Młody mężczyzna – wróg publiczny numer 1

nlad.pl 13 godzin temu

Siłą społeczną, która w historii dokonywała odkryć i podbojów, wielkich rzeczy i historycznych wydarzeń, byli młodzi mężczyźni. Dokładnie ta grupa społeczna, której obecne społeczeństwo tak nienawidzi i której tak bardzo się brzydzi. Grupa, która błądząc bez celu, nie otrzymuje odpowiedzi. Dostaje jedynie szyderstwa, wskazywanie palcami lub sfeminizowany terapeutyzm. Nie wiadomo, co jest gorsze.

Newsletter

Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.

Zapisywanie…
Zapisuję się

Dziękujemy za zapis do naszego newslettera!

Temat wojen płciowych został już poruszony tysiąc razy, a zatem poruszam go tutaj po raz tysiąc pierwszy. Tym razem jednak odejdziemy od standardowej procedury operacyjnej, polegającej na wytworzeniu niestrawnej mieszanki słów takich jak „patriarchat”, „kryzys męskości” czy „nieradzenie sobie z nową rzeczywistością”. No i najgorsi złoczyńcy XXI wieku – incele i manosfera. Tę piosenkę już każdy zna, a ja osobiście wolę dobry remix od granego po raz n-ty coveru.

Generalna narracja w sprawie mężczyzn ma się z grubsza następująco: mężczyźni nie radzą sobie z nową rzeczywistością, co powoduje kryzys męskości w erze upadającego patriarchatu, i tak powstają incele. jeżeli ktoś ma ochotę na próbkę tego rodzaju twórczości, tutaj serwis Lyra Polska, piórem Małgosi Piontke-Kwiatkowskiej i coacha Stacha Borawskiego, serwuje małą porcję antypatriarchalnego tryumfalizmu. Tutaj zaś tematem zajął się niejaki Jakub Wojtaszczyk – autor reportażu o polskim „dragu”, i nie chodzi tu o narkotyki, ale o facetów przebierających się za baby. Ktoś o takim wglądzie w sprawę musi mieć o kryzysie męskości dużą wiedzę.

Jeśli wrzucicie odpowiednie hasło w wyszukiwarkę, dostaniecie tego więcej i wszystkie te teksty mają wspólne elementy. Z jednej strony złowrogi patriarchat upada, co jest dobrym zjawiskiem, a z drugiej mamy tę nieszczęsną połowę społeczeństwa, która „sobie z tym nie radzi”, zatem popełnia znacznie więcej samobójstw albo popada w „incelizm” bądź głosuje na aktualną partię populistyczno-prawicowego straszaka. Konkluzje tradycyjnie już sprowadzają się do słowa „faszyzm”.

Oczywiście sęk w tym, iż wszystkie te historie są zwyczajnie bzdurne. Jak to często bywa z lewackimi narracjami, jest w nich zawarta pewna prawda. Generalna obserwacja obecności jakiegoś zjawiska. Prawdą jest, iż obecna sytuacja mężczyzn jest pokłosiem społecznych zmian, które druga strona określa jako upadek patriarchatu, z czego ma wielką uciechę. Rzecz w tym, iż w rzeczywistości nie jest to nic dobrego. Upada naturalny porządek społeczny. W zasadzie już upadł, a ten tworzony okazuje się delikatnie niewydolny.

Buduj z nami Nowy Ład!

Twoje wsparcie to inwestycja w rozwój Polski. Pomóż nam budować niezależny portal opinii broniący polskiej suwerenności i wartości narodowych.

Wpłacam teraz

O naturze kobiet i mężczyzn

Każdy kiedyś słyszał o płciowym dualizmie. Ying i yang, ona i on czy niebo i grom. Zasadniczo zauważamy, iż istnieją dwie płcie, między którymi występują różnice. Istnieją dwie natury – natura męska i kobieca, z czego wynikają odmienne implikacje. To dynamika między nimi określa zasadniczo to, jak ludzie funkcjonują i pod wieloma względami kształtuje formę społeczeństw ludzkich.

Kobiety generalnie są bardzo mocno związane ze zjawiskiem domu, ze społecznością. Dom, rodzina, społeczne relacje – tam właśnie płeć piękna czuje się jak ryba w wodzie. Nie chodzi tu o sprzątanie, ale o takie kwestie jak tworzenie społeczności czy sieci wsparcia. Kobiety są bardzo czułe na rozmaite społeczne sygnały. Wykrywają je, jakby miały w mózgach wszczepione jakiegoś rodzaju odbiorniki. Są świetne w interpersonalną politykę grupową m.in. dlatego, iż czują się bezpiecznie w społecznej sieci. Stąd kolektywizacja i rozbicie odpowiedzialności. Bardzo rzadko i tylko w razie potrzeby działają bezpośrednio lub zaznajamiają się ze zjawiskiem bezpośredniej odpowiedzialności. W związku z tym kobieta łatwo podporządkowuje się trendom, modom i temu, co rabini w tej chwili uznają za koszerne i z samej natury jest to zupełnie normalne.

Mężczyźni mają nieco inną rolę. W kwestiach społecznych jesteśmy z natury bardziej autystyczni. Pewnie, iż faceci też odnajdują się w społecznych rozgrywkach, ale są dobre powody, dla których plotki i ploteczki są raczej domeną babskich posiadówek przy herbacie i ciastkach. Mężczyzna jest stworzony do tego, by mierzyć się ze światem w formule twarzą w twarz. Podejmować bezpośrednie działania i brać bezpośrednią odpowiedzialność. Pomiędzy nim a Bogiem nie ma zbyt wielu pośredników, no poza kapłanami, którymi również mogą być jedynie mężczyźni.

Dlatego też jeżeli jest mowa o samobójstwach – owszem, mężczyźni popełniają ich więcej, ale za to statystyki prób samobójczych są zbliżone. Mężczyźni są w tym zwyczajnie skuteczniejsi. Dlaczego? Z prostego względu. Dla kobiety próba samobójcza może być formą wołania o pomoc, sygnalizowania czegoś, najczęściej krzyku o czyjąś uwagę i wsparcie. Kobieta potrzebuje sieci wsparcia – potrzebuje „kogoś”. Mężczyzna natomiast, popchnięty nad przepaść nikogo nie szuka. Może podjąć walkę i wygrać lub ponieść porażkę. Bywa, iż odbierając sobie życie. Niezależnie od skutku, zrobi to sam, dlatego nie szuka pomocy i oferowanie mu „kogoś” nie musi być najlepszym rozwiązaniem. Męskość jest bardziej eugeniczna, a konsekwencje ewentualnej porażki bardziej bezpośrednie.

Upadek patriarchatu

Hiperegalitaryzm charakteryzuje większość nowoczesnych ideologii, światopoglądów i systemów społecznych. Kwestie płci są również nim dotknięte, przez co główną zasadą relacji damsko-męskich staje się mania absolutnej równości. W kontekście całości społeczeństwa część winy można zrzucić na inne hiperzjawisko – hiperefektywność, a raczej dążenie do niej. Efektywne systemy z reguły zakładają standaryzację. Nowoczesne społeczeństwa są zarządzane przez biurokrację właśnie jak systemy. Różnice między płciami dla efektywności i pełnej standaryzacji są przeszkodą do pokonania. Najlepiej byłoby dla Systemu, gdyby wszyscy byli armią jednorodnych klonów, bez płci, narodowości, rasy czy duszy. Stąd właśnie dostaliśmy równouprawnienie.

Dzisiaj w końcu nie ma już czegoś takiego jak mąż i żona – małżeństwa w klasycznym sensie. Określonej instytucji powołanej do tworzenia rodziny, zawieranej przed Bogiem na podstawie dożywotniej umowy. Choć formalnie dalej w Polsce ludzie biorą śluby, to ich skutkiem są w praktyce związki partnerskie. Układy, które mogą być formalne, ale nie muszą – ogrom ludzi żyje dziś w konkubinatach. Mogą zawierać kobietę i mężczyznę, ale nie muszą. W końcu jest to relacja partnerska, równościowa, bez określenia ról i płci uczestników. Dlatego też w obecnym porządku prawnym „małżeństwa” homoseksualistów nie są wyrazem jakiejś niekompatybilności. U nas delikatnym problemem jest Konstytucja, ale dla chcącego nic trudnego. Co prawda mowa o małżeństwach tylko z nazwy, bo tak naprawdę są to właśnie partnerskie, sformalizowane związki, ale większość małżeństw dzisiaj de facto w takich żyje. W końcu, mogą być dożywotnie, ale mogą też zostać zerwane z byle powodu w każdej chwili dnia i nocy – stąd horrendalne statystyki rozwodów, a także stwierdzeń nieważności małżeństw zawieranych w Kościele posoborowym.

Jeśli naszym głównym priorytetem jest równość, to skutki nie mogą być inne. Znany nam, przynajmniej ze słyszenia, monogamiczny styl życia, oparty na małżeństwach i rodzinach nie jest dostosowany do społeczeństwa egalitarnego. My zaś dalej jesteśmy gdzieś pomiędzy. Korzystamy ze starego nazewnictwa, żyjąc w realiach zawieranych na chwilę partnerskich związków i konkubinatów. Rodzina tradycyjnie posiada pewną hierarchię, cel i określone role. Mężczyzna jest mężem, ojcem i głową rodziny – spełnia określoną funkcję, związaną z jego naturą. Kobieta jest żoną, matką i strażniczką domowego ogniska – odgrywa rolę odmienną od roli mężczyzny. Skutkiem współżycia i prokreacji w tym porządku są dzieci, które podporządkowują się rodzinie.

Gdy nowoczesne społeczeństwo wyzwala kobiety, nie wyzwala ich z okowów urojonego „patriarchatu”, który w progresywnej wizji świata jawi się jako złowroga korporacja. Jest jakiś CEO patriarchatu? Mają jakiś adres mailowy? Chciałbym dokonać zgłoszenia awarii – mój patriarchat chyba nie działa. Nowoczesne społeczeństwo „wyzwoliło” kobiety z rodzin, z ich naturalnych ról społecznych i dokładnie tym samym pozbawiło ról mężczyzn, odbierając im przy tym zupełnie cel.

Dzisiejsza manosfera jest formą tego buntu. Można się nie zgadzać z różnymi jej aspektami. Do pewnego stopnia jest to po prostu domaganie się równego podziału hedonistycznego tortu, którym omamiono kobiety. Nie wiem tylko, jak w tej sytuacji można obwiniać mężczyzn, zamiast zwrócić uwagę na system i wszystkie samobójcze i skrajnie szkodliwe prądy społeczne, które do tej sytuacji doprowadziły, z feminizmem, manią równości i menedżerskim terapeutyzmem na czele.

Czytaj także

„W stalowych burzach” – intermezzo do twórczości Ernsta Jüngera

Szymon Bogucki
21 grudnia 2021
Opinia

Kto płaci za macierzyństwo? Między pracodawcą a państwem

Joanna Sliwinska
19 maja 2026

Wyjście z długiego domu

Długi dom to koncepcja, którą w internetowej prawicy spopularyzował autor o nieco podupadłej reputacji – Costin Alamariu, znany jako Bronze Age Pervert. W książce pt. Bronze Age Mindset Zboczeniec z Epoki Brązu wziął na warsztat koncepcję długich domów – przypominających stodołę budowli mieszkalnych, stawianych w wielu starożytnych społecznościach, w których zagnieżdżano wiele rodzin. Takie domy miały organizować swoje życie podług bardzo uspołecznionych zasad, z bardzo dużym zakresem „wspólnej własności” czy kolektywnej opiekuńczości. Jej mieszkańcy prowadzili niezwykle stabilny, pokojowy tryb życia i skupiali się na rolnictwie. Nie brzmi źle, prawda? No chyba iż jesteście mężczyznami.

Filozofia długich domów stoi w sprzeczności z modelem męskim, chciałoby się rzec – patriarchalnym, który opiera się nie na wspólnotowej osiadłości, ale na indywidualnej ambicji, odpowiedzialności i dążeniu do świetności. Na cechach, które charakteryzowały wielkie postaci i tworzyły wielkie narody. To filozofia wojowników, rywalizacji i walki, zamiast filozofii systemowego bezpieczeństwa. Filozofia, w której znajduje się ogromny czynnik ryzyka, który w kobiecych społecznościach jest generalnie ograniczany.

Przedstawiciel płci mniej urodziwej, który urodzi się w takim społeczeństwie, od najmłodszych lat musi być odarty z wszelkich męskich instynktów czy naleciałości. Wszelkie aspekty jego życia, łącznie z jego seksualnością, muszą zostać poddane kontroli Wielkiej Matki. Sami mężczyźni zaś, gdy dorosną, zostają bardzo często sami, pozbawieni celu i kierunku w życiu, błądzący i szukający drogi, której nikt nie chce im wskazać. Długi Dom najchętniej widzi mężczyznę wykastrowanego, pozbawionego osobowości i celu. Pozbawionego praw i możliwości, poza tym, co przewiduje mu system społecznej kontroli. Takich mężczyzn produkuje równouprawnienie.

Problemem jest to, iż siłą społeczną, która w historii dokonywała odkryć i podbojów, wielkich rzeczy i historycznych wydarzeń, byli właśnie młodzi mężczyźni. Dokładnie ta grupa społeczna, której obecne społeczeństwo tak nienawidzi, którą odrzuca, pozbawia wizji przyszłości i której tak bardzo się brzydzi. Grupa, która błądząc bez celu, nie otrzymuje odpowiedzi i pozostało gnębiona za to, iż się ich domaga. Dostaje jedynie szyderstwa, wskazywanie palcami lub sfeminizowany terapeutyzm. Nie wiadomo, co jest tutaj gorsze.

Ci sami mężczyźni mieliby w razie wojny bronić państw i systemów społecznych, które nic im nie oferują, ani choćby nie szkolą ich na wojowników i żołnierzy, by mogli skutecznie te role realizować. Mieliby maszerować w armiach, w których jest coraz więcej kobiet, bo przyszłość wojska w końcu też jest kobietą. W Polsce dodatkowo mają przechodzić później na emeryturę niż kobiety. W końcu kobiety rodzą dzieci! No chyba iż mamy kryzys demograficzny i akurat nie rodzą. Coś tu ewidentnie nie gra i wina nie leży po stronie mężczyzn.

Co to znaczy w praktyce? Dobrym początkiem może być odbudowa instytucji rodziny. Przywrócenie jej stabilności, a także hierarchii z odpowiednimi rolami obu płci. To także konieczne regulacje w kontekście systemu emerytalnego. Mężczyźni wcześniej umierają, dłużej pracują, zatem w praktyce mają pracować na tysiące starzejących się kobiet, z których wiele będzie bezdzietnych. Jakby tego mało, w razie wojny mają zostać wrzuceni w bezlitosną maszynkę wojny masowej. To ujawnia delikatną nieadekwatność, którą warto jakoś uregulować.

Wszystko to należy dobrze przemyśleć, szczególnie w naszym kontekście. Im prędzej uporządkujemy problem ról płci, tym szybciej możemy uratować nasz naród. Więcej stabilnych, hierarchicznych rodzin to więcej dzieci. To więcej młodych, ambitnych Polaków mogących podbijać świat, a przynajmniej zapewnić bezpieczeństwo i przyszłość naszego kraju i narodu. To także odpowiednie wychowanie, stawiające na tworzenie głów rodzin i głów naszego narodu. Kompleksowy program przywrócenia naturalnych ról płciowych w społeczeństwie na poziomie relacji małżeńskich, gospodarczych, społecznych przywilejów i obciążeń czy kwestii emerytur, program, którego głównym celem będzie wychowanie następnych pokoleń Polaków w zupełnie odmiennej mentalności niż ta liberalna.

Polska powinna chcieć zwrócić się do młodych mężczyzn, nie w formie pustych haseł, drapiących tam, gdzie swędzi. Polska powinna zadbać o ich interes, przywracając im należną rolę w społeczeństwie i narodzie. w uproszczeniu – system musi się zmienić i uznać role obu płci w sposób zgodny z ich naturą. Wszyscy wyjdziemy na tym lepiej, zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

W przeciwnym razie Rzeczpospolita pozostanie słaba wewnętrznie i wrażliwa na zagrożenia zewnętrzne – społeczeństwo rozbite, a naród wyludniający się i niezdolny do obrony przed zagrożeniami zewnętrznymi. Naprawa ról płciowych w Polsce to podstawa dla naprawy tej sytuacji.

Ten tekst przeczytałeś za darmo dzięki hojności naszych darczyńców

Nowy Ład utrzymuje się dzięki oddolnemu wsparciu obywatelskim. Naszą misją jest rozwijanie ośrodka intelektualnego niezależnego od partii politycznych, wielkich koncernów i zagraniczych ośrodków wpływu. Dołącz do grona naszych darczyńców, walczmy razem o podmiotowy naród oraz suwerenną i nowoczesną Polskę.

Darowizna na rzecz portalu Nowy Ład Koniec Artykuły

Rodzaj płatności(wymagane)
Wpłata jednorazowa
Wpłata cykliczna
Wybierz kwotę płatności(wymagane)
250 zł
150 zł
100 zł
50 zł
20 zł
Pozostałe
Imię i nazwisko(wymagane)
Imię Nazwisko
Email(wymagane)
Zgoda PayU(wymagane)
Wpłacając darowiznę zgadzasz się z polityką prywatności i regulaminem darowizn PAYU
Idź do oryginalnego materiału