Trzy powody, dla których warto obejrzeć 4. sezon „Bridgertonów” i jeden temat, którego zabrakło

sexed.pl 1 dzień temu

Choć jedną z największych atrakcji serialu Netfliksa od zawsze były gorące sceny między członkami londyńskiej elity, czwarty sezon „Bridgertonów” podejmuje temat, który podważa romantyczną wizję tych relacji. Twórcy mierzą się bowiem z tabu seksualnej niewiedzy kobiet w epoce regencji.

Hit Netfliksa oparty na serii romansów Julii Quinn sprawił, iż znów pokochaliśmy seriale kostiumowe… oraz mężczyzn wyznających uczucia swoim wybrankom. Dodajmy do tego jeszcze piękne kostiumy i scenografię, a także gorące sceny miłosne. Efekt? Ogólnoświatowy fenomen, który sprawił, iż miliony widzów i widzek wzdychają przed ekranem.

O CZYM JEST CZWARTY SEZON „BRIDGERTONÓW”?

UWAGA: spoilery!

Pierwsza połowa czwartego sezonu „Bridgertonów” koncentruje się przede wszystkim na historii Benedikta (Luke Thompson) i Sophi (Yerin Ha). W innych wątkach Penelope próbuje pogodzić życie małżeńskie z Colinem z jawną już działalnością jako Lady Whistledown; Królowa nie pozwala Lady Danbury zrezygnować z funkcji głównej damy dworu; Eloise mierzy się z wizją staropanieństwa, podczas gdy Hyacintha z entuzjazmem szykuje się do wejścia w świat towarzyski; Anthony i Kate przebywają w Indiach z nowo narodzonym dzieckiem; Violet odkrywa na nowo swoje życie erotyczne; a Francesca i John, świeżo po ślubie, mają trudności z porozumieniem się w sypialni.

ORGASM GAP: FRANCESCA „NIE OSIĄGA SZCZYTU”

Historia Franceski pokazuje mniej idealizowaną stronę seksualności. Magiczne, jednoczesne orgazmy to fantazja. Dlatego to, co widzimy w serialu, jest znacznie bliższe doświadczeniom wielu kobiet, bez sugerowania, iż problem oznacza nieudaną relację. Serial pokazuje, iż Franceska zwyczajnie nie wie, co powinno się „dziać” w alkowie.

Franceska szuka odpowiedzi, czym jest szczytowanie Fot. Netflix

Małżonkowie próbują o tym rozmawiać. Oboje są introwertykami, dlatego, żeby w ogóle poruszyć ten temat, muszą wyjść daleko poza swoją strefę komfortu. Zapytana wprost o to, czy szczytuje, odpowiada automatycznie: „tak, oczywiście”. gwałtownie jednak dowiaduje się od męża, iż „szczytowanie” ma rzekomo związek z zajściem w ciążę (to nie jest prawda!), co tylko pogłębia jej niepokój. W końcu Francesca udaje orgazm, ale decyduje się wyznać Johnowi prawdę o tym, iż nigdy nie doświadczyła rozkoszy.

Choć akcja serialu toczy się w XIX w., dylemat Franceski brzmi niepokojąco współcześnie. Orgasm gap, bo o nim mowa, to termin zwracający uwagę na różnicę w liczbie orgazmów mężczyzn i kobiet w związkach heteroseksualnych. Badania pokazują, iż ponad 39% kobiet w ogóle nie szczytuje podczas zbliżeń z partnerem. A jak to wygląda u mężczyzn? Aż 91% może „pochwalić się” spełnieniem. Te różnice wynikają m.in. z nieznajomości łechtaczki (która jest czymś więcej, niż tylko „guziczkiem”), nierealistycznego pokazywania zbliżeń (np. przez porno), czy braku komunikacji partnerów.

Mimo, iż dziś o seksie mówi się znacznie więcej, to orgasm gap wciąż pozostaje tematem wstydliwym, a przyznanie, iż coś „nie działa”, przez cały czas bywa tabu.

Przez długi czas kobieca przyjemność była traktowana jako coś, co po prostu musi się wydarzyć, jeżeli kobieta trafi na „odpowiednią” osobę. Gdy tak się nie dzieje, wiele kobiet zakłada, iż problem leży w nich, zamiast zastanowić się nad tempem, brakiem odpowiedniej stymulacji czy komunikacją.

KOBIETY NIE POTRAFIĄ ROZMAWIAĆ O ORGAZMIE

Brak edukacji seksualnej — zarówno w epoce regencji, jak i dziś — pozostaje jednym z powracających tematów serialu. W czasach, w których osadzona została historia „Bridgertonów” niezamężne arystokratki żyły w całkowitej nieświadomości dotyczącej spraw seksu, podczas gdy młodzi mężczyźni mieli pełną swobodę zdobywania doświadczeń.

Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? Przeczytaj >>

Kogo zapytać o tajemnicę kobiecej przyjemności, jeżeli nie innych kobiet? Serial pokazuje, jak trudne bywa samo rozpoczęcie rozmowy. Francesca zwraca się o pomoc do swojej matki oraz szwagierki Penelope, która najwyraźniej przeżywa niezwykle intensywne i pełne orgazmów zbliżenia z nowym mężem Colinem. Rozmowa z matką nie idzie najlepiej i wprawia je w zażenowanie. I właśnie ta scena pokazuje, jak ważna jest edukacja seksualna i umiejętność rozmawiania o seksualności.

Trudne rozmowy o kobiecej seksualności to wątek, który często pojawia się w „Bridgertonach” Fot. Netflix

Choć w serialu jesteśmy w XIX wieku, to tematy związane z seksem, masturbacją czy kobiecą przyjemnością, są trudne także współcześnie. Rodzice wstydzą się dyskutować o tym ze swoimi dziećmi (także dorosłymi), partnerzy nie potrafią komunikować swoich potrzeb, a przedmiot „Edukacja Zdrowotna” budzi kontrowersje i jest oskarżany o „seksualizowanie” młodzieży. Edukacja seksualna daje narzędzia niezbędne do wejścia w dorosłość i budowania bezpiecznych i opartych na szacunku relacji, a także uczy tego, w jaki sposób rozmawiać o ciele i seksualności.

VIOLET ZAPRASZA NA „HERBATKĘ”

Choć Lady Violet Bridgerton nie potrafi dobrze wytłumaczyć swojej córce, na czym polega „szczytowanie”, sama coraz częściej zaczyna się zastanawiać, czy ma prawo stawiać siebie na pierwszym miejscu, także w alkowie. Do tej pory Violet, wdowa i matka ośmiorga dzieci, bardziej troszczyła się o przyszłość swoich pociech, niż o własną przyjemność. Powrót do życia seksualnego po latach staje się możliwy dzięki obecności charyzmatycznego i przystojnego lorda Marcusa Andersona. Choć Violet czuje się niepewnie, ma rozterki związane ze swoim ciałem, to relacja między nimi aż iskrzy napięcie. Rzadko zdarza się, by serial pokazywał dojrzałe osoby w tak otwartym, intymnym kontekście.

Lady Violet odkrywa ponownie swoją seksualność Fot. Netflix

BRIDGERTONOWIE NIE PRZEJMUJĄ SIĘ SYFILISEM

Akcja serialu rozgrywa się na początku XIX w. Historycy szacują, iż w tym czasie choćby co piąty mieszkaniec Londynu przed ukończeniem 35. roku życia chorował na syfilis, nazywaną wówczas „francą” albo chorobą dworską. Liczba osób, która zaraziła się rzeżączką albo chlamydią, była prawdopodobnie jeszcze wyższa! Na skuteczne leczenie syfilisu (kiły) trzeba było poczekać aż do XX w.

Serial od pierwszych odcinków przypomina nam, iż męska część rodziny Bridgertonów oraz pozostali męscy bohaterowie regularnie korzystali z usług pracownic seksualnych, co w prawdziwym Londynie początku XIX w. wiązało się z bardzo wysokim ryzykiem zakażenia STI. Wizyty w domach publicznych były dla mężczyzn czymś powszechnym, nie dziwi zatem fakt, iż popularność takich przybytków szła w parze z rozprzestrzenianiem się chorób przenoszonych drogą płciową.

Benedict ma wiele erotycznych doświadczeń Fot. Netflix

Ponieważ skutecznego leczenia nie było, chorym przepisywano toksyczną rtęć. Problemem był nie tylko brak lekarstwa, ale także skutecznej profilaktyki. Owszem, istniały prezerwatywy, ale były trudno dostępne, mało skuteczne i nie przypominały tych, które znamy dziś. Ówczesne prezerwatywy były produkowane z owczych lub kozich jelit, łatwo pękały i raczej nie dodawały pikanterii intymnym spotkaniom.

Według danych WHO z 2022 roku, każdego roku odnotowuje się na świecie około 8 milionów nowych przypadków kiły wśród dorosłych (15–49 lat). To też najczęściej diagnozowana w Polsce choroba zakaźna przenoszoną drogą płciową – w 2023 roku na kiłę w Polsce zachorowało 2988 osób. To wzrost o 50% w porównaniu do roku poprzedniego. Warto pamiętać, iż skuteczną ochronę dają dziś prezerwatywa oraz regularne testowanie się w kierunku STI.

Jak rozmawiać o STI? Czytaj >>

Pierwsza część „Bridgertonów” trafiła już na Netfliksa. Druga będzie dostępna od 26 lutego 2026 r.

Idź do oryginalnego materiału