Kopalnie siarki na Sycylii – czy słyszałeś kiedyś o ich istnieniu? Pewnie nie, bo znajdowały się w głębi wyspy, dokąd turyści niemal nie docierają. A jednak rozegrała się tam historia, w którą dziś trudno uwierzyć.
Wyobraź sobie siedmioletniego chłopca, nagiego, na głębokości stu czy dwustu metrów pod ziemią, w korytarzu rozgrzanym jak piec chlebowy. Na zgiętym karku dźwiga kosz z rudą siarki cięższy, niż on sam waży. Wspina się po nierównych schodach wykutych w skale – raz, drugi, trzydziesty raz tego dnia. Nie chodził do szkoły. Jego ojciec dostał za niego zaliczkę, której nigdy nie spłaci. A on sam – jeżeli przeżyje – zestarzeje się przed dwudziestką.
To nie jest scena z antyku ani z literackiej dystopii. To codzienność serca Sycylii jeszcze w XX wieku. Ci chłopcy nazywali się carusi, a ich światem były zolfare – kopalnie siarki.
Siarkowe królestwo. Kopalnie siarki na Sycylii
Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale przez większą część XIX wieku Sycylia była siarkowym monopolistą świata. To z wnętrza jałowych, spalonych słońcem wzgórz prowincji Caltanissetta, Enna i Agrigento pochodziła ogromna większość siarki używanej na świecie. W połowie stulecia wyspa dostarczała około trzech czwartych światowej produkcji, a u jego schyłku szacunki sięgają choćby 90 procent. Stany Zjednoczone wyprzedziły Włochy dopiero w 1913 roku.
To z wnętrza jałowych, spalonych słońcem wzgórz prowincji Caltanissetta, Enna i Agrigento pochodziła ogromna większość siarki używanej na świecie.
A siarka była wówczas surowcem strategicznym. Bez niej nie było prochu, zapałek, sody i kwasu siarkowego dla raczkującego przemysłu chemicznego ani środków, którymi ratowano europejskie winnice przed mączniakiem. W szczytowym okresie na wyspie działało 800–840 kopalń, w których pracowało 30 000–40 000 ludzi.
Skala uzależnienia świata od tych kilku wzgórz była tak duża, iż pod koniec lat trzydziestych XIX wieku, gdy król Obojga Sycylii przyznał monopol na handel siarką francuskiej spółce, Wielka Brytania – której przemysł żył z sycylijskiej siarki – zareagowała w 1840 roku groźbą użycia floty. Spór, znany jako „kwestia siarkowa”, omal nie doprowadził do wojny. Oto jak bardzo świat zależał od tej wyspy.
Bogactwo płynęło na zewnątrz. Na dół, do ludzi, którzy je wydobywali, nie docierało prawie nic.
„Soccorso morto” – kiedy ojciec sprzedaje syna
Sercem tego systemu była umowa, która dziś brzmi jak relacja z innej cywilizacji. Nazywała się soccorso morto – „martwa pożyczka”.
Działało to tak: górnik-akordowiec, picconiere, który rąbał rudę na przodku, potrzebował kogoś, kto wyniesie urobek na powierzchnię. Szedł więc do najbiedniejszych rodzin i wypłacał ojcu niewielką zaliczkę w gotówce. W zamian dostawał dziecko. Chłopiec pozostawał na jego utrzymaniu aż do spłaty długu – tyle iż system był skonstruowany tak, by dług nigdy nie został spłacony. Pożyczka nie znikała; „martwa”, trwała w nieskończoność.
„Soccorso morto” – „martwa pożyczka”
Booker T. Washington, amerykański działacz urodzony w niewoli, który odwiedził te kopalnie w 1910 roku, ujął to bez ogródek: z tej niewoli nie było ucieczki, ponieważ ani rodzice, ani dziecko nigdy nie mieli dość pieniędzy, by spłacić pierwotną pożyczkę. Formalnie nie było to niewolnictwo. W praktyce – rodzice „pożyczali” syna górnikowi za opłatą, ale w istocie go sprzedawali.
Według szacunków w latach osiemdziesiątych XIX wieku w sycylijskich kopalniach siarki pracowało kilka tysięcy carusi, a sycylijscy górnicy stanowili znaczną większość całej populacji górniczej Włoch. Wyspa, którą dziś kojarzymy z plażami i barokiem, była wówczas przemysłowym sercem młodego państwa.
Życie pod ziemią – nagość, upał i kosz cięższy od dziecka
To, co działo się na dole, opisywali świadkowie zbyt liczni i zbyt zgodni, by można było w to wątpić.
Galerie były rozgrzane do granic wytrzymałości – na powierzchni panowało około 40°C, a w głębi sztolni temperatura przekraczała 45°C przy bardzo wysokiej wilgotności. Z tego powodu carusi pracowali nago lub niemal nago, brodząc w pyle siarki, którego opary szczypały w oczy i płuca. Ich zadaniem było wynoszenie urobku z głębi na powierzchnię – na własnych plecach, w koszach i workach, po stromych, krętych schodach wykutych w litej skale. W większych kopalniach takich stopni bywało choćby tysiąc, a najcięższe ładunki dochodziły do około pięćdziesięciu kilogramów. Tę wspinaczkę chłopcy powtarzali dziesiątki razy dziennie.
Ciało dziecka nie jest stworzone do takiej pracy, więc się deformowało: krzywiły się kręgosłupy i nogi, pojawiały się przepukliny, zatrzymywał się wzrost. Zmiany trwały po dwanaście, a bywało, iż i szesnaście godzin. Carusi byli bici i głodzeni.
A jeżeli ze zmęczenia osuwali się na ziemię? Tu relacje stają się trudne do zniesienia. Washington opisywał przypadki, w których dzieciom przypalano łydki płomieniem lampy, by zmusić je do wstania i dalszej pracy. Próba ucieczki kończyła się schwytaniem i dotkliwym pobiciem, czasem śmiercią. O samej sycylijskiej kopalni siarki napisał, iż jest to najbliższa rzecz piekłu, jaką spodziewa się ujrzeć za życia – a porównywał ją do losu czarnoskórych niewolników, których krzywdy znał z autopsji. Jego werdykt był bezlitosny: okrucieństwa wobec tych dzieci były równie straszne jak cokolwiek, co kiedykolwiek mówiono o niewolnictwie w Ameryce.
Starcy w wieku dwunastu lat. Kopalnie siarki na Sycylii
Może najbardziej przejmujący jest jeden szczegół. Praca była tak wyniszczająca, iż chłopcy wcześnie nabierali wyglądu staruszków, a powszechnie mówiono, iż niewielu dożywało dwudziestego piątego roku życia.
Dzieciństwa nie było. Dojrzałości nie zdążyli osiągnąć. Pomiędzy jednym a drugim rozciągała się dekada wspinaczki z koszem siarki na karku.
Świadkowie – literatura, która nie zmyśla
Ten świat nie zniknął bez śladu – uwiecznili go pisarze, dla których nie był egzotyką, ale pejzażem dzieciństwa.
Luigi Pirandello, przyszły noblista, urodził się pod Agrigento, w rodzinie czerpiącej dochody z siarki. W noweli „Ciàula odkrywa księżyc” (Ciàula scopre la luna, opublikowanej w 1912 roku) opisał dorosłego, prostodusznego carusa, który całe życie spędził pod ziemią i tak bał się nocnej ciemności, iż dopiero zmuszony wyjść po zmroku z siarką na plecach – po raz pierwszy świadomie zobaczył księżyc i zaniemówił z zachwytu. Cała groza tego świata mieści się w jednym obrazie: dorosły mężczyzna, dla którego widok nocnego nieba jest objawieniem, bo jego życiem była ciemność sztolni.
Wcześniej Giovanni Verga w „Rosso Malpelo” (1878) dał portret rudego chłopca harującego w sycylijskiej kopalni czerwonego piasku pod Katanią. I choć to nie była zolfara, ale żwirownia, mechanizm wyzysku dziecięcych carusi był ten sam – twardy, pogardliwy, śmiertelny. To nie była literatura wyobraźni. To był reportaż przebrany w fikcję.
Potwierdzały to też dokumenty. Słynne prywatne śledztwo Leopolda Franchettiego i Sidneya Sonnina, La Sicilia nel 1876, opisało warunki w zolfare jako jedną z największych ran młodego państwa włoskiego. Świat wiedział. Świat patrzył. I przez dziesięciolecia kilka robił.
Gessolungo, 12 listopada 1881 – cmentarz dzieci bez imion
Jeśli jedna data ma symbolizować ten rozdział, to właśnie ta.
Rankiem 12 listopada 1881 roku w kopalni Gessolungo pod Caltanissettą – jednej z najgłębszych na Sycylii, z tunelami sięgającymi trzystu metrów – płomień lampy oliwnej zapalił grisù (metan), wywołując eksplozję i pożar. Zginęło 65 robotników.
Wśród nich było dziewiętnastu carusi – dzieci i nastolatków między siódmym a czternastym rokiem życia – z których dziewięciu pozostało bez imienia. Nikt nie zgłosił się po ich ciała. Nikt nie wiedział, jak się nazywali. Pochowano ich jako bezimiennych w miejscu, które do dziś nosi nazwę Cimitero dei carusi – „cmentarza carusi” – i które wciąż można odwiedzić w pobliżu kopalni. Małe białe krzyże, bez nazwisk.
Jest w tej historii jeszcze jeden, mrożący krew szczegół. Od 1919 roku aż do swojej śmierci w 1954 jednym z głównych udziałowców kopalni Gessolungo był Calogero Vizzini – jeden z najsłynniejszych bossów sycylijskiej mafii. Siarka, dzieci i mafia – splecione w jednym miejscu na mapie.
Koniec siarkowego świata. Kopalnie siarki na Sycylii
Paradoksalnie ten system zabił nie reformator, ale amerykański inżynier. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku Herman Frasch opracował metodę wytapiania siarki pod ziemią przy pomocy przegrzanej wody w złożach Luizjany i Teksasu. Była tańsza, czystsza i nie potrzebowała dziecięcych pleców. Sycylijska siarka, wydobywana mozołem ludzkich ciał, przestała się opłacać. Przemysł chylił się ku upadkowi przez pierwsze dekady XX wieku, a ostatnie kopalnie – jak Floristella i Grottacalda – zamknięto dopiero w 1986 roku.
Świat, który przez sto lat zasilał europejski przemysł i pochłaniał dzieciństwo tysięcy chłopców, zgasł niemal bez echa.
Gdzie dotknąć tej historii dzisiaj
- Cimitero dei carusi (Caltanissetta). Małe miejsce pamięci przy dawnej kopalni Gessolungo, z białymi krzyżami i kamiennym pomnikiem przedstawiającym carusa niosącego kosz siarki na ramieniu. Punkt zborny dla zrozumienia całej reszty.
- Parco Minerario Floristella-Grottacalda (prowincja Enna). Dawna kopalnia przekształcona w skansen przemysłowy pod gołym niebem – można zobaczyć szyby, piece i baraki górników. Jedno z najlepszych miejsc, by „wejść” w ten świat.
- Trabia-Tallarita (okolice Riesi i Sommatino). Dawny kompleks górniczy, dziś przestrzeń muzealna archeologii przemysłowej.
- Caltanissetta, dawna „stolica siarki”, z muzealnymi zbiorami i krajobrazem usianym śladami zolfare.
12 listopada Sycylia obchodzi dziś Dzień Pamięci Ofiar Kopalń, ustanowiony właśnie na rocznicę katastrofy w Gessolungo.
Nota o źrodłach. Kopalnie siarki na Sycylii
Historia carusi jest dobrze udokumentowana – opisali ją zarówno świadkowie epoki, jak i instytucje publiczne. Najważniejsze źródła, na których oparty jest ten tekst:
- Booker T. Washington, The Man Farthest Down: A Record of Observation and Study in Europe (1912) – relacja naocznego świadka z wizyty w sycylijskich kopalniach siarki w 1910 roku.
- Leopoldo Franchetti, Sidney Sonnino, La Sicilia nel 1876 – pionierskie śledztwo społeczne dokumentujące m.in. pracę dzieci w zolfare.
- Giovanni Verga, Rosso Malpelo (1878), oraz Luigi Pirandello, Ciàula scopre la luna (1912) – literackie świadectwa pracy carusi.
- U.S. Geological Survey (USGS), opracowania o światowej produkcji siarki i metodzie Frascha.
- Dokumentacja Gminy Caltanissetta oraz parków i muzeów górniczych (Cimitero dei carusi, Parco Minerario Floristella-Grottacalda, Trabia-Tallarita).
Część danych liczbowych dotyczących liczby carusi podawana jest w źródłach jako szacunki i bywa różna w zależności od opracowania.
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
jeżeli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty przez cały czas płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB
Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na
. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!





