Zielone listeczki, kilka dodatków, sprawny blender i moja ulubiona pasta na kanapki (ale nie tylko!) jest gotowa. Smakuje wyjątkowo świeżo, jest idealnie kremowa, a na dodatek świetnie się przechowuje. Mogę więc zrobić sporą porcję jednego poranka i korzystać z niej przez kilka kolejnych dni. Jej bazą jest coś, co wiele osób traktuje jak odpad.