poprosił kelnera o chwilę, nie wyciągnął telefonu, żeby zrobić przelew. Po prostu wpatrywał się we mnie.
No cóż, głupia sytuacja westchnął, opierając się wygodnie. Może mnie poratujesz? Teraz zapłacisz, a ja później oddam. Albo następnym razem się odwdzięczę z nawiązką.
W tej chwili już nie miałam wątpliwości: to nie przypadek i nie roztargnienie. Siedział przede mną tester dokładnie taki, o których czyta się na forach lub widzi w serialach klasy B.
Jego test był absurdalnie prosty jeżeli kobieta bez sprzeciwu płaci za dwoje, to znaczy, iż jest porządną, wygodną partnerką, gotową ratować i udźwigać ciężary. jeżeli odmówi, to oczywiście poluje tylko na pieniądze. Na tę chwilę Damian zejdował się już nie jako biznesmen, ale jako zakompleksiony manipulator.
Był pewny wygranej w jego świecie każda kobieta powinna docenić szansę bycia z takim kandydatem na męża i bez gadania płacić.
Chłodna kalkulacja
Powoli i jak najspokojniej otworzyłam torebkę. Damian autentycznie się odprężył, przekonany, iż triumfuje.
Oczywiście, nie ma problemu odpowiedziałam łagodnie, skinęłam na kelnera.
Proszę podzielić rachunek powiedziałam wyraźnie. Ja płacę za siebie. Stek, wino i deser niech zapłaci pan gentleman.
Jego uśmiech momentalnie zniknął z twarzy.
Jak to? wysyczał, pochylając się do mnie. Przecież nie mam portfela.
Rozumiem pokiwałam głową i zbliżyłam telefon do terminala. Ale ledwo się znamy. Opłacenie własnej kolacji to normalna sprawa. Natomiast kolacja mężczyzny, który sam zaprosił mnie do tak drogiej restauracji i zamówił najdroższe pozycje, wybacz, to już nie moja odpowiedzialność. Jesteś dorosły, na pewno znajdziesz wyjście.
Kelner zamarł, niepewnie przerzucając wzrok między nami. Damian czerwieniał, a jego błysk niknął w oczach, obnażając zwykłą arogancję.
Serio? syknął. O kilka złotych? Mówiłem, iż oddam później. Chciałem tylko cię przetestować.
No i przetestowałeś podniosłam się powoli od stołu. Jestem osobą, która nie pozwoli sobą manipulować.
Już zmierzałam do wyjścia, gdy poczułam, iż potrzebuję małego finału. On został z niezapłaconym rachunkiem, naburmuszony, bez portfela.
Wróciłam do stolika i wyciągnęłam z portmonetki kilka pogniecionych banknotów i garść drobniaków, które zwykle plątają się po kieszeni.
A właśnie rzuciłam. jeżeli portfel jest w drugim aucie, to chyba na taksówkę też nie masz?
Położyłam pieniądze przy jego kieliszku drogiego wina.
To na bilet na metro. Spokojnie, dojedziesz. Uznaj to za mój wkład w twoje badania duszy kobiety.
Kilka osób z sąsiednich stolików spojrzało w naszą stronę. Damian wyglądał, jakby dostał policzek.
Wyszłam przed lokal.
Ten wieczór kosztował mnie jedynie sałatkę i kieliszek wina niewielka cena za to, by poznać drugiego człowieka na tyle, aby uchronić się przed latami rozczarowań. Mam nadzieję, iż wyciągnie z tego lekcję, choć tacy ludzie rzadko się zmieniają.
Ciekawe, co inni zrobiliby na moim miejscu? Czy też postawiliby twarde warunki, czy może uratowaliby zapominalskiego kawalera?








