Limone sul Garda w upalną niedzielę przypomina wielojęzyczny labirynt. W gwarze rozmów dominują włoski i niemiecki, choć co chwilę słychać też polskie grupy. Gdy miasteczko wypełniają tłumy, wybór restauracji przestaje być kwestią kulinarnych poszukiwań, a staje się wynikiem walki o wolne krzesło. Odwiedziliśmy restaurację tuż nad brzegiem jeziora, by sprawdzić, czy w tak obleganych miejscach można jeszcze liczyć na autentyczny smak.