Polka była wśród głównych faworytek slalomu giganta równoległego we snowboardzie i w dobrym stylu awansowała do ćwierćfinału. W nim nieznacznie przegrała jednak z rywalką i straciła szansę na upragniony medal IO. Ta bolesna porażka sporo ją kosztowała, o czym świadczą łzy wylane po olimpijskim starcie.
Aleksandra Król-Walas przyjechała na Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan–Cortina 2026 jako jedna z głównych polskich nadziei na medal. W tym sezonie trzy razy stała na podium zawodów Pucharu Świata w snowboardzie, a dobrą formę potwierdziła już na olimpijskiej trasie w Livigno.
Eliminacje i pewny start w fazie pucharowejRywalizacja w slalomie gigancie równoległym rozpoczęła się od eliminacji, w których Polka miała 5. wynik. Dzięki temu w 1/8 finału była rozstawiona i wykorzystała ten atut, pokonując w dobrym stylu 12. Kanadyjkę Aurelie Moisan. Stało się jasne, iż Król-Walas jest o jedną wygraną od strefy medalowej, ale już w pierwszym ćwierćfinale czekała na nią 4. w eliminacjach Włoszka Lucia Dalmasso.
Ćwierćfinał: prowadziła niemal cały dystans, decydował błąd na końcuTo Polka lepiej rozpoczęła ćwierćfinał i przez niemal cały dystans była na prowadzeniu. Niestety, w samej końcówce popełniła błąd, który okazał się fatalny w skutkach. Dalmasso była na mecie szybsza o 0,26 s i pozostała w grze o medal, zdobywając ostatecznie brąz. A Ola Król-Walas musiała przełknąć bolesną porażkę.
„Marzę, żeby jechać do domu”. Słowa, które mówią wszystkoPorażka dosłownie ją złamała. Jeszcze na stoku długo próbowała opanować emocje, a po zawodach w rozmowie dla TVP nie ukrywała, jak bardzo kosztował ją ten start:
"Emocje już puściły, bo się popłakałam (śmiech). A teraz już marzę, żeby jechać do domu i sobie chwilę odpocząć i zapomnieć o tych igrzyskach" - przyznała przed kamerą TVP rozczarowana 35-latka, która powstrzymała się od deklaracji nt. przyszłości.
Relacja z trasy i obrazki po przejeździe"Ola Król-Walas w kasku i goglach ogląda kolejne ćwierćfinałowe przejazdy. Zdjęła je tylko na chwilę, żeby wytrzeć twarz" - informował obecny na miejscu Jakub Balcerski ze Sport.pl. Dopiero po zawodach na antenie TVP Sport i Eurosportu pojawiły się rozmowy z zalaną łzami polską snowboardzistką.
Bez decyzji o przyszłości. „To nie jest moment”Król-Walas dała do zrozumienia, iż nie chce podejmować żadnych decyzji w takim stanie, gdy targają nią złe emocje. Po olimpijskim starcie w Livigno najważniejsze stało się dla niej, by odetchnąć i na chwilę odciąć się od tego, co wydarzyło się na trasie.














