Dwa typy mężczyzn – Rian Stone
4 listopad 2026

Kiedy mężczyźni po raz pierwszy trafiają do naszego środowiska, zawsze, ale to zawsze, przedstawiają się dzięki czegoś, co nazywam historią narodzin Batmana. Zwykle wygląda to tak: facet po raz pierwszy dowiaduje się o grupie mężczyzn rozmawiających o męskich problemach i strategiach seksualnych w związkach. Chce uzyskać pomoc i poradę dotyczącą własnej sytuacji, ale nie wie, od czego zacząć ani które szczegóły są istotne, a które nie. Wylewa więc przed wszystkimi całą historię swojego życia, ze wszystkimi możliwymi szczegółami, niczego nie pomijając, a na koniec dorzuca błaganie, żeby ktoś wziął na siebie odpowiedzialność za rozwiązanie jego problemów: „Gdybyście tylko znali moją sytuację, to byście zrozumieli”.
Piszą całe nowele o swoich wyjątkowych osobistych tragediach. Wyjątkowe płatki śniegu, z których każdy ma sześć ramion, dokładnie tak samo jak wszystkie pozostałe wyjątkowe płatki śniegu. Po przeczytaniu kilkuset takich historii zrozumiałem, iż wszyscy mężczyźni są w gruncie rzeczy tacy sami i wszystkie ich sytuacje są zasadniczo takie same. Istnieją tylko dwie szerokie kategorie mężczyzn, którzy cierpią z powodu trzech głównych rodzajów dysfunkcji. Okazuje się, iż każdy mężczyzna jest szczęśliwy na swój własny sposób, ale jego nieszczęście wygląda dokładnie tak samo jak nieszczęście wszystkich pozostałych.
Podobnie jak w paleolicie, kiedy jedni mężczyźni byli najbardziej pożądanymi kandydatami do prokreacji, a inni uzyskiwali pewien dostęp do seksu w zamian za zasoby; podobnie jak rozwiedzeni ojcowie, którzy płacą alimenty, podczas gdy matka ich dzieci spotyka się ze znacznie atrakcyjniejszym i bardziej rozrywkowym facetem, mężczyźni dzielą się na dwa obozy: Alfa do seksu i Beta do płacenia. Terminy Alfa Szmaci a Beta Płaci zostały ukute przez autora Rollo Tomassiego i są powszechnie używane w środowisku Czerwonej Pigułki. Odnoszą się do typów mężczyzn wpisujących się w kobiecą strategię doboru partnerów. Mężczyźni zwykle odnoszą sukcesy albo dzięki swojej atrakcyjności w doborze seksualnym, albo dzięki zdolności zapewniania ochrony i bezpieczeństwa życiowego.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o koncepcjach alfa i beta, zachęcam do przeczytania książki Mężczyzna Rachonalny Rollo Tomassiego. Na potrzeby rozważań o Przerażeniu [ang. dread] wystarczy zrozumieć, w jaki sposób te dwie różne kategorie mężczyzn mogą znaleźć się w tym samym położeniu: prowadzić życie w cichej desperacji, tkwiąc w małżeństwach, w których seks praktycznie nie istnieje. Podążają różnymi drogami, ale docierają do tego samego miejsca. Owszem, napotykają różne przeszkody i inaczej rozumieją konsekwencje swoich działań, ale dla obu grup punkt końcowy jest identyczny.
Zmiany warunków zewnętrznych mogą zniszczyć związki i rozbić rodziny, choćby jeżeli facet robi wszystko jak należy. Chodzi o rzeczy całkowicie poza twoją kontrolą, z których nie wygrzebiesz się żadnym samodoskonaleniem. choćby skądinąd dobrzy mężowie mają instynkty równie problematyczne jak pozostali mężczyźni, którzy nie wiedzą, jak utrzymać atrakcyjność w swoich związkach. Widziałem to w swoim rodzinnym mieście. W latach dziewięćdziesiątych Północnoamerykański Układ Wolnego Handlu (NAFTA) doprowadził do upadku przemysłu drzewnego, a niemal wszystkie znane mi rodziny zaczęły rozpadać się jedna po drugiej. Mężczyźni się nie zmienili. Kobiety się nie zmieniły. Zmieniły się warunki, w których żyli.
Dotyczy to wszystkich. Możesz być najlepszym facetem pod słońcem albo mężczyzną, który musiał harować całe życie, żeby w końcu móc się ustatkować z kobietą, dla której po zakończeniu muzyki zabrakło już wolnych krzeseł. Kobiety pozostają kobietami, a mężczyźni mężczyznami. Te same problemy i te same rozwiązania dotyczą wszystkich typów mężczyzn.
Przez lata pracowałem z tysiącami mężczyzn nad ich problemami w związkach i każdy z nich pytał mnie, skąd bierze się moja niemal wszechwiedza na temat jego sytuacji. Kiedy przeglądam swoje materiały, przypominają mi się komentarze takie jak ten:
„Przechodziłem dokładnie przez to samo. Skąd wiedziałeś?”
„Powiedziałeś mi, iż jeżeli nie zrobię X, wydarzy się Y. No i miałeś rację!”
„Oglądając ten film, miałem wrażenie, iż mówisz bezpośrednio do mnie! Jak to możliwe?”
Nie chodzi o to, iż jestem mądrzejszy od innych. Po prostu mam większą obsesję na punkcie tego tematu, a przez to jestem nieco lepiej zorientowany. Jeśli wystarczająco długo obserwujesz, słuchasz i uczysz się od odpowiednio dużej liczby mężczyzn, zaczynasz rozumieć, iż niemal wszystko przebiega według tych samych schematów. Nie stajesz się mądrzejszy. Po prostu zaczynasz dostrzegać powtarzające się wzorce, takie jak te, które reprezentują Chad i Billy.
Chad [seksowny łajdak]
Wypowiedzi Chadów na temat ich związków brzmią mniej więcej tak:
„Kiedyś byłem alfą, ale stopniowo stałem się betą”.
Kiedyś byli zdystansowani i atrakcyjni, ale z czasem pozwolili, żeby stopniowo ich urobiono i sprowadzono do żałosnego stanu, w którym ostatecznie się znaleźli. Chad to ten facet, którego znałeś w liceum, miał powodzenie u wszystkich dziewczyn i był kapitanem drużyny. To ten gość ze studiów, który co weekend miał nową laskę, a jego życie było jedną wielką, niekończącą się imprezą. To również ten facet z pracy, który miał idealną rodzinę i kochającą żonę, choć wyglądało na to, iż nigdy nie musiał się o to specjalnie starać.
Chad jest naturalnym uwodzicielem i ma wszystko gdzieś. Obojętność jest supermocą. Dopóki nie przestaje nią być. Chad nie miał obsesji na punkcie kobiet, ponieważ to kobiety miały obsesję na jego punkcie. jeżeli Kaśka stroiła fochy albo była seksualnie oziębła, zawsze pod ręką była Sylwia. Chad nie musiał się niczym przejmować, ponieważ miał mnóstwo możliwości wyboru. Jego obojętność przyciągała kobiety. Musiały walczyć o jego uwagę, więc odpowiednio się przy nim zachowywały. Te, które tego nie robiły, dostawały kopa na pożegnanie.
Chad nigdy nie musiał sprawować kontroli, ponieważ kobiety po prostu dawały mu to, czego chciał. Kiedy postanowił się ustatkować, ożenić i założyć rodzinę, dlaczego miałby nie stać się bardziej potulny i troskliwy wobec żony? Przecież dawała mu wszystko, a on nie musiał nic robić. Nie wiedział, dlaczego tak się dzieje. Dla niego był to naturalny porządek rzeczy.
Ponieważ ludzie uczą się na porażkach i przeciwnościach losu, Chad nie rozumie podstawowych mechanizmów, które zapewniały mu powodzenie. Instynktownie chroni swoją rodzinę, ale jego rodzina nie chroni jego. Dopóki to on trzyma ster, wszystko układa się znakomicie. Życie jest jednak pełne trudności i niespodzianek. Dobra passa nie trwa wiecznie.
Może nadejść kryzys gospodarczy, wypadek samochodowy albo wydarzyć się coś zupełnie poza jego kontrolą. Jego dotychczasowy dystans może wtedy zacząć wyglądać jak unikanie odpowiedzialności (i być może rzeczywiście nim jest). Żona, która wcześniej całowała ziemię, po której stąpał, zaczyna uważać, iż cokolwiek zrobi, nigdy nie jest wystarczająco dobre. A ponieważ dla Chada jest to zupełnie nowa sytuacja, nie ma żadnego planu działania. Ma tylko instynkty.
Staje się coraz bardziej zdystansowany, obojętny i skłonny do unikania problemów. Wpada w złość. Krzyczy, a czasami ucieka się do przemocy. Przesypia się z inną kobietą, żeby odzyskać poczucie uznania i pożądania, którego nie dostaje już od żony, choć kiedyś miał go pod dostatkiem. Żona, zawstydzona jego zachowaniem, odchodzi, zdradza go albo wybiera życie w cichej desperacji. W związku rozpoczyna się zimna wojna, która trwa, dopóki jedno z nich nie postanowi tego zakończyć.
Chad był kiedyś panem świata, a jego żona zachowywała się wzorowo, dopóki łatwo było ją zastąpić. Łatwo wymienić dziewczynę na inną, kiedy jesteś singlem. Znacznie trudniej zastąpić żonę, z którą masz dwoje dzieci, które kochasz. Tysiąc ustępstw, z których każde wydaje się drobiazgiem, prowadzi w końcu do tego, iż żona całkowicie zadręcza męża. Duch Chada wciąż w nim tkwi, ale ciało osłabło, a umysł popadł w odrętwienie.
Miał wszystko, a potem spoczął na laurach. Obojętność nie działa już na żonę Chada, kiedy widzi, iż zrobi on wszystko, żeby móc wieczorem utulić swoje dzieci do snu, podczas gdy ona nieustannie irytuje się wszystkim, co robi. Wystarczy jeden wypadek, jedna choroba, jedno poważne wydarzenie, żeby cechy, które wcześniej czyniły go atrakcyjnym, stały się punktami, w które można uderzać. Kiedyś kochała w nim wszystko. Teraz nic, co z nim związane, nie jest wystarczająco dobre.
A sądy mają głęboko gdzieś, jak wspaniałym jest facetem. Prawo to prawo. System jest skonstruowany tak, żeby nagradzać osobę, która chce odejść ze związku, podczas gdy ta, która chce go ratować, musi za to zapłacić.
Chad miał wszystko: dom, rodzinę i odłożone oszczędności. Teraz jest sam, mieszka w wynajętym mieszkaniu i ma kilkaset tysięcy dolarów długu. Wpisuje w Google: „Dlaczego moja żona jest taką suką i jak mogę ją odzyskać?”. Trafia do naszego środowiska Czerwonej Pigułki, pełnego podobnych mężczyzn z dokładnie takim samym problemem.
Billy
Billy nigdy nie miał szczególnego powodzenia seksualnego. Miewał dziewczyny, ale nigdy nie potrafił zaliczać jednonocnych przygód. Widział, jak wszyscy wokół uprawiają seks, a sam ciężko pracował, ponieważ uważał, iż seks uprawiany przez innych jest pozbawiony znaczenia, podczas gdy on czeka na coś lepszego. A przynajmniej tak sobie wmawiał.
Billy to ten facet, którego znałeś w liceum, albo zawsze był sam, albo świetnie przyjaźnił się z dziewczynami. To ten gość ze studiów, który skupiał się na nauce i irytował, iż studenckie życie wcale nie przypomina tego, co pokazywano mu w filmach. To również ten facet z pracy, który ma dom na przedmieściach i opowiada o swoim życiu w taki sposób, iż aż cię skręca z zażenowania, ale z grzeczności nic nie mówisz.
Billy’emu nic nie przychodziło naturalnie, dlatego postrzegał świat jako miejsce nieustannego niedoboru. Życie nie polegało na zdobywaniu tego, czego pragniesz, ale na nauczeniu się pragnienia tego, co udało ci się dostać. Billy miał obsesję na punkcie kobiet, ponieważ nie zachowywały się logicznie, a to doprowadzało go do szału. Mógł przespać się z Sylwią, ale dopiero po trzech randkach i zainwestowaniu mnóstwa czasu oraz pieniędzy. Jego desperacka potrzeba kobiecej uwagi była nieatrakcyjna. Kobiety wolały się z nim przyjaźnić, niż uprawiać z nim seks. Nigdy nie próbował przekraczać granic w kontaktach z dziewczynami, ponieważ zawsze bał się zniszczyć to, co uważał za stopniowo osiągane postępy. Dopóki nie wykonywał żadnego ruchu, mógł żyć nadzieją, iż może kiedyś coś z tego będzie.
Billy zawsze chciał mieć wszystko pod kontrolą, ponieważ w przeciwnym razie kobiety robiły rzeczy, które budziły w nim niepewność. Nie potrafił jednak przyznać się do tego przed samym sobą, więc wymyślał własne zasady do swojej prywatnej gry w Calvinball i zaczynał żywić urazę, kiedy dziewczyny ich nie przestrzegały. Oczywiście nigdy nie powiedział im, jakie to zasady, ale uważał, iż powinny je znać. W końcu dla niego były oczywiste.
Pierwsza dziewczyna, którą Billy poznał i która chciała się ustatkować, wyjść za mąż i założyć rodzinę, była dla niego niczym złoty bilet do fabryki czekolady Willy’ego Wonki. Jej najlepsze lata mogły już minąć, ale chciała wierzyć, iż czterdziestka to nowa dwudziestka. On również chciał w to wierzyć. Wierzyli w to razem, co w praktyce oznaczało, iż nawzajem się okłamywali. Było jej przykro, iż nie uprawiają seksu częściej, ale po prostu nie potrafiła już zmusić się do robienia tych rzeczy, które kiedyś robiła. Wiedziała, iż dobre żony tak robią, ale zawsze coś stawało jej na przeszkodzie. Miała traumę po poprzednim mężu albo jakąś dolegliwość, która uniemożliwiała jej większą aktywność seksualną. Bycie matką to przecież praca na pełen etat, a pary naturalnie uprawiają coraz mniej seksu wraz z wiekiem, prawda? Billy nie rozumiał, dlaczego taki stan rzeczy miałby być naturalny, ale co innego mógł zrobić, poza pogodzeniem się z nim? Alternatywą było przyznanie, iż ona nigdy tak naprawdę go nie pragnęła, a jego największą zaletą było to, iż akurat był pod ręką. To gorzka pigułka do przełknięcia, więc Billy nauczył sięrobić cnotę z konieczności:
„Jestem dobrym ojcem”.
„Nie mogę od niej odejść, bo boję się, iż podczas rozwodu stracę dzieci”.
„Jestem uzależniony od pornografii”.
„Prawdziwy mężczyzna powinien częściej zmywać naczynia, żeby jego żona mogła się odprężyć i miała większą ochotę na bliskość”.
Billy instynktownie chroni swoją rodzinę, ale jego rodzina nie chroni jego. Dopóki podpala samego siebie, żeby wszystkim innym było ciepło, wszystko układa się znakomicie! Oczywiście życie pisze własne scenariusze i nie zawsze jest tak pięknie. Billy nie jest szczęśliwy, ale przecież to nie ich wina. Musi po prostu jeszcze bardziej starać się być ojcem. Dzieci są już starsze, a ojciec nie jest niezbędny. Fajnie go mieć, ale można się bez niego obejść. Może pomoże terapeuta małżeński?
Tymczasem żona Billy’ego, Grażynka, znajduje nową pracę, poznaje nowych znajomych, zaczyna inaczej się ubierać i coraz więcej czasu spędza z koleżankami na babskich wieczorach. Billy próbuje ją kontrolować, ale wycofuje się, kiedy ona go strofuje:
„Co, nie ufasz mi? Mój poprzedni mąż też był taki przemocowy. Nie bądź taki jak on”.
Grażynka uznaje, iż kipiąca w Billym uraza i jego potrzeba sprawowania kontroli są formą przemocy emocjonalnej (i być może rzeczywiście tak jest). Jego dobra praca i świetne wywiązywanie się z obowiązków ojca przestają robić na niej wrażenie, o ile kiedykolwiek robiły. Jej nastawienie zmienia się z wdzięczności, iż Billy był mężczyzną, którego w tamtym okresie potrzebowała, w przekonanie, iż wszystko, co robi, jest próbą kontrolowania jej i stanowi przemoc emocjonalną. A ponieważ takie traktowanie jest dla Billy’ego czymś nowym i nieco przerażającym, ustępuje. Staje się coraz bardziej desperacki, bo boi się porzucenia. Stara się jeszcze bardziej.
To nie działa, więc zaczyna się wściekać. Krzyczy, a czasami popada w depresję. Przesypia się z każdą kobietą, która daje mu cokolwiek, co może uznać za dowód zainteresowania i aprobaty, choćby jeżeli jest brzydsza lub grubsza od jego żony. Swoim zachowaniem przynosi żonie wstyd, a ona postanawia odejść, zdradzić go albo oskarżyć o coś złego.
Billy wierzył, iż jeżeli będzie ciężko pracował i zaciskał zęby, w końcu doczeka się szczęśliwego życia bez problemów. Jest gotów znosić niemal wszystko, ponieważ nie potrafi sobie wyobrazić, iż nie mógłby każdego wieczoru utulać dzieci do snu. Nie chodzi o to, iż kocha swoje dzieci. Każdy kocha swoje dzieci. Chodzi o to, iż dzieci stały się dla niego usprawiedliwieniem życia w cichej desperacji, nagrodą, która sprawia, iż wszystkie wyrzeczenia wydają się tego warte.
Billy prowadzi życie złożone z tysiąca ustępstw, pogrążony w cichej desperacji. Jedynym powodem, dla którego sytuacja nie pozostało gorsza, jest to, iż jego żona nie jest już tak atrakcyjna jak kiedyś. Inni mężczyźni nie chcą zapewnić jej wspólnego życia. Chcą od niej najwyżej kilku minut albo jednej nocy. Wszyscy tkwią w pułapce i nikt nie jest szczęśliwy.
Sądów nie obchodzi, jak dobrym ojcem Billy twierdzi, iż jest. Prawo to prawo. System jest skonstruowany tak, żeby nagradzać osobę, która chce odejść ze związku, podczas gdy ta, która chce w nim pozostać, musi za to zapłacić. Ona wykazywała zainteresowanie wychowywaniem dzieci, a on wykazywał zainteresowanie płaceniem za ich utrzymanie. Po co pozwalać, żeby rozwód zmieniał coś, co już działa?
Billy miał wszystko: dom, rodzinę i odłożone oszczędności. Teraz jest sam, mieszka w wynajętym mieszkaniu i ma kilkaset tysięcy dolarów długu. Wpisuje w Google: „Dlaczego moja żona jest taką suką i jak mogę ją odzyskać?”. Podobnie jak Chad i tysiące innych mężczyzn, Billy trafia do naszego środowiska Czerwonej Pigułki, pełnego facetów z dokładnie takim samym problemem.
Źródło: Two Types of Men
Zobacz na: Rozpoznawanie wzorców
Cykl Obserwuj, Zorientuj, Zdecyduj i Działaj [O.O.D.A. Loop]
Kobiety są mistrzyniami Ramy. Mężczyźni są dziećmi Ramy
10 oznak, iż twój związek jest zdrowy – Roissy
Pokolenie płatków śniegu – Dan Peña
– Tego właśnie uczycie te dzieciaki?
– Zgadza się.
– Nie tylko o tym.
– Nie!
– Okej.
– Jak walczyć o swoje.
– I tym sposobem przechodzimy do tematu generacji płatków śniegu… Jeszcze 2 lata temu nie stosowałeś tego określenia.
– Owszem, nie używałem.
– Co oznacza ten termin?
– „Płatek śniegu” to osoba, mężczyzna lub kobieta, najczęściej mężczyzna, który załamuje się pod presją, choć oni sami twierdzą co innego.
„Panie P., na boga, każdy płatek śniegu jest inny. Każdy jest unikalny, biliony i tryliony różnych płatków śniegu…”
„Zgada się”, odpowiadam. „Więc tak samo mamy prawo być tutaj, jak inni”. „Otóż nie”, odpowiadam. To jest twoja opinia. „Płatki śniegu” rozpływają się pod presją.








