Chociaż publicznie głosimy, iż brakuje nam głębokich i pełnych znaczenia relacji, to wciąż trwamy w situationshipach. Ich urok nie słabnie, a latem choćby wzbiera na sile - przecież oferuje bliskość bez wyrzeczeń, zapewnia dreszcze adrenaliny i chociaż na chwilę rozwiewa głęboką samotność. Na szczęście nie musimy z nich rezygnować, bo to nie situationshipy są źródłem naszych cierpień, ale brak jasnej komunikacji z partnerem. Oto jakich słów użyć, by popchnąć nienazwaną relację w stronę czegoś, co da nam większe poczucie sensu.