Katowice wraz z Sosnowcem, Siemianowicami Śląskimi i Czeladzią chcą wspólnie zdiagnozować źródła uciążliwych zapachów, które od lat dokuczają mieszkańcom m.in. Dąbrówki Małej i Burowca. Na komisji klimatu i środowiska omówiono projekt uchwały o porozumieniu międzygminnym, którego celem jest zlecenie badań olfaktometrycznych. Jednocześnie podkreślono, iż brak jednoznacznych przepisów „odorowych” w Polsce utrudnia późniejsze wyciąganie konsekwencji prawnych wobec podmiotów generujących odory.
Podczas posiedzenia komisji radni zajęli się projektem uchwały Rady Miasta w sprawie zawarcia porozumienia międzygminnego dotyczącego współdziałania w obszarze problemów odorowych. W praktyce oznacza to wspólne przygotowanie i przeprowadzenie postępowania o zamówienie publiczne na badania olfaktometryczne, które mają pomóc wskazać, skąd pochodzą uciążliwe zapachy odczuwalne na styku kilku miast.
Jak zaznaczono, temat powracał już wielokrotnie, bo problem szczególnie dotyka rejonów granicznych Katowic i Siemianowic Śląskich, gdzie działa kilka podmiotów związanych z przetwarzaniem odpadów. Miasto przypomniało też, iż wcześniej prezentowano wyniki badań realizowanych przez miejskie służby i spółkę komunalną – teraz jednak działania mają zostać powtórzone w szerszej formule, wspólnie z sąsiadami.
W trakcie dyskusji przywołano również stanowisko Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, które – jak wskazano – potwierdza część wcześniejszych wątpliwości dotyczących samej „wykrywalności” źródła problemu. WIOŚ miał zwrócić uwagę, iż w bliskim sąsiedztwie zlokalizowane są różne instalacje, a więc same pomiary mogą nie wskazać jednego, jednoznacznego sprawcy uciążliwości.
Kluczowe jest też to, iż w Polsce przez cały czas brakuje jasnych regulacji dotyczących odorów: nie ma ustawowo określonych dopuszczalnych wartości substancji zapachowych w powietrzu ani jednoznacznej metody oceny, którą można by później wykorzystać w postępowaniach jako podstawę do stwierdzenia naruszenia prawa. To oznacza, iż choćby jeżeli badania pokażą skalę uciążliwości, droga do realnych sankcji wobec konkretnych podmiotów może być mocno ograniczona.
Mimo tych zastrzeżeń Katowice deklarują udział w porozumieniu – jak podkreślono na komisji – także po to, by nie było wątpliwości, iż miasto nie próbuje tematu blokować ani przerzucać odpowiedzialności. W imieniu mieszkańców dzielnic, które odczuwają problem najbardziej, padły też podziękowania za podjęcie działań i sygnał, iż oczekiwana od lat „ustawa odorowa” wciąż pozostaje kluczowa dla skutecznego rozwiązania sprawy.
















