Trzydziestopięcioletnia Robin Smith wsiadła w Southampton (płd. Anglia) do pociągu Cross Country do Manchesteru. Poszła do toalety, takiej nowoczesnej, z elektrycznymi drzwiami otwieranymi i zamykanymi wyłącznie przyciśnięciem guzika, i nie mogła z niej wyjść. Nie było żadnego przycisku alarmowego by zawezwać kogoś na pomoc, więc zatelefonowała do swojego partnera, Angusa Jonesa, który też jechał tym samym pociągiem, z prośbą o poratowanie. Robin i Angus próbowali użyć dźwignie do awaryjnego otwierania drzwi, znajdujące się wewnątrz i na zewnątrz toalety, ale bez skutku.
Zawołano na pomoc personel pociągowy. Szarpali drzwiami, i choćby przynieśli topór, aby spróbować rozbić to, co według nich blokowało drzwi. Nic to nie pomogło. W końcu wezwano straż pożarną, która weszła do pociągu na stacji w Oksfordzie. Strażacy zapytali się Robin czy da im 10 minut na spróbowanie otwarcia drzwi bez ich uszkodzenia. Ona się zgodziła, ale po dziesięciu minutach drzwi były przez cały czas zamknięte. No więc strażacy przynieśli sprzęt do rozcinania metalu i wycięli dziurę przez którą Robin mogła się wyczołgać.
Cross Country, operator pociągu, zaoferował Robin Smith przejazd na resztę podróży (około trzech godzin) w wagonie pierwszej klasy bez dopłaty. Nie wiadomo czy uznała to za wystarczającą rekompensatę…





