Ślubu nie będzie – Czemu jesteś dziś taki cichy? – zapytała Ania. – Przecież umawialiśmy się, iż w sobotę wybierzemy razem meble do sypialni. A ty chodzisz taki smutny. Co się stało? Dawid wiedział, iż to jest ten moment: albo teraz, albo nigdy. Musiał powiedzieć właśnie teraz. – Aniu… Chciałem z tobą porozmawiać o ślubie. Ania czekała na tę rozmowę długo. Uzgodnili, iż urządzają wesele skromnie, ale widziała po Dawidzie, iż marzy dla niej o prawdziwej uroczystości – z gośćmi, nagraniami, organizatorami… Jak ona czekała na tę rozmowę! – Tylko proszę, bez długich wstępów. Wydaje mi się, iż wiem, co powiesz – uśmiechnęła się Ania. Ale Dawid powiedział: – Może… przełóżmy? Może jednak przełóżmy ślub. To nie był ten dialog, którego się spodziewała. – Przełóżmy? – oniemiała Ania. – Co to za nagły zwrot? Dlaczego? Przecież dopiero co ustalaliśmy zaproszenia… Sam je wybierałeś… Gości liczyliśmy! Zmieniłeś zdanie? Nie chcesz już ze mną się ożenić?? Jak w melodramacie – zaraz powie, iż już nie czuje tego, co kiedyś. Ale Dawid znów mówił nie według scenariusza. – No… z kasą teraz kiepsko… – wymamrotał. – Wypłaty spóźniają się, ciężko coś odłożyć. No i… Mieszkamy razem dopiero pół roku. Może za wcześnie, co? – Za wcześnie? – zdławiła się Ania. – Dawid, spotykamy się od trzech lat! Trzy lata razem i pół roku pod jednym dachem to dla ciebie „za wcześnie”? Dawid już nie wyglądał na tak przerażonego. – Nie zaczynaj, Aniu. Nie chcę kłótni. To tylko… przerwa. Nie zmieniłem zdania, ale ślub to duży koszt. – Dobrze… To zaproponujmy sobie mały ślub cywilny, a potem imprezka dla przyjaciół. – Aniu, wtedy to nie będzie prawdziwe wesele. – I niech diabli je wezmą! – Przecież marzyłaś o tym… – Przeżyję! Z dziwnych powodów się wykręca. – Aniu… – Powiedz szczerze. Co się stało? Nie jesteś pewien, iż mnie kochasz? Albo może poznałeś kogoś innego? Bo „ślub to za drogo” nie brzmi zbyt przekonująco. Dawid pokręcił głową. – Nie, Aniu, przysięgam. Po prostu chciałbym, żeby wszystko było idealnie, rozumiesz? Teraz nie mogę ci tego zapewnić. I pół roku… Jeszcze nie do końca się poznaliśmy. Musimy sprawdzić, czy do siebie pasujemy… Coś było w tej logice… Był przekonujący, ale intuicja Ani biła na alarm. Dawid rzadko aż tak bardzo się starał ją do czegoś przekonać. Sam do tej pory naciskał, żeby jak najszybciej się pobrali. Ale udawała, iż uwierzyła. Po tamtej rozmowie Dawid już nie był po prostu chłopakiem, był ideałem: bardziej dbał o szczegóły, na które dotąd nie zwracał uwagi, jakby chciał odkupić winę za odwołany ślub. Zawsze pytał ją w sklepie, czego chce, naczynia zmywał sam. Ale ciągle chodził przybity. Nie zadumany – przybity. Wzdychał nocami, patrząc w sufit, i na jej pytania rzucał: „A tak, zmęczony jestem”. Ania starała się go nie poganiać. „Potem, potem” – szeptał głos w środku. Po paru tygodniach zaprosili ich rodzice Dawida. Ania nie miała ochoty jechać. Dawid też tematu ślubu nie poruszał, a rodzice na pewno zapytają – będzie niezręcznie. Pojechali jednak. Ślub oczywiście wypłynął. – Kiedy nas w końcu uszczęśliwicie? – dopytywała jego mama, gdy ojciec zniknął przed telewizorem. – Już rezerwuję salę na dwadzieścia osób. Na kiedy zamawiać? Dawid siedział z miną równie kwaśną jak Ania. Co tu rezerwować? Nic nie będzie. – Mamo, przecież mówiliśmy. Przełożyliśmy – wyjąkał. – Przełożyliście? A to dlaczego? Pieniędzy nie ma? Dawid, chłopakiem jesteś, a nie pomyślałeś wcześniej o tym? Po kolacji, kiedy mężczyźni studiowali konstrukcję popsutego głośnika, Ania poszła ogarnąć się do łazienki. Czysto jak na sali operacyjnej. Ani grama kurzu. choćby kosmetyków, oprócz żelu i szamponu, nie ma. Mama Dawida wszystko trzyma w pokoju. Ania zawsze się dziwiła, iż chce jej się to za każdym razem nosić do łazienki. Wycierając twarz ręcznikiem, nagle się zasłuchała… Łazienkowe ściany doskonale niosły głos, zwłaszcza cudze sekrety. Dawid był już z powrotem w kuchni, rozmawiał z matką. Ania usłyszała… – Dawid, nie zamierzasz przypadkiem rozstać się z Anią? Ania zamarła z ręcznikiem w dłoni. Co? choćby się nie oszukiwała, iż to jej przewidziało się. Uchyliła się po cichu do zimnych kafli, żeby lepiej słyszeć. – Mamo, mówiłem ci. Przełożyliśmy. Ale się nie rozstaliśmy. – Przełożyliście – to wymówka! – syczała Halina. – Widzisz, jak się z nią męczysz. Po co ci ona? Przecież ona nie będzie dobrą żoną. Żona powinna słuchać męża, a ta… Po co się żenić, jak za rok rozwód? – Kocham ją, mamo – powiedział Dawid. Ania choćby zdążyła się rozczulić. Ale następne słowa matki sprawiły, iż zapomniała sentymentalnych myśli. – Ty ją niby kochasz? Sprytna dziewucha z niej. Mówiłam ci! Ona choćby żoną nie została, a już cię nastawia przeciwko nam! Przestałeś pomagać siostrze, na działkę nie przyjeżdżasz… Ona cię zmienia, i to nie na dobre. Ania przylgnęła do ściany, przytulona do zimnych kafli. Nastawia go przeciw nim? Kiedy niby? Zawsze była serdeczna wobec rodziny Dawida, choćby jak pan Stanisław zjechał jej nową fryzurę. Było przykro, ale milczała! Nie pamięta ani jednego momentu, żeby nastawiała Dawida przeciw jego rodzicom. Przeciwnie – zawsze popychała go do kontaktu, wiedząc jak ważna jest dla niego rodzina. I wtedy zrozumiała: ślub nie z powodu pieniędzy został odłożony. To „mamusia” kłamie jej w oczy i nie chce tego ślubu! Ania spieszyła do nich. – O, Aniu, już jesteś! Właśnie o ślubie rozmawiałyśmy. Młodość, młodością, ale życie bez papierka nie popieram. Ależ uprzejmie. – Oczywiście, pani Halino – powiedziała Ania. – Nie będziemy odwlekać w nieskończoność. Jak tylko trochę zaoszczędzimy, lecimy do USC. Prawda, Dawid? – No jasne, Aniu, adekwatnie już jesteśmy po ślubie – przytaknął. W drodze powrotnej Dawid próbował ją objąć, ale Ania co chwila się odsuwała. Nie wiedziała, czy o tym rozmawiać. Bo jeżeli nie rzucił jej na rozkaz matki, to znaczy, iż ją kocha… Ale ślub odwołał. – Zachowywałeś się dziwnie, jak twoja mama zaczęła mówić – rzuciła, patrząc na migające światła w oddali. – Ja? Nie, ona tylko naciska na ślub i… – Nie ściemniaj. Nie naciska na ślub. Jest mu przeciwna. Powiedziała, iż nastawiłam cię przeciw niej. I iż powinniśmy się rozstać. Dawid nerwowo szarpnął kierownicą. – To słyszałaś? Aniu, mama się martwi, iż syn się ożeni i o niej zapomni. Typowe. Nie bierz tego do siebie. Jej przejdzie. Ania choćby nie brała do serca słów matki, która boi się utracić syna. Martwiły ją słowa Dawida. Nie obronił jej. Wolał się nie kłócić z mamą. Sprawa ślubu wisiała w powietrzu. Dawid dalej chodził jak nadgryzione jabłko, a gdy Ania wspominała o przyszłości, zawsze ucinał: „Może później…” Wtedy Ania natknęła się na odblokowany telefon Dawida. „Tylko sprawdzę godzinę – tłumaczyła sobie. – Nie będę czytać wiadomości. No, może tylko rzucę okiem…” Na ekranie wisiała wiadomość od jego siostry – Weroniki. Weronika była młodsza od Ani zaledwie o dwa lata, ale zachowywała się jak dwunastolatka. Bez pracy, bez studiów, mieszka z rodzicami, na ich koszt. Treść była wymowna: – No jasne, kasy nie będzie. Znowu pod pantoflem. Mieszkaj sobie z nią, skoro jakaś laska ważniejsza od rodziny. Ania czytała to w kółko. „Znowu pod pantoflem”. I coś zaczęło się układać… Jeszcze przed odwołaniem ślubu, gdy Weronika kolejny raz dzwoniła do Dawida po pieniądze, Ania nie wytrzymała i powiedziała: – Dawid, ona ma 27 lat, mieszka z rodzicami i wyciąga od ciebie kasę na rozrywki. Może pora jej samej się ogarnąć? Nasz budżet nie jest z gumy. Ania by się nie wtrącała, ale to także jej pieniądze, zarabia tyle samo co Dawid, nie zamierza sponsorować jego rodziny. Dawid przyznał rację – niechętnie, ale jednak: „No tak, masz rację, Aniu. Trzeba przestać”. Teraz wszystko jasne – to Weronika nastawia wszystkich przeciw Ani! Ania wzięła telefon Dawida, skopiowała wiadomość od Weroniki i przesłała sobie, by mieć dowód. Potem zostawiła telefon jak leżał. Dawid wparował z zakupami: – Mam chleb i twój ulubiony czekoladę z orzechami. Aniu, myślałem, może jednak powinniśmy… – Dawid – przerwała. – No, a na kogo czekasz, hm? – rzucił żartem. Ale Ania żartu nie podchwyciła. – Co ci pisze Weronika? – zapytała. Dawid wiedział, iż żeby nie zostać przypartym do muru, trzeba pierwszy zaatakować: – Co? Przeglądasz mi telefon?!? Klasyczna zagrywka. Próba odwrócenia uwagi. – Nie ważne co robiłam, Dawid. Ja chcę wyjaśnień. Teraz. Kilka sekund milczał, jego twarz przechodziła całą gamę emocji: od złości po panikę. – Daj spokój, Aniu. pozostało dzieciakiem, wszystko odbiera do siebie. – O co się obraża? O to, iż poprosiłam, żeby trochę dorosła? – dopytała. – Przyzwyczaiła się, iż brat zawsze da. Ciężko odzwyczaić się od łatwej kasy. Nie przejmuj się, jej przejdzie. – To ona nastawiła twoich rodziców? – No… tak – przyznał Dawid. – Próbowałem im tłumaczyć, iż to nasze pieniądze, iż Weronika powinna sama… Ale mama od razu „Ania cię zdominowała, od rodziny się odwróciłeś dla niej!” Ale ja tak nie uważam… – Ale ślub odwołałeś… Dobrze. Ona nastawiła rodzinę przeciw mnie. Nie będę się z nimi kontaktować. A co ty myślisz? Sam chcesz się ze mną ożenić, czy po prostu nie masz odwagi powiedzieć mamie „nie”? – No jasne, iż chcę! Ale nie teraz… Może potem… jak się wszystko uspokoi… Odpowiedź jasna. – Wiesz Dawid… Ja coś zrozumiałam… Nie chcę wychodzić za faceta, który nie jest pewien swoich uczuć i robi wszystko, żeby nie nadepnąć siostrze na odcisk. Dobrze, iż odwołaliśmy ślub.

naszkraj.online 8 godzin temu
Ślubu nie będzie Czemu jesteś dziś taki cichy? zapytała Kasia. Przecież ustaliliśmy, iż w sobotę jedziemy oglądać meble do sypialni. A ty chodzisz jakiś smutny. Coś się stało? Darek wiedział: teraz albo nigdy. Nie można już dłużej czekać. Kasiu Muszę ci coś powiedzieć. O naszym ślubie. Kasia czekała na tę rozmowę od dawna. Ustalili z […]
Idź do oryginalnego materiału