
Jeszcze niedawno największym problemem inteligentnych okularów było to, iż wyglądały jak inteligentne okulary. Za duże, za ciężkie, zbyt futurystyczne. Google Glass od razu krzyczały z daleka: „mam kamerę na twarzy”. Dziś ten problem praktycznie znika. Ray-Ban Meta wyglądają jak Ray-Bany. Oakley Meta jak Oakleye. Samsung przy projektowaniu swoich modeli współpracuje z Gentle Monster i Warby Parker. Technologia coraz skuteczniej chowa się w przedmiotach, które znamy od dekad.
I właśnie dlatego zaczyna się prawdziwy problem.
Nie technologiczny, ale społeczny.

Kamera, której przestajemy zauważać
Smartfon wyciągnięty z kieszeni i skierowany w naszą stronę jest czytelnym sygnałem. Wiemy, iż ktoś może robić zdjęcie albo nagrywać. Kamera sportowa na kasku też jest oczywista. choćby Vision Pro trudno pomylić ze zwykłymi okularami.
Smart glasses są inne. Ich największą zaletą jest jednocześnie największym problemem: mają wyglądać normalnie.
Meta rozwija ten pomysł od lat. Po Ray-Banach przyszły okulary Oakley, a w tym roku także kolejna linia Meta Glasses przygotowana wspólnie z EssilorLuxotticą. Kamera, mikrofony, głośniki i AI zostają schowane w oprawkach, które mają nie zwracać uwagi. Samsung poszedł w podobnym kierunku, pokazując na Galaxy Unpacked okulary stworzone z Gentle Monster i Warby Parker.
To już nie jest technologiczna nisza. Według Reutersa okulary Meta miały w ubiegłym roku 76 proc. globalnego rynku smart glasses, a sprzedaż sięgnęła 7 mln sztuk.
Do tej kolejki najprawdopodobniej dołączy również Apple. Od miesięcy pojawiają się informacje o pracach zarówno nad okularami, jak i AirPods wyposażonymi w kamery. W przypadku tych drugich nie chodziłoby choćby przede wszystkim o robienie zdjęć, ale o dostarczanie Siri obrazu otoczenia i budowanie kolejnej warstwy Visual Intelligence. To brzmi świetnie. Asystent wie, na co patrzymy, może rozpoznać obiekt, miejsce czy produkt, przypomnieć nam coś we właściwym momencie. Na razie są to oczywiście niepotwierdzone przez Apple doniesienia.
Tylko iż dla osoby stojącej naprzeciwko różnica między „kamera nagrywa film” a „kamera tylko patrzy dla AI” może być czysto akademicka.

Francja mówi: chwileczkę
I właśnie tu technologia zderza się z prawem oraz zwykłym poczuciem prywatności.
We Francji prokuratura i regulator ochrony danych CNIL zwiększyli zainteresowanie inteligentnymi okularami po przypadkach nagrywania ludzi bez ich zgody. Reuters opisuje także rosnącą liczbę pytań od firm, które zastanawiają się, czy mogą zakazywać takich urządzeń w miejscu pracy. Problem pojawia się również w innych krajach europejskich, szkołach, kinach i miejscach, w których do tej pory nikt specjalnie nie musiał zastanawiać się, czy człowiek w okularach ma na nosie również kamerę.
Meta stosuje diodę informującą o nagrywaniu i zabezpieczenia utrudniające jej zasłonięcie. Tyle iż w praktyce oczekujemy wtedy od otoczenia, iż będzie znało znaczenie niewielkiego światełka na oprawce. A jeżeli takich modeli będzie za chwilę kilkanaście? Jedne będą nagrywały, inne tylko analizowały obraz przez AI, jeszcze inne będą robiły jedno i drugie.
Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy uczyli się całego alfabetu diod LED producentów elektroniki po to, by wiedzieć, czy właśnie jesteśmy filmowani.

Branża naciska gaz
Najciekawsze jest to, iż dokładnie w chwili, gdy regulatorzy zaczynają przyglądać się temu rynkowi, producenci idą w przeciwną stronę.
Snap pokazał Specs Intelligence, czyli proaktywnego asystenta AI, który ma łączyć informacje z różnych aplikacji, rozumieć nasze cele, plany i kontekst dnia, a następnie podpowiadać rzeczy, zanim o nie zapytamy. System jest już dostępny w wersji preview na iOS, a Snap prowadzi listę oczekujących na wersję dla Maca. Naturalnie całość ma również łączyć się ze Specs.
Meta z kolei wprost opisuje okulary jako jeden z najlepszych interfejsów dla asystenta AI, bo taki komputer „widzi świat z naszej perspektywy”. Najnowsze Meta Glasses mają Meta AI oparte na Muse Spark, robią zdjęcia i filmy bez użycia rąk, tłumaczą rozmowy i mają coraz lepiej rozumieć to, co znajduje się przed użytkownikiem.
Z punktu widzenia technologii to logiczne. AI potrzebuje kontekstu, a kamera umieszczona na twarzy dostarcza go w idealnej formie. Nie trzeba wyciągać telefonu, robić zdjęcia i pytać „co to jest?”. Asystent po prostu wie, na co patrzymy.
Z punktu widzenia wszystkich pozostałych ludzi oznacza to jednak, iż coraz więcej osób będzie chodziło po ulicach, biurach, restauracjach czy szkołach z urządzeniami stale zdolnymi do obserwowania otoczenia.

ZuckOff, czyli odpowiedź z Polski
Świetnym komentarzem do całej sytuacji jest aplikacja ZuckOff autorstwa polskiego programisty Pawła Szydłowskiego. Jej założenie jest wręcz przewrotnie proste: skoro inteligentne okulary rozgłaszają swoją obecność przez Bluetooth, telefon może próbować je wykrywać.
ZuckOff rozpoznaje m.in. Ray-Ban Meta, Oakley Meta i Snap Spectacles na podstawie charakterystycznych sygnatur Bluetooth. Pokazuje też przybliżoną siłę sygnału i potrafi ostrzec, iż w pobliżu znajduje się urządzenie wyposażone w kamerę. Działa na iPhonie, Apple Watchu i Macu, a historia skanowania pozostaje lokalnie na urządzeniu. Co ważne, sam twórca jasno zaznacza ograniczenie: wykrycie okularów nie oznacza, iż ich właściciel właśnie nagrywa, a brak wykrycia nie daje gwarancji, iż żadnych okularów w pobliżu nie ma.
Sam fakt, iż taka aplikacja powstała i w kilka tygodni zdobyła tysiące pobrań, jest jednak niezwykle wymowny. To technologiczny odpowiednik aplikacji ostrzegającej: „ktoś obok może mieć kamerę”. ZuckOff to narzędzie dające użytkownikowi szansę zauważyć inteligentne okulary, zanim one „zobaczą” jego.
I trudno o lepszy symbol problemu całej kategorii.
Tego nie naprawi lepszy sensor
Producenci mogą zwiększyć rozdzielczość, wydłużyć czas pracy, zmniejszyć oprawki i dodać jeszcze lepsze AI. Mogą też poprawiać zabezpieczenia prywatności. Ale najtrudniejszego pytania nie rozwiąże ani nowy procesor, ani kolejna generacja kamery.
Czy jako społeczeństwo zaakceptujemy ludzi chodzących cały dzień z kamerami na twarzy?
Być może tak. Przecież oswoiliśmy telefony z aparatami, monitoring w przestrzeni publicznej i kamery samochodowe. Tyle iż smart glasses przesuwają granicę jeszcze dalej. Kamera przestaje być urządzeniem, po które sięgamy. Staje się elementem garderoby, obecnym zawsze i wszędzie.
I dlatego mam wrażenie, iż o powodzeniu inteligentnych okularów nie zdecyduje to, kto zrobi najlepszy wyświetlacz, najmądrzejszego asystenta albo najładniejsze oprawki. Wygra ten, kto przekona nie tylko użytkownika, ale przede wszystkim ludzi stojących dookoła niego, iż nie mają powodu czuć się obserwowani.
A to może się okazać znacznie trudniejsze niż zbudowanie kolejnej świetnej kamery.
Meta szykuje okulary bez kamery. Prywatność przenosi się na mikrofony
Jeśli artykuł Smart glasses mają coraz większy problem. I nie chodzi o technologię nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.









