Zapłaciłam wysoką cenę za szczęście mojego syna – jak wybrałam mu idealną żonę, oferując pieniądze nieznajomej dziewczynie, by została moją wymarzoną synową i najlepszą przyjaciółką

twojacena.pl 1 tydzień temu

Wyobraź sobie, jak długo nosiłam się z tą myślą, iż to ja powinnam wybrać synową żonę dla mojego ukochanego syna. Postanowiłam, iż sama znajdę mu odpowiednią dziewczynę i połączę ich losy. Dla mnie mój syn to naprawdę największy skarb tak bardzo go kocham, iż chyba żadna mama nie byłaby w stanie bardziej. Zawsze był tylko mój: wychowałam go, dbałam o niego, czuwałam przy nim, kiedy był chory, potrafiłam nie spać po nocach. I teraz miałabym go oddać jakiejś obcej kobiecie?

Oczywiście wiedziałam, iż kiedyś przyjdzie taki dzień, iż mój syn będzie chciał założyć rodzinę, ale wiesz, ciężko mi było pogodzić się z myślą, iż ktoś inny zajmie moje miejsce w jego sercu. W głowie ułożyłam sobie cały plan.

Przyjęłam z dozą spokoju, iż zaczął się interesować dziewczynami, chociaż muszę ci szczerze powiedzieć, iż z jego ówczesną wybranką wcale nam się nie układało. Powiedziałam mu wprost, iż to nie jest dziewczyna dla niego. No bo wiesz, dla mojego syna chciałam kogoś porządnego, miłego, dziewczynę ze skromnym sercem i czystymi intencjami.

Oczywiście nie zdradziłam mu swoich zamierzeń. Cicho zaczęłam rozglądać się za kandydatkami na synową. Szukałam takiej, z którą miałabym wspólny język, żeby później nie było problemów w rodzinie.

Do wyboru miałam w sumie tylko kilka opcji: dziewczyna z naszej klatki, córka dobrej przyjaciółki i parę koleżanek z klasy mojego syna. Najpierw pogadałam z sąsiadką i jej córką no, nie zaiskrzyło, poza tym dziewczyna była bardzo przy kości, a ja chciałam, żeby mój syn był naprawdę zadowolony, żeby miał partnerkę zadbaną.

Druga była córka przyjaciółki ale ona już miała chłopaka, więc to od razu odpadło. O koleżankach z klasy choćby nie chcę mówić, bo tam to była tragedia na całej linii.

Zostałam praktycznie bez opcji. Postanowiłam poobserwować mojego syna, zobaczyć, czym się kieruje, jakie dziewczyny w ogóle mu się podobają.

Musiałam trochę pokręcić, więc powiedziałam synowi, iż chcę zobaczyć, jak pracuje. Nie był zachwycony, ale zgodził się. Siedziałam cały dzień podpatrując, jak dogaduje się z koleżankami z biura. Zaczepiłam kilka, podpytałam co nieco i słuchałam, co o sobie mówią okazało się, iż żadna z nich kompletnie nie była w jego guście.

W końcu po pracy powiedział: Mamo, może pójdziemy na kawę?. Najpierw nie miałam ochoty, ale potem pomyślałam: a co mi tam, może właśnie tam spotkam tą jedyną No i faktycznie wchodzimy, a on rozmawia z uroczą kelnerką. Od razu czułam, iż coś tu zaiskrzyło.

Usiadłam, pogadałam chwilę z dziewczyną, na imię miała Bogusia. Naprawdę miła, z klasycznym polskim wdziękiem, i co najważniejsze skromna. Po chwili wyjaśniłam jej, o co chodzi. Zdziwiła się, aż zapytała: Pani chyba żartuje? To trochę dziwne. Spojrzałam jej prosto w oczy i mówię, iż chcę dla niej lepszego życia, a mój syn może to życie jej dać.

Zaproponowałam jej konkretną sumę, żeby mogła sfinansować młodszemu bratu studia. Wiem, to może kontrowersyjne, ale czasem pieniądze pomagają. Bogusia długo się wahała, ale ostatecznie zgodziła się spróbować. Obiecała, iż postara się pokochać mojego syna.

Od tamtej pory kontaktowałyśmy się regularnie. Opowiadałam jej o synu, podsuwałam, jak go zdobyć i co lubi, trochę jak sekretny trener od randek.

Wiesz, efekty przyszły szybciej, niż myślałam. Mój syn zakochał się w niej na zabój. Ciągle opowiadał mi, jak ona się pięknie śmieje, jak gotuje, czego słucha, co ogląda do znudzenia! I w końcu poprosiłam go, żeby zapoznał mnie z tą wyjątkową dziewczyną przyprowadził Bogusię na obiad.

Podczas wizyty usiadłyśmy, pogadałyśmy po babsku. Powiedziała mi z rumieńcem, iż coraz bardziej podoba jej się mój syn, a potem chciała mi oddać pieniądze. Ale dałam jej spokój przecież skoro oboje są szczęśliwi, niech pieniądze pomogą jeszcze temu bratu.

Teraz oboje są szczęśliwi, przygotowują się powoli do ślubu, a ja mam wymarzoną synową i najlepszą powierniczkę sekretów. Nasz mały układ niech już zostanie naszą słodką tajemnicą. Najważniejsze, iż syn jest szczęśliwy, a ja cieszę się, iż mogłam mu w tym pomóc choćby jeżeli nie wszystko wyszło całkiem po polsku!

Idź do oryginalnego materiału