Holandia jako pierwszy kraj w Europie przeprowadziła eutanazję dziecka w grupie wiekowej od 1 do 12 lat. Sprawa trafiła do prokuratury. Władze nie ujawniają żadnych szczegółów.
Holenderska minister zdrowia Sophie Hermans potwierdziła, iż w Niderlandach doszło do pierwszego udokumentowanego przypadku eutanazji dziecka przeprowadzonej na mocy przepisów obowiązujących od 2024 roku. To regulacje, które rozszerzyły dotychczasowe prawo i objęły nim dzieci między pierwszym a dwunastym rokiem życia.
Wcześniej holenderskie prawo dopuszczało eutanazję wyłącznie w dwóch przypadkach. Pierwszy dotyczył noworodków na mocy tzw. Protokołu z Groningen, przyjętego jeszcze w 2005 roku, który pozwalał na zdanie śmierci niemowlętom z ciężkimi, nieuleczalnymi wadami. Drugi przypadek obejmował młodzież powyżej dwunastego roku życia, ale tylko po spełnieniu bardzo rygorystycznych warunków i w przypadku osób między dwunastym a szesnastym rokiem życia, wyłącznie za zgodą rodziców. Dzieci między pierwszym a dwunastym rokiem życia znajdowały się poza zakresem tych przepisów.
Tym samaym od 2024 roku żadne dziecko, niezależnie od wieku, nie jest już w Holandii wykluczone z możliwości legalnego uśmiercenia.Władze nie ujawniły żadnych szczegółów dotyczących dziecka: ani jego wieku, ani płci, ani choroby, na którą cierpiało.
Sprawa w rękach prokuratury
Zgłoszenie dotyczące uśmiercenia dziecka wpłynęło do specjalnej komisji oceniającej tego rodzaju przypadki. Organ przeanalizował dokumentację i przeprowadził rozmowę z lekarzem uczestniczącym w eutanazji. Opinia komisji została następnie przekazana do prokuratury i to śledczy mają ostatecznie rozstrzygnąć czy działano zgodnie z literą prawa.
Właśnie ten mechanizm od początku wzbudzał niepokój w środowisku medycznym, ale nie taki, jakiego można by się spodziewać. Lekarze nie obawiają się, iż będą zmuszani do zabijania dzieci. Obawiają się czegoś wręcz przeciwnego: iż prokuratura zakwestionuje legalność przeprowadzonej przez nich eutanazji i pociągnie ich do odpowiedzialności karnej. Innymi słowy, chcą mieć pewność, iż będą mogli wykonywać te „procedury” bez ryzyka, iż skończy się to dla nich wyrokiem sądu. Zamiast bronić życia swoich najmłodszych pacjentów, domagają się prawnych gwarancji dla ich uśmiercania.
Co mówi holenderskie prawo?
Holenderskie przepisy przewidują szereg warunków, które muszą zostać łącznie spełnione, aby eutanazja dziecka była legalna. Malec musi doświadczać cierpienia uznanego przez lekarzy za niemożliwe do zniesienia i niepoddające się żadnemu skutecznemu leczeniu. Nie może istnieć żadna realna perspektywa poprawy. Wymagana jest pisemna zgoda obojga rodziców. Przepisy mają dotyczyć wyłącznie dzieci, których śmierć jest nieuchronna i spodziewana w bliskiej perspektywie. Regulacja obejmuje m.in. ciężkie wady wrodzone mózgu, serca i płuc, a także poważne choroby metaboliczne.
Granica, której nie należało przekraczać
Trudno pisać o tym przypadku bez wyraźnego nazwania tego, czym jest w istocie: śmiercią zadaną dziecku, które nie jest zdolne do wyrażenia własnej woli. Zgoda rodziców nie zmienia tego faktu. Czy prawo do życia można odebrać komuś, kto nigdy nie mógł w tej sprawie zabrać głosu?
Krytycy rozszerzenia holenderskiego prawa od początku wskazywali właśnie na tę fundamentalną asymetrię. Chore dziecko nie może powiedzieć „tak” ani „nie”. Decyzję podejmują dorośli za kogoś innego.
Dziecko nie miało głosu
Europa przekroczyła kolejną granicę. Nie tę prawną, ale tę ludzką. Przez wieki cywilizacja zachodnia, zakorzeniona w chrześcijańskim szacunku dla życia, budowała szpitale, hospicja i domy opieki właśnie po to, by towarzyszyć cierpiącym. Nie po to, by skracać im życie.
W Holandii lekarz podał śmiertelny zastrzyk dziecku, które nie rozumiało, co się dzieje. Które być może chciało jeszcze pożyć. Ale pozostało coś, o czym mówi się zbyt mało: medycyna paliatywna potrafi dziś skutecznie uśmierzać choćby bardzo silny ból. Hospicja dziecięce, opieka paliatywna, nowoczesne metody leczenia objawowego, to nie są puste słowa. To realna alternatywa, która pozwala towarzyszyć umierającemu dziecku z miłością, bez zadawania mu śmierci.
Odpowiedzią na cierpienie nie jest śmierć, ale obecność, czułość i ulga w bólu. Holenderskie prawo nie zapytało, czy zrobiono wszystko, by to dziecko mogło odejść otoczone troską, a nie strzykawką.
Życie ludzkie jest święte od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Nie dlatego, iż tak stanowi jakiś przepis, ale dlatego, iż każdy człowiek choćby najmniejszy i najsłabszy, nosi w sobie obraz Boga. Żadne cierpienie, choćby największe, nie odbiera mu tej godności. Żadna komisja lekarska, żaden paragraf, żadna dobrze brzmiąca nazwa procedury tego nie zmieni.
Rodzice tych dzieci przeżywają piekło i nie wolno ich potępiać. Ale społeczeństwo, które zamiast otoczyć ich i ich chore dzieci prawdziwą opieką, troską i obecnością, oferuje jedynie sprawnie przeprowadzoną śmierć. To społeczeństwo, które się poddało. Które wybrało wygodę zamiast miłości.
Sprawa jest w toku. Prokuratura nie ogłosiła jeszcze swojej decyzji.
jb
Źródło: dorzeczy.pl






