Moja ciotka przyjechała w odwiedziny z córką i zięciem, przywieźli drogie wino i mięso, ale mama wyrzuciła ich za drzwi

newskey24.com 6 dni temu

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć o ostatnich wybrykach w mojej rodzinie no historia jak z serialu! Moja mama ma dużą rodzinę. Miała kiedyś sześciu braci, zostało już tylko trzech. Mama i jedna z moich cioć mieszkają w tej samej wiosce, obie pracują ciężko latem, a zimą żyją z tego, co uda im się uzbierać przez cały sezon. No i oczywiście, tak jak przystało na porządne gospodynie, mamy wspólny ogródek z warzywami, wszystko swoje.

Natomiast druga siostra mojej mamy, Ela, mieszka w stolicy, w Warszawie. Ona ma i duże mieszkanie, i choćby domek letniskowy nad jeziorem pod Olsztynem. Jej mąż, pan Marek, to dyrektor w jakiejś dużej firmie budowlanej. Ale nie zawsze tak mieli, bo przecież zaczynali na wsi i wtedy mama z naszą ciocią bardzo im pomagały, jak tylko miały czym. Ale odkąd im się powiodło, zupełnie o nas zapomnieli.

No, i wyobraź sobie, mama całkiem przypadkiem dowiedziała się, iż ciocia Ela wydała swoją córkę, Małgosię, za mąż. Na początku była w szoku, ale potem udawała, iż wszystko wie, bo przecież wstyd byłoby się przyznać, iż choćby zaproszenia nie dostała na wesele własnej siostrzenicy No bo kto by tak nie poczuł się dotknięty, nie?

Jak wróciła do domu, opowiedziała o wszystkim drugiej cioci, Halinie. Obie były zszokowane i, powiem Ci, naprawdę im się zrobiło przykro. W końcu postanowiły zebrać się w sobie i zadzwonić z gratulacjami, żeby przynajmniej Ela poczuła się nieco winna. A ta tylko powiedziała zimne dziękuję i się gwałtownie rozłączyła.

No i wyobraź sobie, nagle coś ją chyba tknęło, bo parę dni później Ela z Małgosią i zięciem przyjechali do nas z mięsem i drogim winem (chyba za dwie stówy złotych!). Ale mama była tak urażona, iż nie chciała ich choćby wpuścić dalej i dosłownie wyrzuciła ich za drzwi. Powiedziała im prosto w twarz, iż skoro wstydzili się zaprosić nas do restauracji na przyjęcie weselne, bo jesteśmy ze wsi, to nie powinni też odwiedzać nas w domu.

Wiesz, wtedy Marek, ten jej mąż, powiedział coś, co już całkiem przelało czarę. Że to prawda, wstydzili się, bo gdybyśmy przyszli do restauracji, cały lokal pachniałby kiełbasą i karkówką. Mama się wtedy poczuła naprawdę dotknięta i powiedziała, żeby więcej się u nas nie pokazywali, bo nie chce ich już więcej widzieć.

Ciocia Halina oczywiście poparła moją mamę i też wyraziła, iż nie chce mieć z nimi nic wspólnego. I tak oto rodzina się podzieliła tylko przez dumę i głupie uprzedzenia No, same widzisz, iż rodzinne sprawy to u nas czasem większa telenowela niż M jak miłość!

Idź do oryginalnego materiału