Rozmowa zaczęła się od obserwacji, iż w świecie mediów społecznościowych relacje bywają przedstawiane jako idealne i bezwysiłkowe. W tym kontekście walentynki mogą stać się dla wielu osób „okresem presji”: skoro inni mają, a ja nie mam, to może coś jest ze mną nie tak? Łukasz Gnioch proponuje jednak odwrócić perspektywę.
– „Ja zaczynałbym od pytania, czym jest dla mnie związek i czego ja oczekuję od związku i w ogóle czego ja potrzebuję teraz” – podkreślił.
Zdaniem terapeuty część osób nie szuka relacji z autentycznej potrzeby bliskości, tylko po to, by uciszyć lęk, wpasować się w oczekiwania otoczenia albo „zalepić” własne poczucie braku. To bywa początkiem historii, w której ktoś wchodzi w związek z kimkolwiek – byle nie być samemu.
– „Jeżeli wchodzimy pod presją, no to te relacje nie mogą się udać, bo one nie były z mojej potrzeby, tylko były z jakiegoś mojego zagubienia” – zauważył Gnioch.
W gabinecie spotyka osoby, które czują się „uwięzione” w relacji właśnie dlatego, iż weszły w nią z lęku i porównywania się do innych. Czasem, jak opowiadał, ktoś przyznaje wprost, iż partnerka mu się nie podoba, a i tak trwa w związku, bo „wszyscy mają”.
Drugą stroną medalu jest rosnąca liczba singli i coraz silniejszy przekaz: realizuj siebie, relacja cię ograniczy. Według Gniocha problemem nie jest samo życie w pojedynkę, tylko mechanizm idealizacji, który utrudnia podejmowanie dojrzałych decyzji. jeżeli oczekujemy „ideału”, to w praktyce skazujemy się na rozczarowanie albo niekończące się poszukiwania.
– „Jeżeli my mamy takie wyobrażenie idealnego partnera czy idealnej partnerki, no to musimy sobie zadać pytanie, co to jest ten idealny partner” – mówił.
W tym miejscu pojawił się wątek „zakochania od pierwszego wejrzenia”. Terapeuta zwrócił uwagę, iż często zakochujemy się nie w człowieku, tylko w obrazie: urodzie, mowie ciała, projekcji naszych pragnień. A potem przychodzi codzienność: wartości, granice, styl komunikacji, sposób reagowania w konflikcie.
– „Motyle w brzuchu są fajne, ale rachunki w związku niestety płaci dojrzałość emocjonalna” – podsumował.
Dojrzałość emocjonalna – jak tłumaczył – to umiejętność rozmawiania o emocjach, brania odpowiedzialności za siebie, a także gotowość do naprawiania konfliktów zamiast „karania ciszą”. To również świadomość, iż chemia na starcie nie załatwia spraw fundamentalnych: czy potrafimy się porozumieć i czy mamy zbieżne wartości.
Gnioch odniósł się też do roli mediów społecznościowych, które sprzyjają idealizowaniu ludzi na podstawie starannie wyselekcjonowanych kadrów.
– „To jest to zdjęcie, które my widzimy przesuwając… Ale ja nie wiem, jak ta osoba będzie reagować, kiedy będziemy się kłócić, kiedy będzie konflikt” – zaznaczył, dodając, iż prawdziwe pytanie brzmi: czy przy tej osobie mogę być sobą również wtedy, kiedy mam gorszy czas.
W praktyce randkowania terapeuta zachęca, by obserwować nie tylko deklaracje, ale powtarzalne zachowania. Bo słowa bywają piękne, ale dopiero działanie pokazuje, z kim naprawdę mamy do czynienia.
– „Nie zwracamy uwagi na to, co ktoś mówi, tylko czy to jest kompatybilne z zachowaniami i czy to jest powtarzalne” – mówił.
A o co warto pytać, kiedy relacja zaczyna być poważniejsza? O wartości, nie tylko o pasje. Bo – jak zauważył – związków nie rozbijają różne hobby, tylko rozjazd w sprawach podstawowych: rodzina, lojalność, granice, podejście do wierności, wizja wspólnego życia.
– „Relacje rozpadają się, kiedy my różnimy się na wartościach” – podkreślił i podawał przykłady pytań, które z czasem stają się nieuniknione: co dla ciebie jest zdradą, jak rozumiesz lojalność, czy chcesz mieć rodzinę i jak ją sobie wyobrażasz.
W dalszej części rozmowy wrócił też temat „ratowania” partnera i wiary, iż „ja go zmienię”. Zdaniem terapeuty to częsty błąd: jeżeli już na początku wchodzimy w rolę wybawcy, później może ona stać się ciężarem i źródłem frustracji.
Na koniec Łukasz Gnioch zostawił widzom pytanie, które może być najbardziej praktyczną wskazówką w czasach walentynkowej presji i randkowego pośpiechu:
– „Jak patrzysz na osobę, to zadaj pytanie, czy z tą osobą chciałabyś być w trudnych, najtrudniejszych dla ciebie sytuacjach (…) czy czujesz się bezpieczny, bezpieczna?”
Bo związek – jak wynikało z rozmowy – nie jest nagrodą za to, iż „wypada kogoś mieć” w lutym. Jest decyzją o tym, z kim chcemy przechodzić przez życie także wtedy, gdy znikają motyle w brzuchu, a pojawiają się realne wyzwania.












