Mąż wrócił nie ten sam Kupiłeś chleb? Spojrzał na mnie, jakby pytała o coś w sanskrycie. Zero niezrozumienia, ale za to pauza. Długa, niezręczna przerwa, która kompletnie nie pasowała do naszej codziennej rutyny. Jaki chleb? rzucił wreszcie. Nie pytając oświadczając. Zero pytajnika. Normalny. Żytni, z Zieleniałki, tam zawsze kupujesz. Postawił torbę na podłodze i jakby […]