Stado dingo otoczyło nastolatkę na plaży. Finał tej historii okazał się tragiczny

kobieta.gazeta.pl 7 godzin temu
Na wyspie K'Gari u wschodnich wybrzeży Australii rajskie plaże i turkusowy ocean przyciągają turystów z całego świata. W tym samym krajobrazie żyją jednak dingo, dzikie drapieżniki chronione prawem. Czasami dochodzi tam do groźnych spotkań z ludźmi. Jedno z nich zakończyło się śmiercią 19-letniej turystki.
Dziewiętnastoletnia Kanadyjka Piper James od kilku miesięcy podróżowała po Australii z plecakiem. Jak wielu młodych backpackerów przemieszczała się między różnymi miejscami, podejmowała dorywcze prace i poznawała ludzi z całego świata. Przez pewien czas pomagała także w hostelu dla podróżników na wyspie. 19 stycznia planowała krótką poranną kąpiel. Wyszła na plażę o świcie. Kilka godzin później jej ciało odnaleziono na piasku.

REKLAMA







Zobacz wideo Tam turyści jeszcze nie latają, a warto. Nieoczywiste kierunki wakacji



Czy dingo atakuje ludzi? Na wyspie K'Gari zdarzają się niebezpieczne incydenty
Jak informuje BBC, gdy odnaleziono martwą Piper, w pobliżu znajdowało się około dziesięciu dingo krążących wokół miejsca zdarzenia. Koroner ustalił, iż dziewczyna zmarła wskutek utonięcia, a okoliczności śmierci były związane z atakiem zwierząt. Na jej ciele znaleziono liczne ślady pogryzień. Część z nich powstała już po zgonie. Jak podkreślono w raporcie, wcześniejsze obrażenia najprawdopodobniej nie doprowadziły do natychmiastowej śmierci. Dochodzenie w sprawie wciąż trwa.
Rodzice nastolatki w rozmowach z australijskimi mediami opowiadali o jej pasji do podróży. Angela i Todd James podkreślali, iż córka od dawna marzyła o wyprawie po świecie i odkładała pieniądze na wyjazd zaraz po ukończeniu szkoły średniej. Wspominali ją jako osobę o dobrym sercu i zaraźliwym śmiechu. Jej matka mówiła także, iż dziewczyna szczególnie lubiła poranki nad oceanem. - Kochała witać dzień w wodzie i patrzeć na wschód słońca. Mówiła, iż właśnie wtedy czuje się naprawdę wolna - wspominała w rozmowie z australijską stacją ABC News.


Wyspa K'Gari zna podobne historie. Ostatni śmiertelny atak dingo odnotowano tam w 2001 roku. Dziewięcioletni chłopiec zginął wtedy w pobliżu pola namiotowego po tym, jak potknął się i upadł niedaleko miejsca, gdzie przebywało stado zwierząt.
W ostatnich latach dochodziło tam także do innych niebezpiecznych incydentów. W lipcu 2023 roku młoda kobieta biegnąca wzdłuż plaży Orchid Beach została osaczona przez cztery dingo. Zwierzęta zaczęły ją gonić, więc wbiegła do oceanu, licząc, iż w wodzie będzie bezpieczniejsza. Dwa z nich podążyły za nią. Kobieta została pogryziona, ale miała dużo szczęścia. Całą sytuację zauważyli świadkowie, którzy pomogli jej wydostać się na brzeg i wezwali pomoc.






Jak psy dingo łapią swoją ofiarę? Zepchnięcie do wody to ich strategia polowania
Biolodzy zajmujący się dziką przyrodą Australii od lat obserwują charakterystyczny schemat zachowania dingo na wyspie K'Gari. Zwierzęta rzadko ruszają do ataku od razu. Najpierw krążą wokół potencjalnej ofiary i stopniowo ograniczają jej przestrzeń ucieczki. W kolejnym kroku spychają ją w stronę otwartej przestrzeni. Na plażach najczęściej prowadzi ona w stronę oceanu.
Taka strategia wynika z instynktu łowieckiego. W wodzie zwierzę, które próbuje uciekać, traci stabilność i szybciej się męczy. Dingo mogą wtedy podejść bliżej, a na płyciznach wciąż są w stanie atakować. Nie jest to zresztą zachowanie pojawiające się wyłącznie podczas rzadkich ataków na ludzi. Biolodzy zwracają uwagę, iż podobną technikę wykorzystują podczas polowania na kangury lub inne zwierzęta, które również bywają spychane w stronę zbiorników wodnych.


Drapieżniki działają przy tym zespołowo. Jeden osobnik potrafi odwracać uwagę ofiary, podczas gdy inne podchodzą z boku albo od tyłu. To mechanizm znany również u wilków i innych drapieżników stadnych. Człowiek zwykle nie jest dla dingo naturalną zdobyczą. Problem pojawia się wtedy, gdy zwierzęta przyzwyczajają się do obecności turystów. Na wyspie zdarzało się, iż odwiedzający dokarmiali je albo zostawiali jedzenie w pobliżu kempingów. W takiej sytuacji dingo tracą naturalny dystans i stają się bardziej śmiałe.
Na K'Gari żyje około dwustu dingo, które są objęte ochroną jako rodzimy gatunek Australii. Właśnie dlatego władze parku narodowego regularnie przypominają turystom podstawowe zasady bezpieczeństwa. Należy unikać samotnych spacerów po plaży, nie biegać w pobliżu zwierząt i zachować bezpieczną odległość. W miejscu, gdzie dzika przyroda wciąż rządzi się własnymi prawami, choćby rajska plaża potrafi w jednej chwili zmienić się w niebezpieczną przestrzeń.
Idź do oryginalnego materiału