Weź swojego męża z powrotem!

newsempire24.com 3 tygodni temu

Zabierz swojego męża

Zuzanna wróciła ze zebrania rodziców. Nauczycielka znów napominała Wojtka, iż nie odrabia zadań domowych i jest wulgarny. Co się z nim stało? Ostatnio jest rozkojarzony, niczego nie mówi. Trzeba, żeby ojciec porozmawiał z nim, choćby po raz pierwszy.

Nagle zobaczyła przydrożny parking samochód Piotra. Czy naprawdę przyjechał po nią? Pomyślała: co za pomysł!

Zuzanna przyspieszyła kroku i nagle stanęła w miejscu. Piotr wysiadł z samochodu z bukietem kwiatów w ręku, podszedł do nieznajomej dziewczyny. Ona objęła go, przejęła bukiet i razem wsiadli do auta, po czym odjechali.

Kim była ta wysoka, czarnowłosa kobieta w krótkiej spódniczce? Była zupełnym przeciwieństwem Zuzanny niska, o krótkich blond włosach.

Piotr tłumaczył, iż zostanie po godzinach, bo nowy projekt wymaga konsultacji z kolegami i opracowania strategii. Czy ta dziewczyna jest jego współpracownicą? Związek ich trwa już trzynaście lat i Zuzanna nigdy nie wątpiła w jego wierność. Wszystko wydawało się w porządku.

Po studiach poślubili się z miłości. Mieszkanie podarowali rodzice Piotra, zamożni i szanowani; Zuzanna była mile widziana w ich domu. Ojciec Piotra ze względu na stan zdrowia odszedł z kierowniczej funkcji, a Piotr przejął jego miejsce. Najpierw było ciężko, potem przyzwyczaił się, a podwładni go szanowali. Zarabiał przyzwoicie, kupili mały domek pod Warszawą, gdzie weekendy spędzali z przyjaciółmi i rodzicami.

Często wyjeżdżali za granicę na wakacje. Piotr proponował Zuzannie, by rzuciła pracę, zajęła się synem, ale ona nie chciała zostać gospodynią i opiekunką. Praca lekarkikardiolog byłaby jej powołaniem, pomagała ludziom.

Co teraz? Gdy mąż ma romans, znaczy, iż go już nie kocha i niedługo odejdzie do tej dziewczyny Łzy gorące spływały po jej policzkach. Ból był nie do opisania. Co mu brakowało? Zawsze byli przyjaciółmi, wszystko dzielili, małżeńskie życie układało się pomyślnie. Jak to możliwe, iż nagle ma inną… Piotr nigdy nie patrzył na inne kobiety, choć był przystojny.

W domu Zuzanna zaczęła karcić syna.

Mamo, dość już, nie mam ochoty słuchać twoich wykładów! krzyknął Wojtek.

Co to dość? Dopiero zaczęłam! Pani Anna Kowalska jest niezadowolona z twojego zachowania. Szkoła dopiero się zaczęła, a ty już tak zachowujesz się jak dorosły.

Zachowuję się tak, jak chce! Jak tata! Teraz rozumiem, po co mu inna ciocia, bo ty go wyssałaś jak cukierki.

Jaka ciocia? O czym ty mówisz? Zuzanna poczuła drżenie w głosie.

Widziałem go ostatnio w kawiarni z piękną kobietą. Przeszedłem obok, a on choćby nie zauważył. Co o tym sądzisz?

Zuzanna usiadła na kanapie, zasłożyła twarz dłońmi i zapłakała.

Mamo, nie płacz

Wojtek od dzieciństwa nie znosił jej łez, bał się, gdy płakała.

Tak to bywa, synku, kochaliśmy się, a ona znalazła kogoś innego

Mamo, wszystko się zdarza. Nie martw się. Kocham też tatę, ale jeżeli postępuje tak, niech odejdzie. Nie jestem już dzieckiem; mam już dwanaście lat.

Ja sam wszystko psuję, naprawdę się rozczarowałem

Dlatego nie odrabiasz lekcji?

Tak Smutno mi i przykro. Mój ojciec robi takie rzeczy

Wojtek podał Zuzannie chusteczkę. Otrzepała oczy i przytuliła syna.

Porozmawiam z ojcem. Niech powie wprost, co się dzieje.

Po dwóch godzinach Piotr wrócił do domu, wyglądał na zmęczonego i zamyślonego.

Zuzanno, nie będę jeść, jadłem z kolegami, idę pod prysznic i do łóżka. Jestem wykończony powiedział.

Piotrze, widziałam cię dałeś jej kwiaty, a potem odjechałeś. Przechodziłam obok szkoły

Piotr zamrzał ze zaskoczenia.

Widziałeś? No Nie miałem odwagi powiedzieć. Mam romans z nową sekretarką, Angeliką. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tak się stało.

I co zamierzasz zrobić? Odejdziesz od rodziny?

Zuzanno Nie chcę odejść, ale przyciąga mnie ona jak magnes. Czuję się jak piętnastoletni. Ona poprosiła, żebym wpadł do niej po dokumenty, pomogłem jej przy jeździe, poznałem jej mamę, zjedliśmy obiad. Potem zaprosiła mnie jeszcze na herbatę, a jej mama upiekła placek ze śmietaną. Nie rozumiem, jak się wciągnąłem.

To wstyd! Na naszej działce, na naszym łóżku Piotrze, nie mam słów!

Przepraszam. Musimy się rozstać. Nie mogę tak dalej żyć, nie mogę udawać, iż nic się nie stało. Synka nie porzucę, będę płacił alimenty. Zostawię wam mieszkanie, auto wezmę i domek przy lesie.

Wszystko już przemyślałeś, więc każdy dostanie to, co mu się należy Angelika pozostało młoda, zaraz ją porzuci. Powinieneś myśleć rozważnie, nie zabijać rodziny w pośpiechu.

Następnego dnia Piotr spakował rzeczy i odjechał, gdy Zuzanna i Wojtek nie byli w domu. Zostawił synowi list, w którym próbował wytłumaczyć swoje postępowanie.

Zuzanna patrzyła smutno na puste wieszaki w szafie. Mąż ją zostawił, a ona go kochała całym sercem. Nigdy nie stawiała pieniędzy ponad rodzinę. Kasa jest dobra, ale najważniejsze są zdrowi i kochający bliscy.

O rozwód nie będzie walczyć pierwsza; niech on sam się zajmie. Przeżyją.

Zadzwoniła teściowa.

Zuzanno, Piotr wszystko mi wyjaśnił. Co się stało? Kryzys wieku średniego? Dlaczego ta dziewczyna? Żona i syn są dobrzy, a my się martwimy, pijemy środki uspokajające, które nic nie pomagają

Olgo Stanisławo, jestem w szoku. Piotr jest już dorosły i chyba wie, co robi. Wojtek przyjął jego decyzję, ale jest bardzo rozczarowany. Nie chce się z nim spotykać.

Trzymaj się, kochanie. Kochamy cię i nigdy nie zostawimy.

Po dwóch tygodniach Piotr powrócił do domu, a Wojtek już nie był.

Zuzanno, cześć. Muszę coś odebrać, mogę wejść?

Oczywiście, wejdź.

Piotr wyglądał na wyczerpany, miał cienie pod oczami i przybrał na wadze.

Wojtek nie odbiera telefonów, rozumiem, iż jest zły. Może z czasem się uspokoi

Może Wyglądasz źle, młoda dziewczyna cię wyczerpuje? rzuciła Zuzanna z sarkazmem.

Czuję się fatalnie, mam ciągłe bóle, apatię, nie chce mi się żyć

Dziwnie Mężczyźni zwykle rozkwitają przy młodszych partnerkach, nie przy starych żonach

Rozumiem twój sarkazm, ale naprawdę jest mi źle, fizycznie i psychicznie. Nie mogę znieść Angeliki, choć jej nie kocham, coś jednak trzyma mnie przy niej.

Zbieraj rzeczy i wyjedź. Co z rozwodem?

Nie chcę rozwodu. Nic nie chcę

Piotr usiadł na krześle i przytulił głowę rękoma. Łzy spłynęły po jego policzkach.

Przepraszam, odejdę Nie gniewaj się

Wziął torbę i wyszedł. Zuzanna zobaczyła, iż nie kłamie naprawdę cierpi.

W pracy zwierzyła się z tym przyjaciółce, pielęgniarce Tamarze. Stały się bliskimi po latach wspólnej służby.

Zuzanno, coś mi mówi, iż to nie przypadek. Moja sąsiadka jest zielarką, chodźmy do niej. Ona widzi wszystko.

Nie wierzę w takie bzdury. Mam wyższe wykształcenie, nie wierzę w wróżki

Nie wierzyć nie szkodzi, przyjdź ze mną. Weź ze sobą zdjęcie Piotra, na wszelki wypadek.

Zuzanna zgodziła się, choć z przymrużeniem oka. Wieczorem wzięła zdjęcie z albumu i pojechała do babci Leny, sąsiadki Tamary. Lena nie wyglądała na czarownicę była zwykłą starszą kobietą w szlafroku, z chustą na głowie.

Po pierwszej rozmowie Leny, Zuzanna usiadła w fotelu, przeglądając telefon.

Zuzanno, podaj mi zdjęcie.

Zuzanna podała fotografię i usiadła przy stole. Babcia Lena zapaliła świecę i zaczęła okadzać zdjęcie, zamykając oczy. Zuzanna powstrzymywała się od śmiechu, bo scenka przypominała cyrk.

Nie sam przychodził do niej. Ona go kocha.

Zuzanna roześmiała się głośno.

No tak, kochał ją aż tak, iż się w niej zawinął!

Nie śmiej się. Widzę więcej niż ty. Zrobili mu zaklęcie miłosne przez jedzenie. Stracił rozum.

To kolejny sposób na wyciągnięcie pieniędzy?

Nie wierzę w to. To po prostu hormony, które go tak poruszyły. Wiele rodzin przechodzi przez podobne sytuacje, czyli zaklęcia miłosne.

Kto to zrobił? Matka dziewczyny?

Tak, potrzebowali pieniędzy, a nie on. Bez magii nie dałoby się tak silnie przywiązać.

Co zrobić? Wszystko straciliśmy?

To typowe. Najpierw euforia, potem słabość, depresja, a niektórzy popełniają samobójstwo. Karmią go cudzymi życzeniami, a karma ich dogoni.

Babcia Lena odłożyła zdjęcie i spojrzała na Zuzannę.

Mogę pomóc. Zdejmę zaklęcie, ale muszę je usunąć z miejsca, gdzie jest. Nie pobieram za to pieniędzy, po prostu pomagam.

Niech sam się naprawi. Nie jest szalony.

Im szybciej go odciągniesz, tym lepiej. Inaczej będzie źle. Nie biorę opłat, więc nie myśl, iż chcę zarobić. Po prostu chcę pomóc.

Co trzeba zrobić, by zdjąć zaklęcie?

Zabierz go z domu, trzymaj z dala od nich. Dam ci modlitwę, idź do kościoła i odmów przed ikoną Matki Bożej. Resztę zrobię w domu, zostaw tylko zdjęcie. Po tygodniu powinno działać.

Zuzanna westchnęła ciężko i zgodziła się. Gdyby to była prawda, nie zaszkodzi spróbować. Musiała jednak wymyślić, jak przywieźć Piotra. Zadzwoniła, poprosiła, by przyjechał.

Co ja ci mówiłam? Nie jest czarownicą, na pewno pomoże.

Dziękuję, Tamaro. Trudno mi w to uwierzyć, ale spróbuję. Jest tyle niewyjaśnionego w życiu

Piotr nie odbierał telefonów, co było niecodzienne. Zdecydowała się pojechać taksówką na domek pod lasem.

Wjechała na podwórko, zapukała do okna. Śmiech i hałas gość przybył. Drzwi otworzyła Angelika.

Zuzanno? Dzień dobry. Nie spodziewałam się cię

Dzień dobry, Angeliko. Muszę z nim porozmawiać.

Piotr odpoczywa.

Nic nie szkodzi, mam sprawę nagłą.

Proszę wejść.

Zuzanna weszła do sypialni. Piotr leżał twarzą do ściany, nogi przyciągnięte.

Piotrze, cześć. Czy coś ci jest?

Powoli odwrócił się. Jego twarz była blade, z krótką brodą.

Zuzanno? Co się stało?

Syn jest w kłopotach, potrzebujemy twojej pomocy. Nie odbierałeś telefonów, musiałam przyjechać.

Co z Wojtkiem? Piotr wstał i zaczął się ubierać.

Czy dasz radę prowadzić? Wyglądasz kiepsko

Nie czuję się dobrze, wszystko boli Oczywiście, pomogę. Wyjdę na zewnątrz.

Zuzanna ruszyła w stronę wyjścia. Angelika stała przy drzwiach, dłonie skrzyżowane na piersi.

Co się stało? Dokąd jedzie Piotr?

Wraca do rodziny. Nie powinnaś tego robić

Ty się wkurzyłaś, iż Piotr przyjechał do mnie! Jesteś młoda i piękna! Nie potrzebujesz takiej czarnej magii!

A więc przyznałaś się, iż używałaś zaklęcia!

Idź już stąd, wyjedź natychmiast!

Wyszedł Piotr, Angelika zebrała swoje rzeczy i wyszła. Zuzanna i Piotr wsiadli do samochodu.

Nie wiem, co powiedzieć. Widziałam wszystko

Piotrze, oni rzucili na ciebie zaklęcie. Nie wierzę w to, ale wydaje się prawdziwe. Przepraszam, iż cię obarczyłam.

Piotr płakał jak małe dziecko, a Zuzanna głaskała mu głowę. Co stało się z ich życiem?

Po dwóchZrozumieli, iż najcenniejszym skarbem jest codzienna otwartość i miłość, którą pielęgnują razem, niezależnie od burz i cieni przeszłości.

Idź do oryginalnego materiału