Santana i Pico Ruivo - Madera (Część 2/Part 2)

czarna28.blogspot.com 3 godzin temu

Dzień doberek wszystkim,
dziś zabiorę Was najpierw do miejscowości Santana.

Po obfitym i bardzo smacznym śniadaniu, wsiedliśmy do naszego busika,
i ruszyliśmy do miejscowości Santana.
Już w samej miejscowości chwyciła nas potworna ulewa,
wiec schowaliśmy się do pobliskiego baru, by tam ją przeczekać.
Przy okazji skosztowaliśmy maderskiej "pastel de nata"
(cos jak ciastko budyniowe na francuskim cieście)
oraz "bica cheia" (większe espresso)


Gdy deszcz ustał, poszliśmy zobaczyć sławne domki "A"
Są to tradycyjne trójkątne domki kryte strzechą.
„Casinhas de Santana” zwane też jako Casas da Santana,
ikony powszechnie znane w kraju ze względu na szczególne piękno ich stylu architektonicznego.
Z trójkątnym kształtem i pokryte strzechą,
są największym symbolem gminy a choćby całej wyspy.

W rzeczywistości te typowe domy są odzwierciedleniem izolacji tego miejsca,
do którego przez długi czas trudno było dotrzeć drogą lądową i morską.
Niektóre domki w Santana po dzień dzisiejszy są zamieszkiwane przez mieszkańców miasteczka,
samo miasteczko zaś liczy sobie około 8800 mieszkańców.





Kolejnym etapem dzisiejszego dnia jest trekking Pico Arieiro (1818 m n.p.m. )
oraz Pico Ruivo (1862m n.p.m.)
Ponieważ w kwietniu organizowany jest jeden z najbardziej prestiżowych i wymagających biegów górskich na świecie, odbywający się na portugalskiej Maderze: MIUT (Madeira Island Ultra Trail), wiele szlaków turystycznych zostało chwilowo zamkniętych,
po to, by przygotować trasy pod ten bieg.

Także nie na wszystkie trasy udało nam się wejść.
Pico Aeiero musieliśmy zostawić i zmienić plany, z powodu pogody
a adekwatnie niepogody.
Także wybraliśmy kierunek Pico Ruivo


A tu spotkaliśmy góropatwę czerwoną (Red-legged Partridge),
nawet się nas nie bała!


No i zaczynamy nasz trekking w górę.
Pogoda pochmurna, ale przyjemna, rzekłabym idealna na trekking pod górę.



Od czasu do czasu wyglądało słoneczko i ukazywało piękno
otaczających nas szczytów.


gdzieś tam w dali pada deszcz


ciężkie chmury towarzyszą nam przez cały czas
i grożą niezłą ulewą



Ta kopuła na szczycie góry to właśnie Pico Arieiro,
które musieliśmy przełożyć na inny dzień z powodu pogody.




Chwila odpoczynku by nawodnić organizm i przy okazji zebrać grupę.
Od przewodniczki dowiedzieliśmy się,
iż kilka lat temu, miał tu miejscu ogromny pożar,
który strawił bardzo wiele roślinności, której resztki mogliśmy zobaczyć podczas tej wędrówki.





Można by pomyśleć, ech co to za trekking po schodach?
Uwieźcie mi takie schody są wymagające, a najgorsze, jak ciągle wchodzi się tą sama nogą.
Dały trochę w tyłek 😏





Tu już można zauważyć zniszczenia po pożarze
resztki spalonych roślinności




Do tego schroniska zmierzamy, zatrzymamy się na toaletę i posiłek (zdj. u dołu).



No i ta ceglasta ziemia, dodająca koloru i uroku temu miejscu.






Spotkałam Robina, też się dał sfotografować


Jeszcze kilka fotek na szczycie i powrót w dół.


Najpierw pod górkę, a potem szybkim marszem w dół,
bo zapowiadana była niezła ulewa


No i zaczęło padać.
Na szczęście zdążyliśmy dotrzeć do jakieś restauracji, gdzie mogliśmy się schować pod
dach i przeczekać kolejna ulewę.



W ten dzień przeszliśmy ok 15 km.


Po powrocie, standardowo, prysznic, a potem wyjście na miasto na kolacje.
Jedzonko maderskie bardzo dobre.
W pierwszy dzień skosztowałam pałasza czarnego,
to taka strasznie wyglądająca ryba głębinowa


podawana ze smażonym bananem
oraz osobno serwowanymi ziemniakami i surówką.


Czy mnie pałasz zachwycił?
hmmm chyba dorsz smakuje mi bardziej.

💢💢💢

Maderska pogoda podobna do Norweskiej,
czyli zmienna i bardzo wietrzna,
z tym jednym wielkim plusem, iż jest tam ciepły a nie arktyczny wiatr.

Żeby nie być gołosłownym,
na koniec wrzucam filmik z oryginalnym audio, byście mogli
usłyszeć jak tam ładnie duje 😜
Czasem wiało tak mocno, iż człowiek tracił równowagę.



Ode mnie na dziś to już wszystko.
aaaa
może jeszcze dodam na koniec,
że moje ostatnie dni w pracy po powrocie z urlopu były paskudnie stresujące,
albowiem dowiedziałam się, iż moje stanowisko idzie do likwidacji
i najprawdopodobniej nie przedłużą mi umowy.
Na szczęście szkoła jeszcze nie jest gotowa na połączenie
szkolno-przedszkolne, więc przedłużono mi
umowę na kolejny rok.


Jest sobota, także życzę Wam miłego weekendu.

S E R D E C Z N O Ś C I 💚💚💚















Idź do oryginalnego materiału