Ten tusz otwiera oko jak po dobrym liftingu. Dla opadającej powieki to odkrycie roku

g.pl 1 dzień temu
Dobry tusz do rzęs potrafi zrobić więcej niż niejeden skomplikowany makijaż oka. Zwłaszcza wtedy, gdy powieka lekko opada, a maskara łatwo się odbija, osypuje albo obciąża włoski. Yves Saint Laurent Lash Clash to tusz, który ma dawać mocną objętość, wyraźne wydłużenie i efekt bardziej otwartego spojrzenia. Właśnie dlatego może spodobać się osobom, które szukają maskary trwałej, wygodnej i naprawdę widocznej na rzęsach.
Z tuszami do rzęs bywa trudno. Jeden ma świetną szczoteczkę, ale zbyt mokrą formułę. Drugi daje piękny efekt przez godzinę, a potem zaczyna się kruszyć. Trzeci wygląda dobrze, ale odbija się na górnej powiece, co przy lekko opadającej powiece potrafi zepsuć cały makijaż. Dlatego gdy trafia się maskara, która wydłuża, dodaje objętości, nie skleja rzęs i nie robi bałaganu pod oczami, chce się mieć ją w zapasie. Takim kosmetykiem dla wielu osób może być Yves Saint Laurent Lash Clash.


REKLAMA


Dobry tusz do opadającej powieki musi robić więcej. Sam kolor na rzęsach nie wystarczy
Przy opadającej powiece najważniejsze jest to, żeby tusz nie obciążał rzęs i nie odbijał się na skórze. Rzęsy powinny wyglądać na dłuższe, bardziej podkręcone i wyraźniejsze, ale bez efektu ciężkich, posklejanych włosków. Najlepsza maskara przy takim typie oka powinna otwierać spojrzenie, a nie optycznie je zamykać. Liczy się także trwałość, bo choćby najpiękniejszy efekt nie ma sensu, jeżeli po kilku godzinach tusz zaczyna się osypywać albo rozmazywać. Wygodna szczoteczka też robi ogromną różnicę. Dzięki niej można gwałtownie dotrzeć do krótszych rzęs i zbudować efekt bez poprawek.


YSL Lash Clash ma dawać ekstremalną objętość. Sekret tkwi w dużej szczoteczce i kremowej formule
Yves Saint Laurent Lash Clash to tusz do rzęs, który został stworzony z myślą o mocnym, widocznym efekcie. Ma nadawać rzęsom dużą objętość już po kilku pociągnięciach szczoteczką. Jego aplikator jest masywny i ma podwójnie stożkowy kształt, dzięki czemu pomaga stopniowo wydłużać oraz pogrubiać rzęsy. Formuła jest kremowa, więc ma podkreślać włoski bez sklejania i nadmiernego obciążenia. To właśnie połączenie objętości, wydłużenia i trwałości sprawia, iż tusz może dobrze sprawdzić się przy krótkich rzęsach oraz lekko opadającej powiece. Maskara jest bezzapachowa, nie zawiera parabenów, a w składzie ma także ekstrakt z irysa florentyńskiego z ogrodów YSL Ourika, który ma wspierać pielęgnację rzęs.


Czarny, brązowy czy niebieski? Dior ma podobny efekt eleganckiego wachlarza na rzęsach
Dużym plusem Lash Clash jest to, iż nie występuje tylko w klasycznej czerni. Dostępne są także wersje brązowa i niebieska, co daje więcej możliwości w codziennym makijażu. Brązowy tusz może wyglądać miękko i naturalnie, szczególnie wtedy, gdy nie chcemy bardzo mocnej oprawy oka. Czarny daje najbardziej klasyczny, intensywny efekt, a niebieski potrafi ciekawie podbić spojrzenie i dodać makijażowi charakteru. To tusz dla osób, które chcą widocznego efektu, ale przez cały czas zależy im na wygodnej aplikacji, trwałości i rzęsach bez sklejania. jeżeli lubisz maskary, które mocno otwierają oko i budują efekt eleganckiego wachlarza, warto spojrzeć też na propozycje Diora. Marka ma podobne tusze nastawione na objętość, podkreślenie spojrzenia i bardziej luksusowy efekt makijażu.
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Idź do oryginalnego materiału