Są lekcje, które zostają w rękach, w zapachu, w pamięci ruchu. Uczniowie technikum żywienia i usług gastronomicznych z Zespołu Szkół w Czchowie należą do tej drugiej kategorii doświadczeń.
Zamiast zeszytu – nóż i deska
Tym razem zamiast zeszytów były deski, noże i świeży produkt. Warsztaty z obróbki karpia okazały się nie tylko ćwiczeniem techniki, ale też sprawdzianem uważności. Od pierwszego nacięcia po precyzyjne filetowanie. Od porcjowania po przygotowanie do dalszej obróbki, wszystko odbywało się w rytmie pracy, który zna każdy zawodowiec. Liczyła się ręka, decyzja i odpowiedzialność za efekt.
Ręka, decyzja, rezultat
Pod okiem doświadczonego profesjonalisty młodzież przeszła pełny proces. Przyprawianie, panierowanie, smażenie, pieczenie w piecu konwekcyjno-parowym. Każdy etap miał znaczenie, każdy błąd był widoczny od razu. I może właśnie dlatego ta nauka była tak intensywna, bo nie dało się jej „zaliczyć” na papierze. Trzeba było ją wykonać. Najsmaczniejszy był finał. Wspólny, przy stole. Degustacja, która była podsumowaniem pracy. Smak stał się tu najuczciwszym recenzentem.
Szacunek od produktu
Takie zajęcia budują coś więcej niż umiejętności. Uczą szacunku do produktu. Pokazują wagę współpracy i odpowiedzialności za wspólny efekt. To właśnie w takich momentach zawód przestaje być kierunkiem nauki, a zaczyna być świadomym wyborem. Słowa uznania należą się uczniom za zaangażowanie i skupienie. Podziękowania także dla Rybiej Wyspy, która otworzyła swoją przestrzeń. Restauracja świetnie pokazała, jak wygląda nauka, gdy spotyka się z praktyką.
—
/E/












