
Moje życiowe doświadczenia nauczyły mnie, iż dawanie szans innym, najczęściej postrzegane jako akt empatii i wysokiego poziomu rozwoju, w rzeczywistości może być
bronią obosieczną. To znaczy sytuacją, w której dobre intencje przynoszą korzyści, ale równie dobrze mogą też obrócić się przeciwko mnie.
Jeden raz mogę pozwolić drugiej osobie na naprawienie błędów. W końcu nikt z nas nie jest nieomylny. Wszyscy w tym i ja, popełniamy błędy. Jednak, jeżeli ktoś tej szansy ponownie nie wykorzysta, to nie będzie już kolejnych. Bo każda następna to byłby tylko przejaw mojej naiwności. To jakbym dawała temu komuś broń z kolejnym nabojem i niejako sama prosiła... spróbuj raz jeszcze bo za pierwszym razem nie udało ci się mnie zabić.
Dawanie kolejnych szans jest najczęściej pozwoleniem na to, żeby ktoś skrzywdził ponownie...





