Turystyczne perełki Lubelskiego, czyli najlepsze produkty turystyczne w 2025 roku

celwpodrozy.pl 1 miesiąc temu

Co zachwyca w Lubelskiem? Plebiscyt na Najlepsze Produkty Turystyczne Województwa Lubelskiego co roku wyłania prawdziwe perełki. Są to inicjatywy, miejsca i wydarzenia, które w genialny sposób promują region i przyciągają podróżników szukających czegoś autentycznego. Dla mnie to zawsze niesamowita dawka inspiracji, bo ten konkurs udowadnia, iż Lubelszczyzna jest niezwykle interesująca i potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Podczas ostatniej Gali Turystyki kapituła miała wyjątkowo ciężkie zadanie, oceniając aż 44 zgłoszenia z całego regionu! Wybór był niezwykle trudny, ponieważ rywalizowały ze sobą obiekty z zupełnie innych światów, od luksusowych i nowoczesnych przestrzeni, przez tradycyjne, pełne sielskiego spokoju zakątki, aż po widowiskowe festiwale, które od lat budują tożsamość tutejszych miasteczek. Ostatecznie na podium stanęły projekty łączące wielką historię, niepodrabialny klimat i potężną pasję ludzi, którzy je tworzą. Przygotujcie się na podróż pełną kontrastów, bo tegoroczni zwycięzcy to absolutne perełki! Tym razem na pierwszym miejscu uplasował się niesamowity obiekt hotelowy – Arche Nałęczów (Dawne Sanatorium Milicyjne), który zachwycił wszystkich swoją spektakularną rewitalizacją. Drugie miejsce z dumą wywalczył magiczny Pensjonat Uroczysko Zaborek z Janowa Podlaskiego, prawdziwa oaza tradycji i świętego spokoju. Na trzecim stopniu podium stanęły niezastąpione i pełne humoru Międzynarodowe Dni Jakuba Wędrowycza w Wojsławicach! Nagrodę Internautów w tej edycji zdobył Retro Meleks – Podróż po Nałęczowie i Wąwolnicy. To niesamowicie klimatyczne, stylowe przejażdżki z przewodnikiem, które bezapelacyjnie zwyciężyły w głosowaniu online i przy okazji zgarnęły także oficjalne wyróżnienie od kapituły konkursu. ARCHE Nałęczów – Dawne Sanatorium Milicyjne Czy można połączyć surowy, modernistyczny klimat dawnego sanatorium z nowoczesnym designem i luksusową strefą relaksu? Arche Nałęczów udowadnia, iż nie tylko można, ale robi się to z wielką klasą! To właśnie ten zrewitalizowany obiekt zajął zasłużone 1. miejsce w konkursie na najlepszy produkt turystyczny regionu. Są miejsca, które powstają od zera. I są takie, które dostają drugie życie. “Arche Nałęczów dawne Sanatorium Milicyjne” należy do tej drugiej kategorii. Będę z Wami szczera. Gdy wysiadłam z samochodu i spojrzałam na budynek, w głowie pojawiło się pytanie… “ale o co chodzi?” Czyżby obiekt jeszcze nie był dokończony, jeszcze nie w pełni odnowiony? Surowe nieotynkowane fragmenty od razu zwróciły moją uwagę. Wielkie ambicje PRL-u (Lata 80.) Ten charakterystyczny, brutalistyczny budynek miał niegdyś pełnić funkcję sanatorium milicyjnego. Nigdy nim jednak nie został. Inwestycję rozpoczęła w grudniu 1983 roku Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej w Lublinie. Ośrodek miał być luksusową wizytówką MSW, sanatorium przeznaczonym wyłącznie dla milicjantów i funkcjonariuszy służb mundurowych. W planach był choćby komisariat w piwnicy. Co ciekawe, do jego wznoszenia „zatrudniono” m.in. osadzonych z zakładów karnych. Budynek miał zróżnicowaną liczbę kondygnacji ze względu na kaskadowe położenie na malowniczym, leśnym wzgórzu. Ambitne plany MSW brutalnie przerwała historia. Po transformacji ustrojowej w latach 90. zabrakło funduszy. Gigantyczny 6-piętrowy betonowy szkielet w stanie surowym stał opuszczony przez niemal 40 lat i niszczał, strasząc mieszkańców oraz turystów. Stał się bezużytecznym pomnikiem minionej epoki. Przez kolejne 30 lat budynek przechodził z rąk do rąk. Najpierw zarządzało nim Starostwo Powiatowe w Puławach, a od 2012 roku Agencja Mienia Wojskowego. Wielokrotnie próbowano go sprzedać, a w międzyczasie pojawiały się choćby pomysły, by go całkowicie wyburzyć. Dla mieszkańców i kuracjuszy Nałęczowa gigantyczny straszak ukryty w lesie był po prostu lokalnym wyrzutem sumienia. Rewitalizacja przez grupę Arche Prawdziwy przełom nastąpił, gdy obiektem zainteresowała się grupa Arche, znana z ratowania i dawania drugiego życia opuszczonym, historycznym miejscom. Odkupiła ona zrujnowany obiekt i przekształciła go w nowoczesny obiekt hotelowy, celowo zachowując brutalistyczną architekturę i historyczny, nieco nostalgiczny klimat PRL w designie. Tak, ta surowość to celowy zabieg i jakże zmyślny! Projekt rewitalizacji Arche Nałęczów to jedna z najbardziej spektakularnych metamorfoz architektonicznych w Polsce. Zamiast wyburzyć ogromny szkielet, zdecydowano się na głęboki upcykling architektoniczny i zachowanie autentyczności minionej epoki. Architekci nie zakryli historii tynkiem. To był fantastyczny pomysł! Bo kiedy wchodzisz do środka, zaczynasz wędrować korytarzami, klatkami schodowymi, odkrywać zaskakująco zaprojektowane sale z elementami historii tego obiektu, zaczynasz rozumieć, a przede wszystkim czuć ten nadzwyczajny klimat i połączenie minionej epoki z teraźniejszością. Arche Nałęczów to swoisty pomost pomiędzy historią a naszym teraźniejszym światem. Elewację ocieplono wizualnie dzięki nowoczesnych materiałów, łącząc surowy beton z dynamicznymi elementami kolorystycznymi. Na bocznych ścianach budynku powstał także mural, wykonany przez uczniów lokalnego liceum plastycznego. Ich prace można oglądać także w środku. Wnętrza z duszą: Kontrolowany eklektyzm i design vintage Wnętrza zaprojektowano w duchu kontrolowanego eklektyzmu i nostalgii. Przestrzenie wspólne oraz pokoje wyposażono w meble vintage, inspirowane kultowym polskim designem z lat 70. i 80. (fotele liski, stoliki-patyczaki, geometryczne formy), łącząc je z nowoczesnymi, komfortowymi akcentami. Zgodnie z filozofią grupy Arche, elementy dekoracyjne (ceramika, obrazy, detale wykończeniowe) zostały stworzone przez artystów z niepełnosprawnościami z Fundacji Leny Grochowskiej oraz przez więźniów, co nadaje wnętrzom unikalny, charakter. Moje dwie ulubione przestrzenie: Gdzie bije serce hotelu? Moje dwie ulubione przestrzenie? Zdecydowanie restauracja ️Retro oraz Klub Lux Sfera. A to właśnie ze względu na aranżację i design. Restauracja Retro to główny koncept gastronomiczny hotelu Arche Nałęczów. Jej zamysłem jest przywracanie klasycznych smaków polskiej gastronomii z lat 80. w nowoczesnej, autorskiej odsłonie. W 2026 roku restauracja odniosła duży sukces, trafiający do prestiżowego, międzynarodowego przewodnika Gault & Millau Poland 2026. Za kartę odpowiada Szef Kuchni Łukasz Rudzki. Jego styl to kulinarna nostalgia z przymrużeniem oka – reinterpretuje dania kojarzone z okresem PRL. A menu… no cóż, dostajesz “Akta Osobowe” do wglądu. Klub Lux Sfera mieści się na poziomie -1 i pod względem aranżacji wnętrz to prawdziwa perełka tego obiektu. Ukrycie go w podziemiach dawnego sanatorium milicyjnego pozwoliło projektantom stworzyć unikalny, tajemniczy i bardzo klimatyczny azyl. To także design lat 80. połączony z nowoczesnym szaleństwem. Wnętrza to absolutna kwintesencja filozofii hotelu. Surowy, piwniczny beton skontrastowano tu z neonami, wyrazistymi kolorami oraz designerskimi meblami z minionej epoki. To tu serwowane są obiadokolacje oraz organizowane imprezy taneczne. Czas na relaks: Nowoczesna strefa Wellness & SPA W Arche Nałęczów możesz także zrelaksować się w klimatycznej strefie Wellness. Co dokładnie się w niej znajduje? Strefa basenowa: Duży, jasny basen wewnętrzny wyposażony w przeciwprąd, masaże ścienne i karku oraz specjalne leżaki z masażem powietrznym. Dla najmłodszych wydzielono bezpieczny brodzik z parasolem wodnym. Jacuzzi: Do dyspozycji są dwa całoroczne jacuzzi wewnętrzne, a w okresie letnim dodatkowo dwa jacuzzi zewnętrzne na słonecznym tarasie. Strefa Saun (18+): Obejmuje saunę suchą (fińską), łaźnię parową oraz saunę na podczerwień (Infrared IR). Obok saun znajduje się lodopad oraz wiadro bosmana do schładzania ciała. Grota Solna: idealna na inhalacje i wyciszenie. Od godziny 19:00 strefa basenowa jest dostępna tylko dla dorosłych. Z basenu oraz jacuzzi można korzystać do 21:00. Na terenie obiektu działa także renomowana Klinika La Perla SPA Arche Nałęczów, w której można dokupić luksusowe zabiegi estetyczne, rytuały pielęgnacyjne i masaże dopasowane do indywidualnych potrzeb. Nowość: Imponująca Sala Optymizmu A we wrześniu 2026 roku odbyło się oficjalne otwarcie nowej Sali Optymizmu! To imponująca przestrzeń eventowo-konferencyjna o powierzchni 1500 m2. Zaprojektowana z myślą o dużych wydarzeniach biznesowych, kongresach i eventach branżowych. Dodatkowym atutem sali będzie taras z naturalnym drzewem, tworzący wyjątkową strefę odpoczynku. Koniecznie zajrzyjcie na stronę Arche Nałęczów i sprawdźcie ofertę, bo ta może wywołać uśmiech na Waszej twarzy i bardzo pozytywnie zaskoczyć. Śpiochy, to może być coś dla Was;) A Nałęczów? Tego miasta zachwalać chyba nie trzeba, ale zrobię to w akapicie poniżej. Koniecznie sprawdźcie, co warto tu zobaczyć i czego doświadczyć. Pensjonat Uroczysko Zaborek – podlaski azyl w Lubelskiem Zabieram Was na Podlasie w Lubelskiem! Są miejsca, do których się wraca, i do których tęskni się od razu po wyjeździe. I takim miejscem jest Pensjonat Uroczysko Zaborek. Pierwszy raz byłam tu w 2020 roku, gdy opowiadałam o wielokulturowym nurcie Bugu. I przepadłam. Tutaj przeniesiecie się w czasie i zobaczycie, jak lubelska wieś wyglądała wieki temu. Właściciele Zaborka to prawdziwi pasjonaci, którzy Uroczysko stworzyli od zera. A tę działalność kontynuuje już drugie pokolenie. Nie dziwi wiec fakt, iż właśnie to miejsce zdobyło 2. miejsce w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny województwa lubelskiego w 2025 roku. Historia ocalona belka po belce, czyli jak powstał Zaborek Pensjonat Uroczysko Zaborek to przepiękny hotel o zabudowie skansenowej. Właściciele od lat wyszukują w regionie niszczejące, historyczne drewniane obiekty, odkupują je, a następnie precyzyjnie rozbierają belka po belce, przewożą do Zaborka i składają od nowa. Noclegi dla gości urządzone są więc w dawnych chatach, Zaścianku z 1862 roku, Bielonym Dworku, pamiętającym czasy Powstania Styczniowego, plebani z 1880 roku, klimatycznej Leśniczówce czy choćby starym Wiatraku „Koźlaku” z 1923 roku. Najwyższe piętro wiatraka skrywa dwupoziomowy Apartament Księżniczki. Nazwano go tak na pamiątkę pobytu jordańskiej księżnej Alii, która nocowała tu podczas słynnych aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim. Nowością są ukryte w lesie “wozy Drzymały“, gdzie znajdziecie absolutny spokój i prywatność. Dodatkowo w pensjonacie można urządzać szkolenia, konferencje bądź sesje jogi w drewnianym XIX-wiecznym kościółku. Został on zdesakralizowany, więc bez problemu może spełniać taką funkcję. Relaks na 70 hektarach – baseny i wiejskie SPA w lesie Na terenie kompleksu znajduje się także strefa basenowa. Dwa sezonowe odkryte baseny z podgrzewaną wodą oraz jacuzzi pięknie wkomponowane są w zielone otoczenie pensjonatu, a wokół nich przygotowano strefę wypoczynkową z leżakami i parasolami plażowymi. Jest tu także sucha sauna. Dodatkowo można także skorzystać z oferty masaży. Ale to nie wszystko. W drugiej części Zaborka wśród drzew ukryła się cała strefa wiejskiego SPA. Gorące i zimne balie, sauny suche i parowe. Dla miłośników głębokiego oczyszczenia przygotowano klasyczną Ruską Banię – tradycyjną, drewnianą saunę opalaną drewnem, wyposażoną w predbannik, czyli specjalny przedsionek stworzony do odpoczynku i niespiesznych rozmów przy ziołowej herbacie. Po gorącym seansie w bani możecie wskoczyć do beczki z lodowatą wodą na tradycyjne, rześkie schłodzenie ciała. Całość dopełniają aromatyczne sauny parowe oraz oferta profesjonalnych, relaksacyjnych masaży. Saunowanie i balia w tak dzikim, naturalnym otoczeniu to najlepsze, najbardziej autentyczne SPA, jakie można sobie wyobrazić. Tradycyjne smaki Podlasia i Kresów A jedzenie? To kolejny mocny punkt Zaborka i piszę to z pełną odpowiedzialnością. Kuchnia opiera się na tradycyjnych przepisach podlaskich i kresowych, wykorzystując świeże, lokalne produkty oraz zioła z własnego ogrodu. W restauracji nie ma stałej karty dań. Menu zmienia się co weekend i dopasowuje do aktualnego sezonu. A oto najsłynniejsze potrawy, serwowane na miejscu. Baba ziemniaczana – podawana m.in. z sosem kurkowym… próbowałam, chyba najlepsza, jaką jadłam. Soczewiaki – tradycyjne podlaskie kotleciki z ciasta ziemniaczanego, nadziewane solidną porcją doprawionej soczewicy, podane z kwaśną śmietaną… również próbowałam – rewelacja. Parowańce z jagodami – kultowe, puszyste kluski na parze z solidną porcją leśnych jagód i śmietany. Placuszki Rolling Stonesów – placki z serem i rodzynkami serwowane z musem malinowym, które uwielbiał perkusista zespołu Charlie Watts podczas swoich wizyt w Janowie. Tradycyjne mączne klasyki – kartacze, cepeliny, bliny gryczane z łososiem, pyzy z mięsem oraz domowe pierogi z unikalnymi nadzieniami (np. z miętą i orzeszkami lub kaszą i grzybami). Sezonowe zupy – prawdziwy podlaski chłodnik z jajkiem, rosół z wiejskiej kury czy gęsty krem z dyni. A do tego w sobotnie wieczory biesiada z grillem oraz ogniskiem, podczas której także serwowane są tutejsze specjały. Spacer z właścicielem i bogaty plan atrakcji W wybrane dni, przeważnie w soboty, o 10:00 rano odbywa się spacer po uroczysku wraz z właścicielem. Wówczas poznacie dokładnie historię tego miejsca, dowiecie się, co można jeszcze zobaczyć w okolicy. Tu nie da się nudzić. Już przy zameldowaniu otrzymacie program na dni Waszego pobytu. Warsztaty z rękodzieła, opowieści i wykłady, przejażdżka offroadowa starym traktorem, wyjście do miejsca mocy i mnóstwo atrakcji dla dzieciaków. Dostępne są gry terenowe z zagadkami i pieczątkami rozsiane po całym terenie. W ramach pakietów pobytowych organizowane są warsztaty kreatywne (np. z popularną Panią Gałgankową), wspólne wyplatanie wianków, budowanie eko-hoteli dla owadów czy wieczory bajek. My akurat trafiliśmy na fantastyczną prelekcję o Stadninie Konie w Janowie, którą później odwiedziliśmy. Zwiedzanie poprzedzone tak ogromną dawką wiedzy zdecydowanie pokazało nam to miejsce w innym świetle. Pensjonat znajduje się na ponad 70 ha, a więc ze względu na ogromną przestrzeń, tłumów w ogóle tu nie uświadczycie. Można się tu wybrać na długie spacery, odpocząć nad zalewem, który leży na terenie Parku Krajobrazowego Podlaski Przełom Bugu. Śladami gwiazd – Janów Podlaski i słynna stadnina Naprawdę warto tu zajrzeć i zatrzymać się przynajmniej na dwie noce. A co ciekawe, nocowały tu kilkukrotnie takie sławy, jak perkusista Charlie Watts zespołu The Rolling Stones wraz z małżonką (która swego czasu kupowała słynne konie z Janowa) czy wspomniana księżniczka jordańska, od której nazwę...

Idź do oryginalnego materiału