Sprawę postanowił osobiście sprawdzić Antoni Azgier, prezes KTR Peleton. Weryfikacja odbyła się w praktyce – podczas rajdu, z udziałem kilkunastu rowerzystów.
Alarm mieszkańca: „Może dojść do wielu kontuzji”
W opublikowanym wcześniej artykule mieszkaniec zwracał uwagę na zalegające po zimie drobne kamienie i piasek. Jego zdaniem mogą one stanowić realne zagrożenie – zwłaszcza podczas hamowania czy dynamicznej jazdy.
Wskazywał również, iż uporządkowanie ścieżki nie powinno być skomplikowane i mogłoby zostać wykonane stosunkowo szybko.
Do sprawy odniósł się także Powiatowy Zarząd Dróg, który tłumaczył, iż sprzątanie infrastruktury odbywa się etapami, zgodnie z harmonogramem.
https://krotoszynska.pl/wiadomosci/dali-znac/mieszkaniec-kamyczki-zalegaja-na-sciezce-krotoszyn-zduny-moze-dojsc-do-wielu-kontuzji-powiatowy-zarzad-drog-odpowiada/LNEdpWDqJRpCD3H4wBF9Rowerzyści ruszyli w teren. „Sprawdziliśmy każdy odcinek”
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Rowerzyści z dwóch klubów – KTR „Pędziwiatry” oraz KTR „Peleton” – wykorzystali okazję podczas Rajdu Turystycznego „Topienie Marzanny”, by dokładnie przyjrzeć się wskazanym fragmentom trasy.
Postanowiliśmy sprawdzić te ‘rewelacje’ wołające o pomstę do nieba. Przejechaliśmy trasę do Zdun, dalej przez Cieszków i Ujazd, a także odcinki miejskie. Nie zauważyliśmy żadnych rewelacji zgłaszanych przez czytelnika – mówi Antoni Azgier.
Rowerzyści przejechali m.in. ulicami Klonowicza, Łąkową i Jasną, a także szczegółowo sprawdzili odcinek od ul. Transportowej do marketu w Zdunach.
Cała trasa wygląda ekstra. Żadnych liści, piasku i tak ‘niebezpiecznych’ kamyków – podkreśla prezes KTR Peleton.
„Kamyczki w łańcuchu”? Rowerzyści nie mają wątpliwości
Jednym z najgłośniejszych zarzutów była możliwość dostania się kamieni do mechanizmu roweru. Zdaniem Antoniego Azgiera to scenariusz mało realny.
Najbardziej rozśmieszyły mnie wpadające w łańcuch kamyki. Tak dla ścisłości – najechane kamyki wypryskują na boki, a nie do góry – zaznacza.
Jak dodaje, jego wieloletnie doświadczenie nie potwierdza takich sytuacji.
Od dziesiątek lat uprawiam turystykę rowerową, zdobyłem wszystkie odznaki KOT i KOP, w tym Dużą Odznakę ‘Dookoła Polski’. Jeździłem po różnych nawierzchniach, także w trudnych warunkach, i nigdy nie narzekałem – mówi.
Mocna odpowiedź i konkretne sugestie
Prezes KTR Peleton zwraca uwagę, iż zamiast skupiać się wyłącznie na krytyce, warto działać.
Czytelnik pisze, iż posprzątanie tego piasku i kamyczków to godzina roboty. To dlaczego sam się za to nie zabierze? – pyta.
Przywołuje przy tym przykład rowerzysty z Chachalni, który samodzielnie poprawił bezpieczeństwo na trasie, przycinając gałęzie zagrażające przejeżdżającym.
Nie brakuje też bardziej dosadnych słów:
Koledze, który lubi ponarzekać, radzę kupić nowe okulary i nie straszyć niepotrzebnie innych rowerzystów – komentuje.
Dwie perspektywy, jedna ścieżka
Spór o ścieżkę Krotoszyn–Zduny pokazuje, jak bardzo mogą różnić się oceny tej samej infrastruktury. Dla jednych to realne zagrożenie, dla innych – problem, którego w praktyce nie widać.
Jedno jest pewne: wraz z początkiem sezonu rowerowego podobnych dyskusji może być więcej. A każda z nich przypomina, iż bezpieczeństwo na trasie to nie tylko stan nawierzchni, ale także doświadczenie i sposób jazdy samych użytkowników.










