WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 4 (z książki - 2015 r.)

michalwronski45.blogspot.com 8 godzin temu

KRECIK

Kurzawa po słoniowym stadzie nagle zniknęła w dalekiej zieleni i Jakdłoniowi świat wydał się jeszcze bardziej pusty niż przedtem.

Niezupełnie był pusty, bo obok poruszyła się ziemia i wyjrzała mordka jakiegoś małego stworzonka, o wiele mniejszego od słonika.

Był to krecik Facecik, który wreszcie zdobył się na wyjście spod ziemi.

- Hej! Dzień dobry - powiedział uprzejmie, bo był bardzo dobrze podziemnie wychowany.

- Dzień dobry - odpowiedział Jakdłoń, chociaż wcale nie był pewien, czy ten dzień będzie naprawdę dla niego dobry.

- Ale masz minę - zaśmiał się przyjaźnie krecik Facecik.

- Ciekawe, jaką ty byś miał, gdyby cię wszyscy nagle opuścili - westchnął słonik.

- Och, ja tam wolę być sam. Samemu lepiej się rozmyśla - odparł krecik.

I tak sobie długo rozmawiali, podziwiając, od czasu do czasu, chmury na niebie, które tego dnia tańczyły w nadzwyczajnym widowisku baletowym, wiedząc, iż ktoś na nie patrzy…


Idź do oryginalnego materiału