
Podejrzewam, iż również ni to mechaniczna ni to organiczna struktura byka również ma coś wspólnego ze wspomnianą R-ką. W każdym razie kiedy się już przełamałem i wymyśliłem, iż ten dziwacznie metalowy model pomaluję jakby był ogrzaną lawą, sprawy nabrały tempa. Trochę się bałem jak model wpasuje się na podstawkę 60x100 ale po przycięciu taktycznej skały, wpasował się w prostokątną bazę do Old World idealnie.
Jeśli chodzi o malowanie, to cóż. Nic nowego. Może poza skalą modelu i większą świadomością tego co robię malując efekt gorąca. 90% roboty to były aerograf , którym pokrywałem cały model kolejnymi warstwami koloru i gruby, okrągły suchy pędzel. Proste, powtarzalne i czynności. Idealne do wakacyjnego relaksu. Pozostałe 10% to jeździec, który też był prościutki. Szata i hełm (speedpaint i lekki edge highlight) czy broda to elementy, których rzeźba pozwoliła na wygodną pracę.
Dodałem choćby kilka kalkomanii z zestawu na sztandary.
Tak sie prezentuje gotowy (przed polakierowaniem kryształów na gloss).













