Wyjdę za mąż, ale na pewno nie za tego przystojniaka. Tak, to wspaniały chłopak pod każdym względem….

twojacena.pl 3 dni temu

Wyjdę za mąż, ale na pewno nie za tego przystojniaka. Tak, jest wspaniałym chłopakiem pod każdym względem, ale nie dla mnie.

Znowu mama przyszła ze swoim partnerem i jeszcze jednym mężczyzną. Już po nich widać, iż są pod wpływem alkoholu Urszula usiadła w kącie za szafką.

I nie ma się gdzie ukryć, na dworze spadł już śnieg. Mam już tego serdecznie dosyć. Latem skończę dziewiątą klasę i pojadę do miasta. Zdam do pedagogicznego liceum, zostanę nauczycielką. Do miasta raptem dziesięć kilometrów, ale zamieszkam w internacie.

Mama i goście urządzili się w kuchni. Słychać chlupanie, gdy nalewają coś do szklanek, poczuła zapach kiełbasy. Dziewczyna niechcący przełknęła ślinę.

Zaczekaj! odezwała się mama.

Czego się ociągasz?

Was dwóch

Jakby pierwszy raz było dwóch usłyszała głos Wojciecha, partnera matki.

Zadźwięczały tłuczone talerze. Szuranie, sapanie. Urszula wcisnęła się mocniej w kąt. Naraz wszystko ucichło.

Słuchaj, Tomek, chyba zasnęła powiedział współlokator matki.

Sam mówiłeś, iż fajna dziewczyna, ale jakoś mnie do niej ciągnie

Przecież ona ma córkę

Jaka córkę?

Ula, przecież już prawie dorosła. Pewnie w pokoju się schowała.

Przyprowadź ją tutaj rozradował się Tomek.

Ula, gdzie jesteś? do pokoju wszedł partner matki, zobaczył Urszulę, uśmiechnął się nieprzyjemnie. Chodź, posiedzisz z nami!

Dobrze mi tu, dziękuję.

Czego się wstydzisz? Wojciech próbował objąć dziewczynę.

Urszula chwyciła stojący na szafce wazon i uderzyła nim w głowę mężczyzny.
Rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. Ula wyrwała się i wybiegła z pokoju.

Łap ją! krzyknął Wojciech.
Ale dziewczyna już była przy drzwiach wyjściowych. Nie miała czasu się ubrać, wybiegła na dwór w samych skarpetach, starych szortach i koszulce.

Za nią wybiegli mężczyźni. Ulica w wiosce była pusta. Gdzie biec wieczorem, po śniegu? Słychać było krzyki za plecami. Gdy biegła obok dużego domu, usłyszała szczekanie psa. Potem ktoś zganił zwierzę.

Urszula podbiegła do bramy i zaczęła pukać. Drzwi otworzył mężczyzna, około czterdziestki.

Pomóż mi! wyszeptała, patrząc błagalnie.

Wchodź! pociągnął ją za rękę i zamknął drzwi.

Adam, kto tam jest? na ganek wyszła kobieta.

Popatrz gospodarz wskazał na Ulę. Jacyś faceci ją ganiają.

gwałtownie do środka! kobieta chwyciła Urszulę za rękę. Potem wszystko opowiesz.

Ula, wyjdź, nie pogarszaj! zawołał Wojciech.

Adam, zostaw ich! krzyknęła gospodyni. Chodź do domu!

Na podwórzu słychać było krzyki i szczekanie psa.
Trzeba zadzwonić na policję kobieta wyciągnęła telefon.

Pola, zostaw. Zaraz sam się tym zajmę. Wygląda, iż to miejscowi.

A jak zamierzasz to załatwić?

Po ludzku. Ty uspokój dziewczynę.
Gospodarz wziął reklamówkę, podszedł do lodówki. Włożył tam butelkę i kawałek kiełbasy.

Na podwórku pogłaskał psa, wyszli razem na ulicę. Mężczyźni rzucili się do niego.
Oddaj Ulę!

Proszę, weźcie te rzeczy i wynoście się!

Co to? otworzył reklamówkę, uśmiechnął się pod nosem, skinął głową koledze. Chodźmy, Tomek!
***
Tak! Nazywam się Pola Adamczyk kobieta nastawiła czajnik. Usiądź, usiądź! Opowiadaj, kim jesteś i co się stało.

Mam na imię Urszula zaczęła dziewczyna, zęby jej szczękały od zimna. Mieszkam na tej ulicy, na samym końcu.

Jesteś córką Kingi?

Tak.

Mieszkamy tu dopiero kilka miesięcy, ale już o twojej mamie słyszeliśmy.
Dziewczyna spuściła głowę i rozpłakała się.

Nie płacz!
Kobieta podeszła, lekko ją objęła. Ten gest był dla Urszuli czymś nowym. Uściskała Polę mocniej i rozkleiła się zupełnie.

W porządku, już po wszystkim! Zaraz napijemy się herbaty.
Wszedł gospodarz domu:

Wszystko załatwione.

A co z tą pięknością zrobimy? Pola spojrzała na Ulę i niespodziewanie się uśmiechnęła.

Zastanowimy się jutro! Najpierw herbata, potem kąpiel.

Chcesz coś zjeść? Pola postawiła przed Ulą kubek herbaty, znów się uśmiechnęła. Widzę, iż bardzo chcesz.

Na stole pojawiły się kanapki. Resztki tortu.

Jedz! uśmiechnął się też Adam, widząc jak dziewczyna patrzy na jedzenie.

Już więcej nie dopytywali. Starali się nie zwracać za bardzo uwagi, widząc, iż dziewczynie trudno się otworzyć.

Po kolacji Pola zaprowadziła gościa do łazienki:

Umyj się, załóż ten szlafrok!
***
Urszula marzy tylko o jednym: żeby tej nocy nie musiała wyjść z domu. Jak cudownie jest leżeć w ciepłej wodzie, gdy na dworze mróz. Ale trzeba wychodzić, gospodarze czekają.

Wyszedła. Adam z Polą siedzieli na kanapie w pokoju. Ula uśmiechnęła się nieśmiało:
Dziękuję!

Urszulo zaczęła Pola. Z tego co widzę, nikt cię szukać nie będzie, a do domu wracać nie masz ochoty.

Dziewczyna spuściła głowę.
Jutro rano musimy wyjechać

Rozumiem Ula jeszcze niżej pochyliła głowę.

Zostaniesz tu sama. Nikomu nie otwieraj drzwi! Na podwórku nasz Jack nie wpuści obcych. Jasne?

Tak! aż podskoczyła z radości.

Możesz nam ugotować barszcz, jak wrócimy Adam uśmiechnął się chytrze. Umiesz?

Umiem odpowiedziała od razu Ula, jakby się bała, iż ją wygonią. Dobrze gotuję i mogę posprzątać dom.

To posprzątaj, jeżeli chcesz, na dole Pola zgodziła się.
***
Obudziła się razem z gospodarzami. Leżała cicho, z lękiem, iż ją wyproszą. Usłyszała samochód na podwórku. Po chwili zapanowała cisza.

Wstała. Umyła się. W kuchni gorący czajnik, na stole chleb, kiełbasa, ser. Na blacie żeberka.

Zjadła śniadanie. Posprzątała ze stołu. Wytarła podłogę.

W korytarzu zobaczyła odkurzacz. Włączyła go i zaczęła sprzątać.

Dopiero co wyłączyła odkurzacz
Co tu się dzieje? usłyszała za plecami.

Odwróciła się gwałtownie. Wysoki, przystojny chłopak, może osiemnastoletni, patrzył na nią z ciekawością.

Sprzątam wymamrotała Ula. A pan to kto?

Cóż chłopak pokręcił głową, wyciągnął telefon z kieszeni.

Mamo, jestem w domu. A kim jest ta dziewczyna?

Synku, niech ta dziewczyna trochę u nas pomieszka.

Dla mnie wszystko jedno.
Schował telefon, spojrzał na Ulę od góry do dołu i poszedł do kuchni.

Zrobić panu herbatę? zapytała dziewczyna.

Poradzę sobie.
***
Ula schowała odkurzacz. Zaczęła wycierać kurze, nasłuchując szelestów z kuchni.

Chłopak zjadł śniadanie, poszedł do łazienki.
Wyszedł ogolony, pachnący wodą po goleniu.

Ej, gospodarz, daj jeszcze jedną butelkę! ktoś krzyknął z podwórka.

Co tu się dzieje? chłopak podszedł do okna.

Nie wpuszczaj ich! krzyknęła przestraszona Ula.

Popatrzył na nią z zaciekawieniem, nagle się uśmiechnął i wyszedł na zewnątrz.
Dziewczyna podbiegła do okna. Przy płocie stali partner matki z kolegą, coś krzyczeli. Uli zrobiło się gorąco ze strachu.

Chłopak wyszedł. Podbiegli do niego. I nagle obaj runęli w śnieg, tak jej się wydawało jakby zsynchronizowani.
Rusłan pochylił się nad nimi, coś powiedział. Obaj wstali i pochyleni pomaszerowali w kierunku domu matki.

Chłopak wrócił. Spojrzał na nieruchomo stojącą dziewczynę. Podszedł:
Przestraszyłaś się?

Odruchowo wtuliła się w jego klatkę piersiową i rozpłakała się.

Jak masz na imię? zapytał.

Urszula.

Ja jestem Maciek. Nie płacz już. Nie wrócą.

***
Maciek poszedł na górę do swojego pokoju i nie wyszedł przez cały dzień. Ula ugotowała barszcz. Usiadła przy kuchennym stole i zamyśliła się.

Oczywiście, chciałaby zostać tu z tymi dobrymi ludźmi, ale wiedziała, iż przekroczyła granice przyzwoitości.

Wrócili gospodarze. Pola Adamczyk pokręciła z podziwem głową, oglądając porządek, Adam pochwalił barszcz.

Chyba pójdę do domu powiedziała smętnie Ula. Dziękuję za wszystko!

Zostań z nami jeszcze kilka dni, Urszulo!

Dziękuję, Pola Adamczyk! Wrócę do domu powtórzyła dziewczyna.

Zrobiła krok do drzwi i stanęła. Od wczoraj chodziła w cudzym szlafroku i kapciach.

Chodź gospodyni wzięła ją pod ramię i zaprowadziła do garderoby.

Otworzyła szafę. Długo przeglądała rzeczy. Wyjęła jeansy, sweter, ciepłą kurtkę sportową.

Przymierz! Jesteśmy podobnego wzrostu.

Nie trzeba… naprawdę…

Nie będziesz wracać na golasa. Przymierz, już! Nic mi nie ubędzie.

Ula przywdziała ubrania. Z ukosa spojrzała na swoje odbicie. Tak ładnych rzeczy nigdy nie miała.
W korytarzu Pola założyła jej czapkę i zimowe buty.

Urszulo, niech ci służy!

Dziękuję, Pola Adamczyk!
***
Życie powoli wracało do normy, choć nie do końca. Mama znalazła pracę na gospodarstwie. Jej partner wraz z kolegą zniknął.

Nadeszła wiosna. Tego dnia Ula siedziała nad lekcjami. Ktoś zapukał do furtki. Spojrzała przez okno nie mogła uwierzyć pod płotem stał Maciek. Skinął jej głową. Wychodź!

Nie wyszła wybiegła.
Cześć! uśmiechnął się Maciek.

Witaj!

Mama prosiła, żebyś przyszła.

***
I tak znalazła się w tym domu, gdzie spędziła najpiękniejszy dzień.

Witaj, Urszulo! przywitała ją Pola, objęła dziewczynę.

Dzień dobry, Pola Adamczyk!

Wejdź! Napijemy się herbaty!
Gospodyni usadziła Ulę, nalała herbaty. Sama usiadła naprzeciwko.

Sprawa taka powiedziała. Lecimy z mężem na miesiąc do Turcji zamyśliła się z uśmiechem. Syn rzadko bywa w domu. Czy możesz doglądać domu? Karmić Jacka i kota, podlewać kwiaty mam ich mnóstwo.

Oczywiście, Pola Adamczyk!

Bardzo dobrze wyjęła pieniądze. Oto dwadzieścia tysięcy złotych.

Pola Adamczyk, po co tyle?

Bierz! Z pewnością nie zbiedniejemy. Chodź, wszystko pokażę!

Ula dokładnie zapamiętywała miejsca z kwiatami, gdzie leży karma dla kota i mięso dla psa. Potem Pola zawołała:
Maciek! syn natychmiast pojawił się. Zapoznaj Ulę z Jackiem!

Chodź! lekko położył rękę na jej ramieniu.

Wyszli na podwórko, odpięli Jacka i poszli na spacer.
Całą drogę Maciek opowiadał o studiach, o karate, o rodzinnym biznesie.

A Ula myślała zupełnie o czym innym widziała, iż między nią a Maćkiem jest podobna przepaść, jak między jej mamą a rodzicami Maćka. Są mili, dobrzy ludzie, ale to nie bajka o Kopciuszku to życie.

Za dwa miesiące zdawać będę egzaminy do liceum, na pewno zdam. Chcę się uczyć, pracować, próbować, stać się kimś. Wyjdę za mąż, ale nie za tego przystojniaka. Tak, jest super chłopakiem, ale nie mój!

Jestem wdzięczna Poli Adamczyk za ubrania i te dwadzieścia tysięcy. Przynajmniej jakoś przebrnę pierwszą część życia w mieście.

Dziewczynka przeczuwając, czuła, iż właśnie teraz kończy się jej trudne dzieciństwo. Zaczyna się dorosłość równie ciężka, gdzie wszystko zależeć będzie tylko od niej.

Doszli do domu. Ula pogłaskała Jacka po szyi, uśmiechnęła się do Maćka i poszła do siebie. Od jutra zaczyna się jej praca w domu Adamczyków. Tylko praca i nic więcej.

Idź do oryginalnego materiału