Ślub i wesele

– Jak to, nie zamierzasz przyjąć naszego nazwiska?! – wrzasnęła moja teściowa w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdy cała rodzina próbowała decydować za mnie, jak mam wyglądać, z kim się żenić i kim być – historia Eli, która mimo presji postawiła na swoje nazwisko, własne zdanie i wolność.
Ile wypada dać w kopercie parze młodej? Wedding planerka mówi wprost
Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie – historia o tym, jak troska ojca o ośmioletniego chłopca pokonała egoizm przyszłej macochy i odmieniła los całej rodziny
Marcelina Ziętek zrobiła niespodziankę Piotrowi Żyle. Wszyscy liczą na kolejny krok
Zimowa kartka ślubna
Tajemnice małżeńskiej sypialni. TOP dowcipy o nocy poślubnej
Przecież mówiłam: NIE PRZYPROWADZAJCIE dzieci na wesele! — Czyli jak nasza spokojna, kameralna uroczystość o mało nie zamieniła się w rodzinny dramat przez polskie zwyczaje i szalonego vana pełnego kuzynek oraz ich pociech
Ile włożyć do koperty na ślub? Wedding plannerka mówi wprost
Przecież wyraźnie prosiłam, żeby nie przyprowadzać dzieci na nasze wesele! O rodzinnych awanturach, złamanych tradycjach i najtrudniejszym „nie” w życiu młodej pary – historia naszej cichej, dorosłej uroczystości po polsku
Czy zostaniesz moim świadkiem – jak poprosić o świadkowanie?
Organizacja ślubu za granicą: porady i inspiracje
Nie ta panna młoda. Waldek był rozchwytywanym wodzirejem. Nigdy nie dawał ogłoszeń w gazetach czy w telewizji, a mimo to jego nazwisko i numer telefonu przekazywano sobie szeptem, z ust do ust, przez swoistą pocztę pantoflową. Prowadzenie koncertu? Z przyjemnością! Jubileusz czy wesele? Żaden problem! choćby poprowadził kiedyś bal absolwentów w przedszkolu, zdobywając serca nie tylko dzieci, ale i ich mam! Zaczęło się zupełnie zwyczajnie. Kolega z dzieciństwa się żenił, a zamówiony wcześniej wodzirej nie przyszedł, co potem okazało się efektem dłuższego ciągu. czasu w poszukiwania nie było, więc Waldek chwycił za mikrofon. Jeszcze w szkole grywał w amatorskim teatrze, uczestniczył w zajęciach teatralnych „Logos”, na uniwersytecie był stałym bywalcem „Juwenaliów” i kabaretu studenckiego. Improwizacja wyszła świetnie, a na sali od razu dwóch gości poprosiło, by poprowadził także ich imprezy. Po skończeniu studiów Waldek dostał etat w jednym z krakowskich instytutów naukowych, zarabiając grosze. gwałtownie zobaczył, iż prowadzenie imprez przynosi nie tylko satysfakcję, ale i konkretne pieniądze — zarabiał na tym prawie dziesięć razy tyle co w instytucie. Po roku zdobył się na odwagę: rzucił pracę, zainwestował w nagłośnienie, założył działalność gospodarczą i został zawodowym konferansjerem. Chodził też na lekcje śpiewu — miał do tego naturalne predyspozycje. gwałtownie stał się śpiewającym wodzirejem, a choćby trzy razy w tygodniu śpiewał w jednej z restauracji. W końcu Waldek skończył trzydziestkę — był przystojny, miał pieniądze i renomę świetnego piosenkarza, didżeja, prowadzącego każdą imprezę. Ożenić się nigdy nie miał czasu czy potrzeby — dziewczyny same się do niego garnęły, wystarczyło skinienie. Ale przyjaciele zakładali rodziny, rodziły się dzieci, i Waldek też zaczął tęsknić za spokojem domowego ogniska. Tyle iż nie było z kim. Te łatwo dostępne interesowały go tylko na chwilę, chciał jednej na całe życie. — Trzeba poznać jakąś dziewczynę jeszcze w liceum, wychować po swojemu, a jak stuknie 18, to się ożenić. Idealna żona! Zaczął choćby brać zlecenia na studniówki i bale maturalne, żeby właśnie tam wypatrzyć sobie potencjalną żonę. Ale współczesne dziewczyny wszystkie wydawały mu się jakieś „nie takie”. Waldek się nie zrażał, uważnie szukał tej „jednej jedynej”. I właśnie wtedy los postanowił z niego zakpić. Na początku nic się nie zapowiadało. Zadzwoniła kobieta, powołała się na wspólnych znajomych: — Potrzebujemy prowadzącego na wesele. Ma pan wolny termin 17 czerwca? Świetnie! Możemy się spotkać? Spotkali się. I tam, według Waldka, pierwszy raz w życiu zrozumiał powiedzenie „nogi mi się ugięły”. Kobieta, przedstawiła się jako Ksenia, olśniewająca — Waldek takich jeszcze nie spotkał. Była konkretna, rzeczowa, mówiła wprost, czego oczekuje. On nie mógł oderwać od niej wzroku — komuś się udało! I piękna, i widać, iż inteligentna! Początkowo wydawało mu się, iż ma około dwudziestu pięciu lat, najwyżej parę więcej. Ale wspomniała, iż była harcerką w PRL-u, więc musiała mieć minimum czterdzieści! Uzgodnili wszystkie szczegóły, podpisali umowę (choć Ksenia twierdziła, iż mu ufa i nie potrzeba). Waldek jednak zawsze dbał o formalności: — Muszę się rozliczać, nie chcę problemów ze skarbówką. A w głębi duszy — jak sam przyznał — chodziło mu o namacalne potwierdzenie tej sytuacji; iż Ksenia naprawdę istnieje. Komórka zadźwięczała — sms: — O, a oto i mój narzeczony po mnie przyjechał. Podrzucić pana? Waldek podziękował, ale wyszedł odprowadzić klientkę. Zawsze tak robił, zwłaszcza gdy młodzi przyjeżdżali osobno — można dyskretnie sprawdzić, jak się do siebie odnoszą. Ale teraz pchała go nie ciekawość, ale… zazdrość i zawiść. Narzeczony Waldka zaskoczył — spodziewał się faceta około czterdziestki, tymczasem z samochodu wysiadł chłopak młodszy od niego samego: — Ksenia, wszystko w porządku? — Jak zawsze! — odpowiedziała wesoło. Zamieniła z Waldkiem kilka słów, jej narzeczony — Robert — serdecznie się przywitał, powołując się na wspólnego znajomego. Od tego dnia Waldek stracił spokój. Szukał każdego pretekstu, żeby zadzwonić do Kseni, usłyszeć jej głos, zobaczyć się z nią. Dzień ślubu się zbliżał, a on szalał z zazdrości. Jego przyjaciel, gdy usłyszał całą historię, kpił: — To co z tymi licealistkami? Przemyślałeś już plan wychowawczy? Ale Waldek tylko machnął ręką: — Daj spokój! Ksenia jest idealna, nikogo nie chcę poza nią! — To się jej wyznaj! — radził przyjaciel. — Oszalałeś? Ona wychodzi za mąż! Jest zakochana. Po co miałaby się mną przejmować? Nieraz spotykał „szczęśliwego Roberta”, czasem z jakimś pozdrowieniem od Kseni. W tych chwilach Waldek go nienawidził. choćby zamierzał zrezygnować z wesela, ab y nie patrzeć na szczęście innych, ale… wtedy już nigdy nie zobaczyłby Kseni. I wtedy się łamał. Na dwa dni przed weselem Ksenia znów u niego była, tym razem „żeby dopieścić scenariusz”. W biurze trwał remont, więc spotkali się w mieszkaniu Waldka. Rozmawiali sporo, śmiali się, atmosfera była swobodna i radosna. Ustalili wszystko, Waldek zaproponował toast „za idealne wesele”. Ksenia radośnie się zgodziła. Alkohol dodał odwagi, padł pocałunek — z jej odzewem. Waldek obudził się rano, niepewny, czy wszystko mu się nie przyśniło. Obok był zapach jej perfum. Więc to nie sen. — To wesele będzie? — spytał przez telefon. — Oczywiście! — odpowiedziała Ksenia z uśmiechem. Waldek nie mógł się z tym pogodzić — jak to możliwe, iż kobieta może być taka cyniczna? Zerwać wesele? Ale czy chce taką kobietę? W końcu uczciwie stwierdzał, iż tak. Następnego dnia Waldek pojawił się w restauracji wcześniej. Dekoratorki jeszcze kończyły salę. Nagle pojawiła się Ksenia: — Hej, uciekłam zaraz po rejestracji, chciałam się z tobą zobaczyć — roześmiała się. — Zaraz, czyli ślub był? — No był — odpowiedziała z zadziornym uśmiechem — ale to Ksycha, moja córka! Mam ją w Gdańsku na studiach, właśnie wczoraj przyleciała. Waldek popatrzył zdumiony. — To… to ty nie byłaś panną młodą? To twoja córka?! Ksenia wybuchła śmiechem: — No właśnie! Nigdy nie mówiłam „ja”, tylko „panna młoda”. Robert też nigdy nie wołał na mnie „Ksycha” — tylko Ksenia! Wtedy wreszcie Waldek zapytał najważniejsze: — Jesteś wolna? — Gdy skinęła głową, od razu wypalił: — Wyjdziesz za mnie? Wesele było wyjątkowe, goście byli zachwyceni, a prowadzący — przeszedł sam siebie. I wieści o ślubie Waldka z kobietą starszą o dziewięć lat gwałtownie rozeszły się po rodzinie. Najpierw było trochę sceptycyzmu, ale zobaczywszy Ksenię, wszyscy przyznawali: — W taką nie sposób się nie zakochać! A Ksenia i Ksycha urodziły dzieci niemal w tym samym czasie.
Prezent ślubny od teściowej: Lepiej nic, niż to!
Trendy weselne na sezon 2026. Eksperci ślubni zdradzają szczegóły
Co trzy firmy, to nie jedna. 27-latka odniosła niezwykły sukces w branży ślubnej
Ela zdradziła męża tylko raz, przed ślubem. On nazwał ją grubą i powiedział, iż nie zmieści się w suknię ślubną.
Nagle ogłosił, iż pokryje główne koszty wesela, więc całą podróż musiałam sfinansować sama.
Ślub w samolocie wywołał sensację w sieci. Internauci nie mogą uwierzyć. "Zakładnicy na weselu"
Najlepsze atrakcje weselne 2026
Cudze mieszkanie? Płać za wynajem! Wielka rodzinna awantura przed ślubem córki przez prezent w postaci mieszkania – dramat Aliny, która poświęciła wszystko dla szczęścia młodych
PAMIĘTAM? TEGO SIĘ NIE DA ZAPOMNIEĆ! – Pola, sprawa jest poważna… Pamiętasz moją nieślubną córkę, Nastię? – mój mąż mówił zagadkami, co od razu mnie zaniepokoiło. – Hmm… Pamiętam? Jakże mogłabym zapomnieć! A co się stało? – usiadłam na krześle, czując, iż coś nadciąga. – choćby nie wiem, jak ci to powiedzieć… Nastia błaga, żebyśmy zabrali do siebie jej córkę, czyli moją wnuczkę – bąkał mąż. – A to czemu? A mąż Nastii? Co, zjadł nie te gruszki? – poczułam się zaintrygowana. – Widzisz, Nastii zostało już kilka czasu. Jej męża nigdy nie było. Mama Nastii dawno wyszła za cudzoziemca i mieszka w Ameryce, nie mają kontaktu, skłócone są na śmierć i życie. Innych bliskich nie ma. No i prosi, – Szurek spuścił wzrok, zakłopotany. – I co teraz? Jak postąpisz? – ja już wiedziałam, co zrobię. – Właśnie z tobą się radzę, Pola. Jak powiesz, tak będzie – Szurek spojrzał na mnie pytająco. – Świetnie! Czyli to ja mam brać odpowiedzialność za dziecko, które nie jest moje, bo ty sobie w młodości poszalałeś. Tak? – wkurzała mnie jego bezradność. – Pola, jesteśmy przecież rodziną. Powinniśmy zdecydować razem – Szurek rozpoczął kontratak. – Aha, patrzcie państwo! O rodzinie pamięta, a jak się zabawiał z panną, to ze mną nie konsultował? Przecież jestem twoją żoną! – łzy napłynęły mi do oczu i wybiegłam do drugiego pokoju…
Mdli mnie od ciebie od pierwszej nocy poślubnej! Jest mi niedobrze na twój widok! Zostaw mnie w spokoju!” – krzyknął mąż w naszą rocznicę
Nie ta panna młoda. Walerek rozchwytywany na każdą imprezę – nie potrzebował reklam, bo jego nazwisko i numer telefonu krążyły z ust do ust po całym mieście. Zamówić go na koncert, prowadzenie wesela czy jubileuszu to była gwarancja udanej zabawy. choćby przedszkolaki i ich mamy go uwielbiały po jednym balu na zakończenie roku! A wszystko zaczęło się przez przypadek, gdy na ślubie przyjaciela zabrakło zamówionego wodzireja i Walerek chwycił za mikrofon. Zdolności sceniczne szlifował jeszcze w szkolnym teatrze „Logos” i na studenckich imprezach. Poczucie humoru i talent sprawiły, iż już w tym samym bankietowym wieczorze dostał dwa kolejne zlecenia. Po uniwersytecie Walerek trafił do instytutu naukowego, ale pensja młodego naukowca nie wytrzymywała porównania z dochodami z imprez. Otworzył działalność gospodarczą, zainwestował w sprzęt, brał lekcje śpiewu i już jako śpiewający wodzirej występował w restauracjach. W wieku trzydziestu lat był już rozpoznawalny – dobry głos, mikrofon w ręku, przystojny, zaradny… Dziewczyny same zabiegały o jego względy, ale on nie chciał się żenić pochopnie. Marzyła mu się jedyna i na całe życie, a nie przygoda. — Muszę poznać jakąś licealistkę, żeby ją „wychować pod siebie” i jak tylko skończy 18 lat – za żonę. Idealna żona! – żartował do kumpli, choć w rzeczywistości przyglądał się młodszym kobietom z coraz większym rozczarowaniem. „Polował”, jak sam mówił, aż w końcu los się do niego uśmiechnął… czy raczej zakpił. Telefon: potrzebny wodzirej na wesele, 17 czerwca. Spotkał się z przyszłą klientką – i zrozumiał, co to znaczy „ziemia usuwa się spod nóg”. Ksenia była olśniewająca: konkretna, inteligentna, zadbana, wykształcona – i, jak się okazało, dużo starsza, choć wcale na to nie wyglądała. Po formalnościach pojawił się jej narzeczony – młodszy chłopak, Robert, i z rozbrajającą szczerością uścisnął rękę Walerka. Od tego dnia Walerek nie mógł myśleć o niczym innym jak tylko o Kseni. Szukał pretekstu, by zadzwonić, spotkać się, zamienić słowo. Koledzy docinali: „A co ze szkolnymi?” – ale on machał ręką: „Jakie szkolne, Ksenia jest wyjątkowa!”. Kiedy została jeszcze raz by „dopieszczać scenariusz”, wieczór zakończył się wspólną lampką szampana… i całkiem nieoczekiwanie – nocą, która wywróciła mu życie do góry nogami. Nazajutrz w szoku dzwoni, pyta o wesele, a ona spokojnym głosem: „Oczywiście, wszystko zgodnie z planem!” „Czy wszystkie kobiety są tak cyniczne?” — dręczył się, czy powinien odwołać wesele. Ostatecznie, nie chciał stracić szansy, by ją zobaczyć. W dniu wesela dekoracje, zamieszanie – aż nagle podchodzi Ksenia i z uśmiechem wyjaśnia, iż uciekła zaraz po ślubie cywilnym. „Ale… jak to, przecież to twój ślub?” – „Och, głupku, to ślub mojej córki, Ksyśki! Skończyła studia w Gdańsku, właśnie wróciła. Ty myślałeś, iż to ja jestem panną młodą? No pięknie!” Ulga i śmiech, a gdy pada sakramentalne: „To ty jesteś wolna?”, a ona kiwa głową – Walerek prosi ją o rękę prosto z serca. Ich ślub okazał się choćby huczniejszy niż ten, który prowadził. A gdy w rodzinie rozniosła się wieść o różnicy wieku, wszyscy jednogłośnie stwierdzili: — W takiej babce łatwo się zakochać! Ksenia i jej córka Ksyśka… no cóż, urodziły swoje dzieci zaledwie dwa tygodnie po sobie.
Tata była szczęśliwa. Obudziła się z błogim uśmiechem na twarzy. Poczuła, jak obok chrapie Wiktor, oddychając jej w kark, i znowu się uśmiechnęła.
Tu jest cała prawda o twojej narzeczonej!” – powiedział ojciec sucho, podając synowi pendrive.
Jakie obrączki ślubne na 2026?
Najlepsze dowcipy o Anglikach. Brytyjski humor – zaśmiej się jak dżentelmen!
Tata była szczęśliwa. Obudziła się z błogim uśmiechem na twarzy. Poczuła, jak obok chrapie Wiktor, oddycha jej w tył głowy, i znowu się uśmiechnęła.
Nie ta panna młoda. Valerek był rozchwytywanym wodzirejem – nie reklamował się w gazetach ani w telewizji, a mimo to o jego talencie szeptano sobie z ust do ust. Prowadził koncerty, wesela, jubileusze, a choćby przedszkolne zakończenia roku, zdobywając serca dzieci i ich mam. Wszystko zaczęło się przypadkiem, gdy na ślubie przyjaciela nie pojawił się zamówiony wcześniej wodzirej – Valerek wziął mikrofon i poprowadził uroczystość z takim sukcesem, iż od razu dostał następne zlecenia. W dzieciństwie grał w szkolnych przedstawieniach, był aktywny w teatrze „Logos”, na studiach należał do kabaretu i regularnie uczestniczył w „Juwenaliach”. Z czasem imprezy zaczęły przynosić choćby dziesięć razy więcej dochodu niż praca w naukowym instytucie, więc Valerek rzucił etat, zainwestował w sprzęt, założył własną działalność i zaczął podbijać świat rozrywki – uczył się śpiewu, trzy razy w tygodniu dorabiał jako piosenkarz w jednej z restauracji. W wieku trzydziestu lat miał już pozycję, pieniądze i uznanie, ale cały czas był kawalerem – nie widział powodu, by się wiązać, skoro kobiety same się do niego garnęły. Jednak wraz z nastaniem rodzin i dzieci wśród przyjaciół sam zaczął marzyć o spokojnym, trwałym związku. Próbował znaleźć idealną partnerkę, myślał nawet, żeby „wychować sobie żonę” ze szkolnej znajomej, ale żadna dziewczyna nie spełniała jego oczekiwań. Aż los zrobił mu psikusa… Wszystko zaczęło się niewinnie – zadzwoniła pewna kobieta w sprawie prowadzenia wesela 17 czerwca. Spotkanie przebiegło pomyślnie, a sama Ksenia okazała się tak charyzmatyczna i piękna, iż Valerek stracił dla niej głowę. Była inteligentna, konkretna, idealne połączenie wyglądu i charakteru – i choć na oko wydawała się mieć około 25 lat, rozmowa ujawniła, iż jest znacznie starsza. Po podpisaniu umowy pojawił się narzeczony, młodszy od Valerka, i… cały świat się zawalił. Od tego momentu Valerek nie mógł przestać o Kseni myśleć, szukał pretekstu, by do niej zadzwonić lub się spotkać. choćby rozważał odmowę prowadzenia wesela, byleby nie uczestniczyć w jej szczęściu. Jednak w przeddzień uroczystości Ksenia przyszła do niego „dopracować scenariusz”, a spotkanie zakończyło się wspólnie spędzoną nocą. Następnego ranka wszystko wydawało się jak we śnie – jednak wesele miało się odbyć zgodnie z planem, a Ksenia nie dawała po sobie poznać żadnych emocji. Valerek był w rozterce: zdradzić narzeczonemu, czy zapomnieć? Czy on naprawdę chce takiej kobiety? Odpowiedź była prosta: chce jej, bez względu na wszystko. Dzień ślubu. Valerek widzi Ksenię jeszcze przed przyjęciem – uśmiechnięta, promieniejąca mówi, iż uciekła z rejestracji, bo wolała spędzić czas z nim, zamiast jeździć po mieście z „młodymi”. W końcu okazuje się, iż to nie ona wychodzi za mąż, tylko jej córka, a Valerek bez namysłu prosi ją o rękę! Wesele było wspaniałe, a wieść o związku Valerka ze starszą o dziewięć lat kobietą gwałtownie obiegła rodzinę – wszyscy zgodnie stwierdzili, iż w taką można się tylko zakochać. Ksenia i jej córka Ksycha urodziły dzieci niemal w tym samym czasie.
To Będzie Zupełnie Nowe Życie
WIZJONERSKA UROCZYSTOŚĆ ŚLUBNA
Ignat, urażony zachowaniem matki, postanowił zamieszkać osobno
Transmisja tradycyjnego wesela w Internecie
Ignacy, urażony zachowaniem matki, postanowił zamieszkać osobno
Jak teściowa odebrała nam syna: Po ślubie zapomniał o rodzicach i został złotą rączką w domu żony. Teraz święta, spotkania i wszelkie remonty zawsze są u teściowej, a nas omija – wszystko przez jej niekończące się „awarie” i pilne potrzeby.
Prezent ślubny – mieszkanie tylko na córkę. Zięć odmawia remontu, bo „to nie jego”, więc zażądałam opłaty za wynajem! Czy ma rację, nie inwestując w cudzą własność? Dylemat rodziny przed ślubem
To będzie zupełnie nowe życie
Jak wybrać salę weselną? – Studium przypadku
WIERSZE BIAŁE I WOLNE • "Ballada o Peckham Rye"
Tata była szczęśliwa. Obudziła się z błogim uśmiechem na twarzy. Poczuła, jak obok chrapał Witek, oddychając jej w kark, i znów się uśmiechnęła.
Tragedia na weselu w Tarnobrzegu. Nie żyje 56-letni mężczyzna
Cudze mieszkanie, a pieniądze nasze? Dramat przedślubny: zięć odmawia remontu prezentu ślubnego, bo… nie jest właścicielem!
Z życia wzięte. "Pan młody kazał mi odwołać gości": Oświadczył, iż nie dołoży ani złotówki do pożyczki na ślub
— Moja synowa to dla mnie NIC! — oświadczyła teściowa na urodzinach wnuka, ale nie spodziewała się reakcji własnego syna.
CZY NAPRAWDĘ PAMIĘTAM? TEGO NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ! — Pola, mam sprawę… No wiesz, pamiętasz moją nieślubną córkę, Nastkę? — mój mąż mówił zagadkami, co budziło mój niepokój. — Hm… Pamiętam? Tego nie da się zapomnieć! Co się stało? — usiadłam na krześle w oczekiwaniu kłopotów. — Wiesz… Nastka błaga, żebym zabrał jej córkę, czyli moją wnuczkę… — jąkał się mój mąż, unikając mojego wzroku. — Z jakiej niby racji, Szymek? A co z mężem Nastki? — zaczęłam być ciekawa, zaintrygowana. — Rozumiesz, Nastce zostało kilka życia. Męża nie miała, matka mieszka za granicą i nie utrzymują kontaktu. Innej rodziny nie ma. Prosi nas… — Szymek zmieszany spuszczał oczy. — I co zamierzasz zrobić? — ja już wiedziałam, co należy zrobić…
Nie martwię się przysięgą ani pogodą w dniu ślubu. Jako przyszła panna młoda nie radzę sobie ze strachem przed oceną
Tato… Oksana prosi, abyś nie przyjeżdżał na ślub…
O samotna mama, smutna, siedząca w samotności na weselu, obiekt…
70-letni mężczyzna poślubia 20-latkę jako drugą żonę, by mieć syna, ale w noc poślubną dochodzi do szokującego zdarzenia
Tato, Oksana prosi, abyś nie przyjeżdżał na wesele…