To było wiele lat temu, wczesną wiosną, we wsi pod Krakowem, kiedy postanowiłam w końcu wyciąć suche gałęzie starej jabłoni, stojącej tuż przy naszym domu. Rano było duszno i parno, niebo zasnuły ciężkie, szare chmury, a powietrze wisiało nieruchomo i wilgotne, tak jakby lada chwila miała spaść ulewa. Wiedziałam, iż pogoda może się za chwilę […]