Mój mąż myśli tylko o sobie: zjada wszystko, choćby nie zostawia jedzenia dla naszego dziecka! Polska…

polregion.pl 7 godzin temu

Mój mąż myśli, iż świat kręci się wokół niego. Zajada wszystko, jakby miał w środku odkurzacz, a biedne dziecko choćby skórki nie powącha.

Paweł, gdzie są banany? pytam go, patrząc podejrzliwie na blat.
Zjadłem, bo miałem ochotę odpowiada z miną niewiniątka.
Serio nie mogłeś zostawić chociaż jednego dla Maćka na podwieczorek?
Jakby nie było bananów w Biedronce. Robisz z igły widły!
To skocz i kup kilka, skoro to żaden problem.
A mam czas? Zaraz zaczyna się mecz! Przecież nie przegapię Ligi Mistrzów!

Tak u nas jest ciągle. Serki homogenizowane, ciasteczka, jabłka znika szybciej niż Dzień Darmowej Dostawy w sklepie internetowym. choćby muszę chować prowiant, bo przy tym ojcu Maciek zaraz wyschnięty chodzić będzie.

Mąż i ja jesteśmy razem od pięciu lat. Maciek zaraz dwulatkiem będzie. Kredyt hipoteczny wisi nad nami jak miecz Damoklesa, więc wiadomo, z kasą różnie bywa. Paweł twierdzi, iż jest głową rodziny, bo to dzięki niemu mamy mieszkanie. A jak wygląda prawda? Sprzedał własną kawalerkę na wkład własny, ale rodzice moi też dorzucili parę złotych. Moja mama uważa, iż Paweł to urodzony samolub i muszę przyznać, iż coś w tym jest.

Przygotowujemy raz przyjęcie urodzinowe. Ja w kuchni uwijam się jak mrówka, żeby gości dobrze nakarmić, a ten lata mi pod nogami i wyjada, co się da. Najgorsze, iż dorwał się do tortu! Zamiast w lodówce, bo tam już harówka ciasno, postawiłam go na balkonie. Przynoszę ciasto do kuchni, chcę kroić, patrzę a zostało pół kawałka ozdobionej czekoladą. Ludzie, co za wstyd!

To nie pierwszy raz. Fakt, przynosi pensję do domu, ale czy naprawdę trudno ruszyć głową i pomyśleć też o innych domownikach? Jego odpowiedź zawsze ta sama: Spoko, dokupimy! Nie spinaj się!. No jasne, dla mnie może być niemiły, ale synka głodzić?! Jemy miesięczne zapasy w tydzień, a mnie łapie gula: przecież na wszystko brakuje czynsz, ubranka, płyn do naczyń

Przestań się Pawełka czepiać! broni go teściowa Chłop musi jeść, bo zarabia na rodzinę. A ty po prostu gotuj więcej, zamiast go oskarżać!

No tak, jakby gotowanie dla Pawła miało jakiś sens człowiek wciągnie każdą ilość, choćby jakbyśmy na obiad podali worek ziemniaków. A o kupowaniu większych ilości nie ma mowy bank co miesiąc przypomina o swoim i szafę Maćka trzeba czasem podreperować.

W końcu, zirytowana, mówię do męża: Jeszcze raz pożresz wszystko rozwodzimy się. Dzielimy mieszkanie, ty swoje miski, ja swoje.. Obraził się, pobiegł poskarżyć się mamie. Teraz teściowa ze mną nie rozmawia, a ja mam coraz większe przekonanie, iż mam rację. Jak myślisz może przesadzam?

Idź do oryginalnego materiału