Walentyna Kowalska stała przy oknie i patrzyła, jak mróz maluje na szybie kwiaty. Minus trzydzieści obiecywali. Może i więcej. Nasłuchiwała. Z dołu – głosy. Potem krzyk: – Do wieczora! Słyszycie?! Do wieczora kota ma nie być! Piotr Wiśniewski. Samozwańczy strażnik porządku w bloku. Walentyna odsunęła się od okna, narzuciła chustę i wyszła na klatkę schodową. […]