Jesteś pomyłką młodości – prawdziwa historia chłopca wychowanego przez dziadków, odrzuconego przez matkę, która po latach prosi go o pomoc dla swojej córki

twojacena.pl 2 dni temu

Jesteś pomyłką młodości.

Dziewczyna, która nazywała się Jagoda Górska, urodziła syna, mając zaledwie 16 lat. Ojciec dziecka, Łukasz Grabowski, był w tym samym wieku. Zostawmy szczegóły rodzinnej afery rodzina Jagody gwałtownie się rozpadła po narodzinach syna. Kiedy Jagoda zdała sobie sprawę, iż Łukasz nie chce ani jej, ani chłopca, natychmiast straciła wszelkie zainteresowanie swoim dzieckiem. Wychowanie Piotrka spadło na dziadków Zofię i Edwarda Górskich.

Piotrek dorastał w ich domu w niewielkiej miejscowości pod Krakowem, a Jagoda w wieku 18 lat wyjechała z nowym chłopakiem, Bartkiem, do Katowic. Przestała się odzywać, nie pisała do rodziców, nie szukała kontaktu z jej strony panowała cisza. Zofia i Edward czuli żal i złość. Trudno im było zrozumieć, jak ich córka mogła zostawić własne dziecko wstyd i ból, jakby coś w nich zawiodło jako rodzicach.

Przez lata dziadkowie otoczyli Piotrka miłością i opieką; traktował ich jak własnych rodziców i zawsze był im wdzięczny za wszystko, od szczęśliwego dzieciństwa po możliwość dobrego wykształcenia.

Gdy Piotrek skończył 18 lat, szykował się ślub jego kuzynki, Magdy. Na wesele zjechali wszyscy krewni, w tym również Jagoda. Teraz była już po trzech ślubach, miała kolejną córkę i dorastającą już starszą córkę.

Najstarsza miała dziesięć lat, najmłodsza półtora roku. Dla Piotrka było to ważne chciał wreszcie zobaczyć swoją matkę, porozmawiać z siostrami. Przede wszystkim chciał zapytać: Mamo, dlaczego mnie zostawiłaś?

Choć miał kochających dziadków, tęsknota za matką pozostała. Z zachodu Piotrka przetrwało tylko jedno jej zdjęcie, które zdążył ukryć dziadek resztę wyrzucił do pieca. Na weselu Jagoda zagadywała się z krewnymi, chwaląc swoje córki.

A co ze mną, mamo? Piotrek odważył się zapytać.

Ty? Ty jesteś tylko moją pomyłką z młodości. Ojciec miał rację, powinnam była cię nie rodzić odpowiedziała z nutą obojętności i odwróciła się.

***

Siedem lat później Piotrek mieszkał w przytulnym dwupokojowym mieszkaniu w Krakowie razem z żoną Kasią i synkiem Frankiem. Wszystko to osiągnął dzięki wsparciu dziadków i rodziców żony. Pewnego popołudnia zadzwonił nieznany numer.

Cześć, Piotrku, to mama. Wujek Franek dał mi twój numer. Twoja siostra idzie na studia do Krakowa, uczelnia w pobliżu twojego mieszkania. Czy mogłaby zatrzymać się u ciebie przez jakiś czas? Nie przepada za akademikiem, a ceny wynajmu to majątek, mój mąż mnie opuścił, mam ciężko jedna córka studentka, druga licealistka, trzecia zaraz idzie do przedszkola mówiła Jagoda, nie kryjąc zmęczenia.

Przykro mi, ale ma pani zły numer odpowiedział i się rozłączył.

Następnie podszedł do synka, wziął go na ręce i powiedział:

No to, co, Franiu wybieramy się w weekend do naszych, do babci Zosi i dziadka Edka? Spotkam się też z mamą, a potem razem na wieś, jak zawsze?

Tato, a na Mazury pojedziemy razem, tak jak co roku? zapytał chętnie Franek.

Jasne, synku, nie łamiemy rodzinnych zwyczajów!

***

Część rodziny krytykowała postępowanie Piotrka, twierdząc, iż powinien pomóc siostrze. On jednak uważał, iż obowiązek i wdzięczność należy się tym, którzy okazali mu serce dziadkom, nie komuś, kto w przeszłości określił go jako błąd. W życiu warto pamiętać, iż prawdziwą rodzinę buduje nie pokrewieństwo, ale miłość, troska oraz pamięć o wzajemnym wsparciu.

Idź do oryginalnego materiału