Ślubu nie będzie – Czemu dziś taki milczący jesteś? – zapytała Ania. – Przecież ustaliliśmy, iż w sobotę jedziemy oglądać meble do sypialni. A ty jakiś smutny. Co się dzieje? Tomek wiedział: teraz albo nigdy. Musiał powiedzieć to teraz. – Aniu… Muszę ci coś powiedzieć. O ślubie. Ania długo czekała na tę rozmowę. Ustalili z Tomkiem, iż zorganizują skromne przyjęcie, ale widziała, jak Tomek chciałby, by było po polsku – z weselem, gośćmi, kamerzystą, orkiestrą… Tak czekała na tę rozmowę! – Tylko bez wstępów. Chyba wiem, co chcesz powiedzieć – uśmiechnęła się Ania. A Tomek powiedział: – Odłóżmy… Odłóżmy ten ślub. To nie była ta rozmowa, na którą się przygotowywała. – Odłóżmy? – zaniemówiła – Co to za nagły zwrot? Czemu? Przecież dopiero co wybieraliśmy zaproszenia… To ty sam je przeglądałeś… Ustalaliśmy listę gości! Zrezygnowałeś ze ślubu ze mną?? Jak w melodramacie, zaraz powie, iż już nie kocha. Ale Tomek odpowiedział niezgodnie ze scenariuszem. – Teraz z kasą krucho – wymamrotał – W pracy opóźniają wypłaty. Nic nie odkładamy. A poza tym… Mieszkamy razem dopiero pół roku. Może za wcześnie, jak myślisz? – Za wcześnie? – zdziwiła się Ania – Tomek, jesteśmy razem trzy lata! Trzy lata związku i pół roku wspólnego życia – to twoim zdaniem za wcześnie? Tomek już nie wydawał się tak przestraszony. – Nie zaczynaj, Aniu. Nie chcę kłótni. To tylko… przerwa. Nie wycofałem się, po prostu ślub to duży koszt. – Ok… To może pobierzmy się tylko we dwoje, a potem zrobimy imprezę ze znajomymi? – Aniu, wtedy nie będzie prawdziwego wesela. – A niech sobie nie będzie! – Zawsze o tym marzyłaś… – Przeżyję! Jakie on sobie wymówki wymyśla. – Aniu… – Powiedz szczerze. Stało się coś? Nie jesteś pewien, iż mnie kochasz? Albo… masz kogoś innego? Bo to „ślub jest drogi” jakoś mnie nie przekonuje. Tomek pokręcił głową. – Nie, Aniu, przysięgam. Po prostu chcę, żeby wszystko było idealne, rozumiesz? A teraz nie mogę ci tego dać. No i… pół roku razem. Może jeszcze się nie przyzwyczailiśmy. Trzeba sprawdzić, czy naprawdę do siebie pasujemy… Było w tym trochę logiki… Był przekonujący, ale Ania czuła w kościach niepokój. Rzadko kiedy Tomek z takim uporem ją do czegoś przekonywał. A przecież jeszcze niedawno to on naciskał, by się jak najszybciej pobrali. Ale udawała, iż wierzy. Od tej rozmowy Tomek przestał być chłopakiem, a stał się idealnym chłopakiem – zwracał uwagę na drobiazgi, których wcześniej nie zauważał, jakby chciał odkupić winy za odwołany ślub. W sklepie zawsze pytał, co chce kupić… sam zmywał naczynia… Ale chodził ponury. Nie zamyślony, tylko naprawdę smutny – nocami wzdychał patrząc w sufit i na pytania Ani odpowiadał: „Nic, po prostu jestem zmęczony”. Ania starała się nie naciskać. „Później, później, później…” – szeptał jej głos w głowie. Kilka tygodni później zaproszono ich do rodziców Tomka. Ania długo się wzbraniała. Po prostu nie miała ochoty tam jechać. No i Tomek nie rozmawiał już o ślubie, a jego rodzice pewnie poruszą temat – niezręcznie. Jednak pojechali. Oczywiście rozmowa zeszła na ślub. – Kiedy w końcu nas uszczęśliwicie? – zapytała jego mama, gdy tata poszedł oglądać mecz – Mamy już upatrzoną restaurację na wesele. Miejsce dla dwudziestu osób. Na kiedy rezerwować? Tomek siedział tak samo smętny, jak Ania. Co rezerwować? Przecież niczego nie będzie. – Mamo, przecież mówiłem. Odłożyliśmy – wymamrotał. – Odłożyliście? Czemu? Kasy nie ma? Tomek, czemu jako facet nie pomyślałeś o tym wcześniej? Po obiedzie, gdy panowie z przejęciem oglądali silnik starego malucha, Ania poszła do łazienki się odświeżyć. Było tam czysto jak w szpitalu. Ani śladu kosmetyków, tylko żel pod prysznic i szampon. Wszystko jego mama wciąż trzyma u siebie w pokoju. Zawsze się Ani wydawało zabawne, iż ma siłę taszczyć to za każdym razem do łazienki. Ania wytarła twarz ręcznikiem i nagle nasłuchiwała… Ściany tej łazienki świetnie przenosiły dźwięki, gdy chodziło o cudze sekrety. Tomek wrócił do kuchni i rozmawiał z mamą. Ania usłyszała… – …Tomek, nie planujesz czasem rozstać się z Anią? Ania przystygła wycierając brodę. Co? Nie chciała się oszukiwać, iż to złudzenie. Ostrożnie, żeby nic nie zatrzeszczało, przytuliła ucho do kafelków. – Mamo, mówiłem przecież. Odłożyliśmy. Nie rozstaliśmy się. – Odłożyliście to tylko wymówka! – syknęła Joanna – Widzisz, jak się męczysz? Po co ci ona? To nie będzie żona. Żona powinna słuchać męża, a ta… Po co się żenić, skoro za rok się rozwiedziecie? – Kocham ją, mamo – powiedział Tomek. Ania choćby się wzruszyła. Ale następna wypowiedź matki odebrała jej wszelkie złudzenia. – Mówisz, iż kochasz? Jest sprytna. Mówiłam ci! Jeszcze nie została żoną, a już cię nastawia przeciwko nam. Przestałeś pomagać siostrze, przestałeś jeździć na działkę… Ona cię zmienia i to nie na dobre. Ania wciąż tkwiła przytulona do zimnej ściany. Nastawiać przeciw nim? Kiedy to było? Zawsze była maksymalnie miła dla rodziców Tomka, choćby gdy Paweł wyśmiewał jej nową fryzurę. Było przykro, ale milczała! Nie pamiętała ani jednej sytuacji, by celowo nastawiała Tomka przeciwko rodzinie. Wręcz przeciwnie – zawsze go namawiała do odwiedzin, wiedząc, jak ważna dla niego jest rodzina. I wtedy ją olśniło: odłożony ślub nie jest przez pieniądze. To mama Tomka, która w żywe oczy kłamie, nie chce tej ślubu! Ania gwałtownie wróciła. – O, Aniu już jesteś! Właśnie rozmawiałyśmy, iż nie warto czekać z rejestracją. Młodość rozumiem, ale bez ślubu to nie popieram – powiedziała Joanna. Jak miło. – Oczywiście, pani Joanno – powiedziała Ania – Nie będziemy długo zwlekać. Jak tylko trochę oszczędzimy – do urzędu. Co nie, Tomek? – Tak, Aniu, można powiedzieć, iż już jesteśmy po ślubie – wtórował Tomek. Tego wieczoru, gdy wracali do domu, Tomek próbował ją przytulić, ale Ania się odsuwała. Nie wiedziała, jak zacząć rozmowę. Czy w ogóle warto pytać? jeżeli nie zostawił jej na życzenie matki, to znaczy, iż kocha… Ale ślub jednak odwołał. – Zachowywałeś się dziwnie, gdy twoja mama zaczęła mówić – odezwała się, patrząc na znikające za oknem światła Wisły. – Ja? Nie, ona po prostu naciska na ślub i… – Nie kłam. Ona nie naciska na ślub. Ona jest przeciwna. Powiedziała, iż nastawiłam cię przeciwko niej. I iż powinniśmy się rozstać. Tomek nerwowo ścisnął kierownicę. – Słyszałaś? Aniu, mama się boi, iż jej synek się ożeni i o niej zapomni. Typowa sprawa. Nie bierz tego do siebie. Przejdzie jej. Ania i nie brała do siebie słów jego matki, która nie chciała puścić synka. Bardziej martwiły ją słowa Tomka. Nie stanął za nią murem. Po prostu przytaknął matce, byle nie było kłótni. Temat ślubu pozostał otwarty. Tomek dalej chodził, jakby połknął cytrynę, a gdy Ania zagadywała o przyszłość, zawsze słyszała: „Może później…” I wtedy trafił się niezablokowany telefon Tomka. „Tylko zerknę na godzinę,” przekonywała samą siebie, „nie będę sprawdzać wiadomości. Po prostu… rzucę okiem.” Na ekranie zawisło powiadomienie od jego siostry, Magdy. Magda była tylko dwa lata młodsza od Ani, ale zachowywała się, jakby wciąż miała dwanaście. Bez pracy, bez studiów, mieszkała z rodzicami, na ich koszt. Wiadomość była jednoznaczna: – No jasne, znów nie dostanę kasy. Znowu jesteś pod pantoflem. No to żyj z nią, skoro jakaś laska jest ważniejsza od rodziny. Ania przeczytała. „Znowu jesteś pod pantoflem”. I przypomniała sobie coś… Jeszcze przed odwołaniem ślubu, gdy Magda po raz kolejny prosiła Tomka o pieniądze, Ania nie wytrzymała i powiedziała Tomkowi: – Tomek, ona ma dwadzieścia siedem lat, mieszka z rodzicami i prosi cię o pieniądze na rozrywki. Może czas, żeby dorosła? Nasz budżet nie jest z gumy. I Ania by się nie wtrącała, ale z tych pieniędzy też dopłacała, zarabiała tyle samo co Tomek, a nie miała zamiaru utrzymywać jego rodzinę. Tomek wtedy przyznał jej rację – „masz rację, Aniu. Czas skończyć”. Teraz już wiedziała, kto nastawia rodzinę przeciw niej. Wzięła telefon Tomka, otworzyła rozmowę z Magdą, skopiowała wiadomość, a potem wysłała ją do siebie – na dowód. Potem odłożyła telefon na miejsce. Tomek zdejmował w korytarzu kurtkę: – Kupiłem chleb i twoją ulubioną czekoladę z orzechami. Myślałem, Aniu, iż może trzeba było… – Tomek – przerwała mu. – A kogo się spodziewałaś? – zażartował. Ania jednak nie dała się wciągnąć. – Co ci pisze Magda? – zapytała. Tomek przypomniał sobie, iż by nie dać się przyłapać, trzeba być o krok do przodu i zirytował się: – Co, grzebałaś mi w telefonie?? Klasyczna defensywa. Próba zmiany tematu. – To nieważne, Tomek. Chcę wyjaśnienia. Teraz. Chwilę milczał, po czym twarz przemknęła przez wszystkie emocje: od złości po panikę. – Daj spokój, Aniu. pozostało dziecinna, łatwo się obraża. – O co się obraża? O to, iż powiedziałam jej, żeby dorosła? – upewniła się Ania. – Przyzwyczaiła się, iż od brata zawsze coś dostanie. Odzwyczaić się trudno. Nie przejmuj się. – Ona nastawiła twoich rodziców? – No… tak – przyznał Tomek – Próbowałem im tłumaczyć, iż to nasze pieniądze, Magda powinna sama… A mama od razu: Ania cię zdominowała, dla niej zaniedbałeś rodzinę! Ale ja tak nie myślę… – Ale ślub odwołałeś… Dobra. To ona nastawiła twoją rodzinę przeciw mnie. Już rozumiem. Ale co ty czujesz? Ty sam chcesz się ze mną ożenić? Czy tylko odkładasz, bo boisz się powiedzieć matce „nie”? – Jasne, iż chcę! Ale teraz nie mogę… Może później… jak wszystko się ułoży… To wszystko wyjaśnia. – Wiesz co, Tomek, zrozumiałam jedno… Nie chcę wychodzić za kogoś, kto nie jest pewien swoich uczuć i drży przed kaprysami siostry. Dobrze, iż ślubu nie będzie.

naszkraj.online 14 godzin temu
Ślubu nie będzie Czemu dzisiaj jesteś taki cichy? zapytała Magda. Przecież umawialiśmy się, iż w sobotę pojedziemy wybrać meble do sypialni. A ty chodzisz smutny. Co się dzieje? Kamil wiedział: teraz albo nigdy. Musiał powiedzieć teraz. Madziu Muszę ci coś powiedzieć. O naszym ślubie. Magda długo czekała na tę rozmowę. Ustalili, iż wesele będzie skromne, […]
Idź do oryginalnego materiału