W Chengdu weekendowe poranki nie kojarzą się z romantycznymi spacerami zakochanych, ale z… rodzicami, którzy rozkładają teczki z danymi swoich dorosłych dzieci. Na lokalnym targu małżeńskim to właśnie oni pełnią rolę „agentów”, starając się znaleźć idealnego przyszłego partnera lub partnerkę. Całe wydarzenie przypomina jednocześnie casting, giełdę i rodzinne narady pod chmurką. To miejsce potrafi zaskoczyć na każdym kroku — trudno uwierzyć, iż wciąż funkcjonuje w takiej formie i skali.
Po blisko trzech tygodniach w Chinach byliśmy przekonani, iż kilka może nas jeszcze zdziwić. Od lat przemierzamy Azję i myśleliśmy, iż widzieliśmy już absolutnie wszystko. A jednak dopiero targ małżeński w Chengdu sprawił, iż zatrzymaliśmy się w bezruchu, wpatrzeni w rozłożone kartki, próbując ogarnąć, co adekwatnie obserwujemy.
Kolorowe kartki, które rządzą tym miejscem
W Parku Ludowym (People’s Park) panuje typowy weekendowy gwar. Na każdym kroku czuć aromat herbaty, widać grupki seniorów grających w mahjonga a także tańczących. Sielanka trwa do momentu, gdy docieramy do alejek pełnych długich tablic.
Na pierwszy rzut oka wyglądają jak klasyczne ogłoszenia, ale zamiast ofert pracy czy wynajmu mieszkań wiszą na nich dziesiątki kartek: różowe oznaczają kobiety, niebieskie mężczyzn.
Targ małżeński w ChinachZ czystym sumieniem można nazwać to miejsce Targiem Matrymonialnym. Każde ogłoszenie opisane jest w sposób bardzo konkretny i praktyczny. Oto jakie informacje znajdują się na każdym z nich:
- data urodzenia,
- wzrost,
- zawód,
- wykształcenie,
- dochody,
- status mieszkaniowy,
- wymagania wobec przyszłej drugiej połówki.
Wokół tablic stoją rodzice. Nie potencjalne pary, wyłącznie rodzice.
„Szukam żony dla syna” – i wszystko staje się jasne
Zatrzymujemy się przy starszym mężczyźnie. W ręku trzyma zdjęcie syna: schludny, wysoki, uśmiechnięty. Opowiada nam, iż jego dziecko pracuje od świtu do nocy i „nie ma kiedy się ustatkować”. Dlatego on postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
Mówi spokojnie, rzeczowo, niemal jak podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Tylko iż zamiast rekrutować pracownika, próbuje znaleźć żonę dla własnego syna. Gdy znajduje się ktoś zainteresowany, trwa długa wymiana zdań. W Chinach bardzo ważna jest edukacja, pozycja społeczna, praca a także zgromadzony majątek.
Dlaczego rodzice angażują się aż tak mocno?
Po kilku rozmowach z lokalsami (młodzi Chińczycy są bardzo rozmowni) zaczynamy rozumieć, o co tak naprawdę tutaj chodzi. Oto najważniejsze powody:
- Społeczna presja: w Chinach wciąż panuje przekonanie, iż do 30. urodzin wypada być w małżeństwie.
- Brak czasu: młodzi pracują tak dużo, iż życie prywatne często schodzi na dalszy plan.
- Silna pozycja rodziny: decyzje dotyczące małżeństwa są sprawą całej rodziny, nie tylko jednostki.
- Konsekwencje polityki jednego dziecka: cała uwaga rodziców skupia się na jednym potomku, więc jego przyszłość nabiera ogromnego znaczenia.
Targ małżeński w Chinach. Agent matrymonialny z kilkudziesięcioletnim doświadczeniemCi ludzie nie wydają się zdesperowani czy zagubieni. Przeciwnie, większość z nich jest przekonana, iż robi coś ważnego. Z naszej perspektywy czasem może to wyglądać dziwnie, ale w ich kulturze ma to głęboki sens.
Czy ten system faktycznie działa?
Zdarza się, iż dzięki takim ogłoszeniom dwie osoby się poznają. Rodzice podkreślają, iż to jedynie pierwszy krok, a reszta zależy już od samych zainteresowanych. Jednak wielu rodziców wraca tu regularnie. Tydzień w tydzień. Miesiąc po miesiącu. Poprawiają kartki, dopisują nowe informacje, wymieniają zdjęcia.
I po prostu czekają.
Czekają na kogoś, kto zatrzyma się przy odpowiednim kolorze kartki i powie: „Może to właśnie ta osoba?”
Jeśli chcesz zobaczyć, jak to wygląda na żywo i poczuć atmosferę tego nietypowego miejsca, obejrzyj poniższe wideo.





