Walentyna **Jadwiga** ostrożnie poprawiła salwer pod wazonem z kwiatami, a potem znów spojrzała na zegar. Do przyjścia gości zostało mniej niż godzina, a ona wciąż nie mogła się uspokoić. Sześćdziesiętny jubileusz to wydarzenie ważne, a i tak chciała, by wszystko przebiegło bez zarzutu.
Agato, jesteś już? zapytała przy kuchni, gdzie z ciężarem wychodził głos myszy i wody.
Już, babcie, kończę z salatkami! odpowiadała córka. Sprawdź, czy Kacper poszedł po minę.
Jadwiga westchnęła i ruszyła do pokoju szwagra. Przez dziesięć lat wspólnego domu nie mogła się przyzwyczaić do jego unikania. Zawsze było juz już. Teraz Kacper siedział przed laptopem, pogłębiony w grze.
Kacperze, to miałeś iść po minę wyszeptała Jadwiga, starając się, by głos zabrzmiał delikatnie, aleโทt aneks堵塞 nogi.
No, babciu, zaraz wychodzę, zignorował ją, kontynuując grę.
Gости już chyba przyjdą.
Normalnie, nie martw się.
ZWROT z pokoju Jadwiga przycisnęła zęby. Zawsze to samo. Gdyby nie Agata, dawno by Kacpera wypchnęła w okno. Mieszkały już razem dziesięć lat, a zysku? Obiecywali siebie kod domu. Trzymanie by Oliwki jedyna euforia babci.
Babciu, a tort będzie? weszła Oliwka, dwunastoletnia wnuczka, jakby usłyszała myśli Jadwigi.
Będzie, aniołeczu. Tata ma go wziąć z piekarni.
Oliwka zmarszczyła brwi:
A nie zapomni? Wczoraj moje siłownie przegral.
Jadwiga pocałowała wnuczka:
Nie martw się, zaraz mu przypomnę. A ty idź, przebierz się to piękne sukienka, którą kupowaliśmy tydzień temu.
Po wyjściu Oliwki Jadwiga ruszyła do Kacpera:
Kacperze, nie zapomnij o tortowym. Zamówiłam w Słodczym Kakcie w ulicy.
Juz wiem, babciu pokręcił głową najpierw minę, potem tort. Idealnie będzie!
Po piętnastu minutach Kacper wreszcie odłączył się od komputera, narzucił płaszcza, kierując się do drzwi.
Kacperze, wziąłeś kasę na tort? okrzyknęła Jadwiga.
A nie zapłacono? zapytał, odwracając się w progu.
Zgrywałam już, zapłacono tylko za podpisywany. Resztę musisz zapłacić przy odbiorze.
Agata wyszła z kuchni z ręcznikiem:
Babciu, mam kartę na stole. Proszę, weź jej, lepiej. Kacper z finansami jak z pada. uśmiechnęła się jak ogień.
Z finansami Kacpera było zawsze vars. Jadwiga zamilkła. Nie chciała walić wokół nóżki. Wyciągnęła portfel z kasą i podała szwagr.
Weszło, nie przesadź! powiedziała. I minę nie zapomnij!
Gdy Kacper wyszedł, Jadwiga wróciła do gotowania. Wszystko musi być idealnie. Dziś do niej przyjadą nie tylko rodzina, ale i byłych kolegów po szkole. Trzydzieści pięć lat poświęciła szkole, a dzień dzisiejszy nie chcesz spotkać się z pożegnaniem.
Babciu, nie martw się Agata objęła matkę ramieniem. Wszystko będzie dobrze.
Ja i nie martwię skłamała Jadwiga. Wolałbym, by wszystko było… przyzwoicie.
Agata skinęła głową:
Będzie, babciu. Ty najlepsza babci.
Odgłos dzwonka wziął Jadwigę do drzwi. Pierwszymi byli brat i żona Jadwigi Mieczysław i Maria.
Hallo, Jadwigu! uściskała ją po obu twarzach i podała groszek z prezentem. Super wyglądasz! Sześćdziesiąt to nowe czterdzieści!
Dzięki, ciekawie respondent, Jadwiga. Proszę, rozdejmajcie szare.
Wkrótce weszli ci goście. Przyjeli dwie sąsiedzkie, Iwona z mężem, siostra z suburbii. Dom został brzmiący szum, śmiech, życzenia. Tylko Kacper wciąż nie wrzucał.
Agato, zadzwoń do męża wyszeptała Jadwiga córce, kiedy goście usiedli. Coś go opóźniło.
Agata oddaliła się z telefonem, potem wróciła z uśmiechem:
Już jedzie, babciu. Powiedział, iż była kolejką w sklepie.
Jadwiga tylko poskładki. Znała się na kolejkach. Pewnie gdzieś z przyjaciółmi zatrzymał.
No cóż, nie trzeba czekać wyszeptała Jadwiga. Idźmy do uroczystego posiłku!
Goście z głębokim zainteresowaniem zaczęli gotowanie. Jadwiga piekła wytropione dania, stołek był wypełniony: borsuka, zasmarowane rybie, zwyczajnych frytki, własnoręcznych zapałków i wapeł z miodem nie sposób wszystko powiedzieć.
Upłynęły minuty, a Kacper wciąż nie wrócił. Agata kilka razy wybiegała dzwonić, wracając coraz bardziej zdesperowane. Jadwiga widziała jej troskę i starała się rozpytować gości.
Pamiętasz, Jadwigo, jak my z tobą na Maurze gramali? wychylił się Mieczysław. Jesteśmy jeszcze w tych latach, kiedy tamy dawały bilety za zasługi?
Jak nie! Wpadliśmy do wodnego…
O, cicho! zaśmiała się Maria. Mieczysław do dziś się nie radzi.
Zajmowali się, bo Jadwiga na chwilę zapomniała. Ale tu wejście od drzwi.
No w końcu! wykrzyknęła Agata i pobiegła otwierać.
Z korytarza dobiegło przytłumione głosy, a potem Agata wróciła z bledną twarzą.
Babciu, możesz mnie chwile?
Jadwiga się uszała i wyszła w korytarz. Tam stał obcy pan z lekkim kierownikiem:
Dzień dobry, to piekarnia Słodki Kącik. Zamawiał Pan tort?
Tak odpowiedziała z podejrzliwością Jadwiga. A dlaczego mąż nie przyszedł?
Nie przyszedł. Zamykamy już, a zakupu nie zabrał. Postanowiłem sam przynieść, bo jest adres. Chciałbym, by goście zaszarpali.
Jadwiga poczuła, jak do gardła przeszkodziły. Gdzie Przyszły Kacper? Co się stało?
Dziękuję ogromnie wyciągnęła portfel. Ile mam zapłacić?
Gdy upłynęła kasa, Jadwiga odstawiła tort na kuchni i skierowała się do córy:
Agato, gdzie mąż?
Nie wiem, babciu głos córy lada załamię się na łzy. Telefon nie odpowiada już od pół godziny.
Dobrze, Jadwiga zdecydowanie zacisnęła się. Idź do gości, a ja sobie doręczę.
Kiedy Agata wyszła, Jadwiga rzuciła się na twardy krzesło. Dziesięć lat wyobcowane Kacpera, jego obietnic, które nigdy nie spełniać. Dziesięć lat milczeć dla Agaty i Oliwki. Ale dziś przeszedł granice.
Miłosne zapanowała, Jadwiga wyciągnęła tort cudowny biszkoptowe dzieło z kremówkami i napis Z urodzinami! i przelała na duże bczynka. Wtedy w kuchni pojawiła się Oliwko:
Babciu, a tata?
Nie wiem, łysy, powiedziała Jadwiga. Ale jest tort, patrz, ładny!
Oliwka zaszła oczami:
Mogę go przynieść w pokoju?
Jasne, ostrożnie.
Mała pochwyciła bczynka i, wysunąwszy język, ruszyła z tortem do sali. Jadwiga śledziła, gotowa ją podtrzymać. Ale Oliwka poradziła sobie. Tort bezpiecznie trafił na stół w aucie, czy to Osamu, czy ciepło.
A teraz, droga Jadwigo podniósł kieliszek sąsiad. Przeprawmy się, iż ty miałeś ten wspaniały jubileusz…
Jego ogólne przewróżyło przez burzliwe otwarcie drzwi. Wentered Kacper, szturchnął się nogami z piwa. Od niego za pół wers policzył.
No i ja! oznajmił szczęśliwe. Święć wszystkich!
Rozcisła cisza. Jadwiga uśmiechnęła się lodowatym spojrzeniem, patrząc na Agatę, która w oczach była coś Przerażone.
Kacperze szepnęła Agata gdzie byłeś?
Że niby co? wzruszył ramionami. Z dronem spotkałem, troche uroczyście… A tam i już na stole! Widać, wszystko zrobiłem!
Tort przyszedł w formie kierowników z piekarni powiedziała Jadwiga lodowatym głosem. Bo go nie wziąłeś.
Przez to! Kacper opadł na fotel. Wolałbym, niech już.
Goście wymieniły się spojrzeniami. Atmosfera zaczęła sięอาทิต boleć. Ktoś z kolegiuków ostrożnie kaszlę, Maria zaczęła kolekcjonować torbę, gotując do wyjścia.
Dzień dobry! niespodziewanie zakrzyknęła Jadwiga, wstając. Dziękuję, iż przyjęliście ten dzień. Teraz mam anuncja.
Wszyscy zastygli, choćby Kacper przestając się trzepać.
Dziesięć lat, iż moja córka i Kacper mieszkali w moim domu, nie wpuszczałem się do ich życia domowego. Wytrzymywałem niepokornienie, zaniedbanie, letarg. Wszystko dla Agaty i Oliwki. Ale dziś mój jubileusz, a mój cios to mój prezent.
Obróciła się do szwagra:
Kacper, od jutra tu nie mieszkasz. Masz dwa dni, by spakować się i znaleźć sobie inne miejsce.
Co?! zaskoczył Przypadek. No to ty nie masz prawa!
Mam spokojnie odpowiedziała Jadwiga. To moj dom, bo i tu mieszkają tylko Ci, których mi pozwalam.
Agato! odwrócił się do córki. Powiedź czegoś dla swojej matki!
Ale córka milczała, przygięty. Bałagał się palców.
Babciu wreszcie szepnęła Agata jesteś pewna?
Całe Skinęła Jadwiga. Wszystko już rozstrzygnięte.
No idźcie! Kacper zymsnął pięścią o stół, przez co szklanka zadzwoniła.
Żebym uszedł, niech to już nikogo nie będzie!
Wstał, niemal przewróciwszy stołkiem, zrobił pulsację z wyjścia. Rozległo się drgnienie rzeczy, potem domowe domknięcie drzwi.
Na chwilę zapadło cisza, którą zerwała Oliwko:
A mogę teraz tort?
Wszyscy zaniepokojeni śmiali się, a napięcie trochę przechodziło. Jadwiga zaczęła cięc tort, starając się ukryć trzęsienie się rąk. Nie wiedziała, czy dobrze, ale czuła, iż inaczej nie było. Ten tort sześćdziesiętny rzeczywiście stanął łańcuch w relacjach z Kacerem.
Goście zaczęli się stopniowo rozchodzić. Wszyscy rozumieli, iż uroczystość się skończyła. niedługo w domu zostały tylko Jadwiga, Agata i Oliwka.
Babciu Agata weszła na kuchnię, kiedy nikt.
Nie ma czego mówić, córeczko. Wszystko rozumiem.
Nie, nie rozumiesz z Pokręciła głową. Chciałam już długo się z nim rozdzielić. Ale bałem się, iż ty nie dasz zgodę. Że powiesz cierp, sama wybrałaś, dla dziecka…
Jadwiga objęła córkę:
Mała. Wszystko widzę. Oliwka też widzi. Potrzebuje szczęśliwą mamę, nie formalne rodzinę.
Ale co teraz będzie? szepnęła Agata, przytulając się.
Teraz będzie dobrze powiedziała Jadwiga. Poradzimy sobie razem.
Wieczorem Kacper wrócił już wodny i sfrustrowany. Bez słowa spakował rzeczy, rzadko rzucając błagalnym spojrzeniami na żonę. Agata była nieugięta. Dziesięć lat obietnic nie spełnionych zrobiło swoje jej serce pogrzebiło graczu.
Może хоть telewizor mi? burknął, pakując. Ja go kupiłem.
Na moje pieniądze spokojnie odpowiedziała Agata. Idź, Kacper. Simpliciter idź.
Gdy drzwi domknięte, Jadwiga objęła córkę:
Wiecie, już od dawna chciałam powiedzieć… Mam oszczędności. Chociaż trochę, ale wystarczy na pierwszy kontrol part zapłata za nowe mieszkanie. Reszta zrobić hipotečný, jesteś już szefową działu, bank to dobrać.
Agata spojrzała na matkę rozdarta oczami:
Ty serio? Ale mykemyśmy dalej mieszkać wspólnie…
I będziemy, aż kupicie mieszkę uśmiechnęła się Jadwiga. A potem przychodzę w gości, będe siedziała z Oliwką, kiedy będzie potrzebne. Może nawet…
Babciu!
Cóż? W twoje trzydzieści pięć jeszcze nie późno dać rodzić braciszka albo siostryczka Oliwce. Tylko w tym razie wybierz męża z głową.
Agata zaśmiała się przez łzy:
Ty bestio!
Czy chcę, byście wam było dobrze powiedziała Jadwiga. I, darem, ten jubileusz okazał się lepiej, niż myślałam. Bo on był trochę nowego życia.
Stali na kuchni objęte, a za oknem zapadał zachód ostatni zachód starego życia. A na stole, jakby dzieło zmian, stało odrwanie uroczysty tort z kremówkami i napisem Z urodzinami! tort, który rzeczywiście położył kres.
Po pół roku Agata z Oliwą przenieśli się do własnego, małego, ale ciepłego dwupokojowego mieszkania w nowobudowie. Jadwiga często je odwiedzała, pomagała z remontem, usługowała poradami. A jeszcze przez rok na progu jej mieszkania pojawił się Yuri Wszo nowy nauczyciel fizyki w szkołe, gdzie kiedyś Jadwiga uczyła. Przyniósł bukiet romaszców i bilety do teatru.
Koledzy mówią, iż lubisz Czekhova urżnął się. A w dramatycie ma się Czerwoną sad…?
Jadwiga uśmiechnęła się i zaprosiła go do mieszkania:
Czas wchodzić, Yuri Wszo. Chorym się ćwiczyć z torciem. Przyłączyć się?