Stracił dorobek życia, bo uwierzył w afrykańską miłość z internetu

kobietaxl.pl 5 godzin temu

Przez kolejne miesiące budował z nią relację, planował wspólną przyszłość i stopniowo przekazywał jej coraz większe sumy pieniędzy. Nie wiedział, iż od pierwszej wiadomości jest ofiarą starannie przygotowanego oszustwa, które pozbawi go oszczędności całego życia, własnego domu i poczucia bezpieczeństwa.

Po śmierci żony próbował ułożyć sobie życie od nowa

Rodrick Lodge mieszkał w Leiston, w hrabstwie Suffolk na wschodzie Anglii. Przez wiele lat pracował poza granicami Wielkiej Brytanii, między innymi dla Organizacji Narodów Zjednoczonych. Obowiązki zawodowe zaprowadziły go do wielu krajów, w tym do Kenii, gdzie nawiązał znajomości, które utrzymywał jeszcze długo po zakończeniu kariery. Po przejściu na emeryturę wrócił do rodzinnego kraju i razem z żoną prowadził spokojne życie.

Wszystko zmieniło się w 2019 roku, gdy Pauline zmarła po ciężkiej chorobie. Rodrick przyznał później w rozmowie z BBC, iż najtrudniejsze okazały się nie pierwsze tygodnie po pogrzebie, ale kolejne miesiące. Dom, który przez lata tętnił życiem, nagle opustoszał. Brakowało codziennych rozmów, wspólnych posiłków i zwykłej obecności drugiej osoby. Choć mógł liczyć na wsparcie bliskich, coraz częściej czuł, iż samotność zaczyna przejmować kontrolę nad jego życiem.

Z czasem zaczął korzystać z mediów społecznościowych i internetowych komunikatorów. Nie szukał przypadkowych znajomości ani krótkotrwałych relacji. Jak sam mówił, chciał przede wszystkim znów mieć z kim porozmawiać i odzyskać poczucie, iż nie jest sam. Na początku 2023 roku odezwał się do niego znajomy z Kenii, którego poznał jeszcze podczas pracy za granicą. Zaproponował, iż przedstawi mu kobietę o imieniu Anita.

Według jego relacji Anita prowadziła w Nairobi dobrze prosperującą firmę kosmetyczną i zatrudniała około trzydziestu pracowników. Miała być niezależna finansowo, nigdy wcześniej nie wyszła za mąż i - podobnie jak Rodrick - marzyła o spokojnym życiu u boku kogoś, komu będzie mogła zaufać. 69-latek nie miał powodów, by kwestionować tę historię. Ufał człowiekowi, który ich poznał, dlatego zgodził się rozpocząć korespondencję.

Od pierwszych wiadomości Anita sprawiała wrażenie osoby zaangażowanej w tę znajomość. Pisała codziennie, pytała o jego życie, interesowała się wspomnieniami o Pauline i przekonywała, iż rozumie, jak trudno jest odbudować życie po stracie ukochanej osoby. Z czasem rozmowy stawały się coraz bardziej osobiste. Kobieta przesyłała zdjęcia, opowiadała o swoim życiu w Kenii i coraz częściej wspominała o wspólnej przyszłości. Rodrick przyznał później, iż po raz pierwszy od śmierci żony poczuł, iż znów ma na co czekać.

Po kilku miesiącach Anita zaczęła opowiadać o budowie domu w Nairobi. Twierdziła, iż prace są już na końcowym etapie i właśnie tam zamieszkają po ślubie. Wysyłała fotografie przedstawiające kolejne etapy budowy, pokazywała wnętrza i przekonywała, iż zostało już tylko kilka formalności. Zaznaczała przy tym, iż zgodnie z lokalną tradycją przyszły mąż powinien pomóc w przygotowaniu wspólnego domu. Rodrick nie odbierał tego jako prośby o pieniądze. Był przekonany, iż uczestniczy w budowaniu ich wspólnego życia i inwestuje w miejsce, które niedługo stanie się jego nowym domem.

Nie przypuszczał, iż każda rozmowa, każde zdjęcie i każda obietnica były elementem wielomiesięcznej manipulacji. niedługo Anita miała poprosić go o pierwszy przelew, zapewniając, iż jest to jedynie chwilowa pomoc. Rodrick nie wiedział jeszcze, iż od tej decyzji rozpocznie się ciąg wydarzeń, który doprowadzi go do utraty 85 tys. funtów, czyli około 430 tys. zł.

Obietnice wspólnego życia kosztowały go cały majątek

Po pierwszym przelewie pojawiły się kolejne problemy. Anita informowała, iż wzrosły ceny materiałów budowlanych, wykonawcy zażądali dodatkowego wynagrodzenia, a część dokumentów wymagała opłacenia. Każda wiadomość kończyła się zapewnieniem, iż to już ostatnia przeszkoda. Do wiadomości dołączała zdjęcia domu i relacjonowała postępy prac, utwierdzając Rodricka w przekonaniu, iż wszystkie pieniądze rzeczywiście trafiają na budowę.

Przez następne miesiące 69-latek wykonywał kolejne przelewy. Kwoty stawały się coraz wyższe, ale Anita za każdym razem przekonywała, iż są niezbędne do zakończenia formalności przed ich ślubem. Zapewniała również, iż po przeprowadzce do Kenii nie będą musieli martwić się o przyszłość, ponieważ prowadzi dobrze prosperującą firmę i wspólnie będą mogli spokojnie żyć.

Kiedy oszczędności zaczęły się kończyć, Rodrick sięgnął po pieniądze odłożone na emeryturę. przez cały czas wierzył, iż znajduje się o krok od rozpoczęcia nowego życia. Gdy i tych środków zabrakło, podjął decyzję, która później okazała się najbardziej dotkliwa w skutkach. Sprzedał dom, uznając, iż w Wielkiej Brytanii nie będzie już mieszkał. Cały czas był przekonany, iż w ciągu kilku tygodni przeprowadzi się do Nairobi. Łącznie przekazał Anicie 85 tys. funtów, czyli około 430 tys. zł.

W połowie 2024 roku kobieta poinformowała go, iż wszystko jest już gotowe. Pisała, iż dom został wykończony, a do ich spotkania pozostało jedynie kilka formalności. Zachęcała Rodricka, by kupił bilet lotniczy i przyleciał do Kenii, gdzie mieli rozpocząć wspólne życie. Dla mężczyzny był to moment, na który czekał od wielu miesięcy. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszył do Nairobi z przekonaniem, iż po raz pierwszy spotka kobietę, z którą planował ślub.

Już po przylocie zaczął jednak dostrzegać, iż rzeczywistość nie przypomina tej, o której przez wiele miesięcy opowiadała Anita. Kobieta nie pojawiła się na umówionym spotkaniu. Tłumaczyła to nagłymi problemami i prosiła, by zaczekał jeszcze jeden dzień. Później pojawiły się kolejne wymówki. Każda rozmowa kończyła się zapewnieniem, iż niedługo się zobaczą, jednak do spotkania nigdy nie doszło.

Z każdą kolejną godziną Rodrick coraz bardziej uświadamiał sobie, iż padł ofiarą oszustwa. Gdy sam zaczął sprawdzać informacje przekazywane przez Anitę, odkrył, iż wiele z nich nie ma żadnego potwierdzenia. Dom, który miał być ich wspólnym miejscem do życia, okazał się fikcją, a kobieta, której zaufał po śmierci żony, od początku posługiwała się fałszywą tożsamością. Dla 69-latka był to dopiero początek dramatu. Po powrocie do Wielkiej Brytanii musiał zmierzyć się z konsekwencjami decyzji, które podejmował przez kilkanaście miesięcy, wierząc, iż buduje nową przyszłość.

Powrót do Wielkiej Brytanii był początkiem kolejnego dramatu

Kiedy Rodrick Lodge wrócił do Wielkiej Brytanii, nie miał już ani pieniędzy, ani własnego domu. Sprzedał go wcześniej, wierząc, iż na stałe wyprowadzi się do Kenii. Po uświadomieniu sobie, iż padł ofiarą oszustwa, został praktycznie bez środków do życia. Przez pierwsze trzy dni po przylocie nocował na lotnisku Heathrow, ponieważ nie było go stać na hotel ani wynajęcie mieszkania. Później przez około sześć tygodni korzystał z pomocy schronisk dla osób bezdomnych w Guildford i Woking. Dopiero po tym czasie udało mu się wynająć niewielki pokój w Staines-upon-Thames i stopniowo zacząć odbudowywać swoje życie.

69-latek zgłosił sprawę policji oraz swojemu bankowi, licząc, iż uda się odzyskać przynajmniej część utraconych pieniędzy. Bezskutecznie. W rozmowach z brytyjskimi mediami podkreślał, iż najbardziej boli go nie sama strata finansowa, ale świadomość, iż przez kilkanaście miesięcy wierzył w relację, która od początku była starannie zaplanowaną manipulacją. Przyznał również, iż z perspektywy czasu dostrzega sygnały ostrzegawcze, których wcześniej nie zauważał, ponieważ chciał wierzyć, iż po śmierci żony znów może być szczęśliwy.

Historię Rodricka opisało BBC oraz inne brytyjskie media. Mężczyzna zdecydował się opowiedzieć o swoim doświadczeniu publicznie, choć - jak sam przyznał – długo wstydził się mówić o tym, co się wydarzyło. Uznał jednak, iż milczenie działa wyłącznie na korzyść oszustów. Chciał pokazać, iż ofiarami takich przestępstw nie są wyłącznie osoby starsze czy łatwowierne. Przestępcy potrafią przez wiele miesięcy budować zaufanie, poznawać potrzeby swoich ofiar i cierpliwie tworzyć historię, która z czasem wydaje się całkowicie wiarygodna.

Sprawa wywołała również dyskusję o odpowiedzialności banków za wykrywanie nietypowych przelewów. Rodrick uważał, iż wielokrotne transfery dużych kwot za granicę powinny wzbudzić większą czujność i skłonić pracowników banku do rozmowy z klientem. Brytyjskie organizacje zajmujące się przeciwdziałaniem oszustwom zwracają uwagę, iż przestępstwa matrymonialne należą do najtrudniejszych do wykrycia, ponieważ pieniądze są przekazywane dobrowolnie przez osoby przekonane, iż pomagają komuś, kogo kochają.

Według danych publikowanych w Wielkiej Brytanii każdego roku ofiary oszustw matrymonialnych tracą miliony funtów. Eksperci podkreślają, iż sprawcy coraz rzadziej działają impulsywnie. Zamiast tego miesiącami budują relację, zdobywają zaufanie i dopiero wtedy proszą o pieniądze, przedstawiając kolejne wiarygodnie brzmiące powody. W wielu przypadkach ofiary orientują się, iż zostały oszukane dopiero wtedy, gdy tracą cały majątek lub próbują spotkać się z osobą, z którą przez długi czas utrzymywały kontakt wyłącznie przez internet.

Rodrick Lodge nie odzyskał pieniędzy, które przekazał oszustom. Dziś otwarcie mówi o swojej historii, mając nadzieję, iż stanie się ona ostrzeżeniem dla innych osób przeżywających samotność po stracie bliskich. Jak podkreśla, przestępcy nie wykorzystali jego naiwności, ale żałobę, zaufanie i potrzebę bliskości. To właśnie dlatego uważa, iż o oszustwach matrymonialnych powinno mówić się znacznie częściej – zanim kolejne osoby stracą oszczędności całego życia.


Źródła:

https://www.bbc.com/news/articles/cy4vd53vkygo

https://www.thisismoney.co.uk/money/beatthescammers/article-10422373/Romance-fraud-lost-85k-Snapchat-meeting.html

https://nationalfraudhelpline.co.uk/romance-scam-help/

https://www.bbc.com/news/articles/c78lyjx1y33o

https://www.gazettelive.co.uk/news/teesside-news/romance-fraud-scammer-north-yorkshire-32635536

https://www.bbc.com/news/articles/cy94vz4zd7zo

https://www.theguardian.com/technology/2025/oct/17/banks-need-stricter-controls-to-prevent-romance-says-city-regulator

Idź do oryginalnego materiału